piątek, 4 maja 2012

Part 8

- Zayn ? - spytałam z przerażeniem. 
Co on tu robił ? Czarna limuzyna już odjechała, więc nie mógł wrócić. O ile obok nie stało jego auto. Podeszłam do niego. Spał. Żal było go budzić... Był taki słodki. Śpiący Zayn Malik. Roztkliwiający widok. Nie wiem co go tu sprowadza, ale wypadało by to uwiecznić. Zrobiłam więc zdjęcie mulatowi, przysiadłam obok niego i zaczęłam delikatnie głaskać jego włosy. Obudził się raptownie, tak, że zderzyliśmy się głowami. Znów.
- Auuć !
- Marta ? Przepraszam, nic ci nie jest ? - spytał , przytrzymując mnie za ramię.
- Nie, zaraz mi przejdzie, ale to ja powinnam teraz zadać ci pytanie. - stwierdziłam , spoglądając na mulata. Widziałam tylko pół jego pięknej twarzy, która teraz była oświetlana przez lampę uliczną. W ciemności świeciły się też jego oczy.
- Hmm ?
- Co ty tu robisz? Coś się stało ? - zapytałam. Jego mina świadczyła o tym, że właśnie przypomniał sobie powód odwiedzin. Był roztrzęsiony.
- Ahh... Trochę głupio mi się do ciebie z tym zwracać. Ale mówiłaś, że mogę powiedzieć ci wszystko. Że mogę ci ufać...
- Tak, pewnie. - utwierdziłam go w moich słowach
- Moja siosta znów zniknęła. Tym razem martwię się o nią bardziej niż wtedy. Ostatnio chodziła taka zagubiona, jakby się czegoś bała. Rzadko wychodziła z domu. Tym razem muszę chociaż spróbować jej poszukać. - wytłumaczył mi zmartwiony Zayn. Był taki opiekuńczy...
- Pomogę ci, ale najpierw wejdźmy do domu. Wiesz gdzie może być?
- Marta, nie mamy czasu. Podejrzewam, że uciekła do takiej małej wsi, za Londynem. Gdy byłem młodszy, czasami uciekałem razem z nią.
Kiwnęłam głową i szybko wsiedliśmy do samochodu. Cała sytuacja była dziwna. Czemu nie poprosił o pomoc któregoś z chłopców ? Liam rzekomo został w domu...
- Jak randka? - spytał mulat. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Pytał pod względem przyjaciela, czy po prostu dla swojej wiadomości ? Czy, jak podejrzewałam wcześniej, był po prostu zazdrosny? Ale... wytłumaczyliśmy sobie, że pozostaje tylko na przyjaźni. No i Niall... Nie mogłabym go tak zranić... Nie takiego chłopaka...
- Było fajnie - powiedziałam, patrząc przed siebie.
- To nie było zbyt przekonywujące - stwierdził z uśmiechem.
- Przepraszam, wypadłam z formy - zażartowałam. - Na serio było świetnie. Podobało mi się. - wyznałam szczerze.
- O wiele lepiej - zachichotał.
- A ta dziewczyna, wczoraj, na imprezie. Kto to był? - odwdzięczyłam się wścibskością.
- Jaka? Ah, ta. Kuzynka Hazzy. - powiedział dość szybko.
- Dobrze całuje ? - spytałam już całkowicie chamsko. Spojrzał na mnie i rzekł z rozbawieniem.
- Czy ty jesteś zazdrosna ?
- Patrz na drogę. Dobrze wiesz, że nie. Ty spytałeś o randkę, więc ja spytałam się o dziewczynę, z którą się wczoraj całowałeś.
- Sprawiedliwość mimo wszystko.- podniósł pięść do góry, w buntowniczym geście.
- Wciąż nie odpowiedziałeś mi na pytanie. - zauważyłam. Czemu tak bardzo zależało mi na odpowiedzi? Bo byłam cholernie zazdrosna. Ukrywałam to przed nim, ale nie przed samą sobą.
- Marta, o co ci chodzi ? Nie jesteśmy parą. Ty masz Nialla, ja jestem singlem i mogę robić co chcę. Na tym rzecz polega. I wiem, że ty wcześniej robiłaś dokładnie tak jak ja teraz. Bawiłaś się.
- Matko święta, gdzie to przeczytałeś ?! - skąd on to do cholery wiedział? Moja największa tajemnica playgirl wyszła na jaw ...
- Widać wiem o tobie więcej niż ci się wydaje.
- O taak ! Uwielbiam przyjaźnić się z chłopakami, którzy są moim odzwierciedleniem ! - teraz powiedziałam szczerą prawdę. Zaśmiał się.
Powoli ta jazda zaczęła mnie nużyć. Zayn widząc to, zaczął śpiewać. Dobijał mi tym gwoździe do trumny.

********
Obudził mnie straszny ziąb. Odwróciłam się. W samochodzie byłam sama. Dojechaliśmy? Zaspana, podniosłam się do pozycji siedzącej. Gdzie ten Malik ?! Powoli wysiadłam z auta. Mój cienki sweterek dużo ciepła nie dawał. Wciąż miałam na sobie spódniczkę z randki. Zauważyłam mulata przy pobliskim płocie. Niebo było teraz naszą osobistą lampą, składającą się z milionów gwiazd i wielkiego, pełnego księżyca.
- Coś nie tak ? - spytałam. Westchnął.
- W tych ciemnościach nie wiem gdzie mam dalej jechać. Zatrzymałem się przy pierwszym lepszym domu. - wyznał
- Chcesz powiedzieć, że się zgubiliśmy ?! - zapomniałam teraz o całym zimnie, które powoli wchłaniało się do mojego ciała.
- Spokojnie - podszedł do mnie, ściągając z siebie bejsbolówkę i okrywając nią mnie. Ooo jak ciepło. Do tego te zarypiste perfumy. Obok Malik. Gwieździste niebo nad nami. Po prostu pięknie. Jedynym minusem było to, że nie wiedziałam, gdzie jesteśmy...
Podeszliśmy do domu nieopodal. We wszystkich oknach było ciemno. Zayn wskazał mi na stodołę z uchylonymi drzwiami. Chyba sobie żartował. No ale... lepsze to niż marznięcie.
Na szczęście było to składowisko siana, a nie zwierząt. Mulat rozłożył się wygodnie, wskazując mi miejsce obok siebie. Wciąż rozglądając się na około, usiadłam obok niego. Sen dopadł mnie równie szybko jak poprzednio. Powoli przestawałam słyszeć piękny śpiew Malika...

*******
- Oh zobacz, Jerry, jacy oni słodcy !
- Nie żartuj Melanie ! To mogą być zbrodniarze ! Przyszli udusić wszystkie moje kury ! Zobacz ! Na pewno są z Londynu ! To urzędnicy ! Chcą ściągać podatki !
- Przesadzasz Jerry, to dopiero dzieci. Zróbmy im zdjęcie ! Tak cudownie razem wyglądają...
- Tak ! Zrób im zdjęcie ! Wyślemy je na policję, za włamanie !
- Marudzisz, kochanie. Pewnie się zgubili, a nie chcieli spać w aucie. Noc była przecież taka zimna..
- Robisz to zdjęcie ?!
Usłyszałam krótki dźwięk aparatu i kolejną wymianę zdań, które z pewnością komentowały gotowe zdjęcie. Przez chwilę, nie mogłam przypomnieć sobie gdzie jestem, kiedy pod głową wyczułam coś miękkiego ... I bicie serca. Coś, również, obejmowało mnie. Delikatnie uchyliłam powiekę. Przede mną stało dwoje starszych ludzi. A ja spałam przytulona z Malikiem. Przez uchylone drzwi ujrzałam pierwsze promienie słońca.
- Wstawaj, młoda damo ! - krzyknął grubym głosem starszy mężczyzna. Zayn również się przebudził. Obdarzył mnie zmieszanym wzrokiem. Wstaliśmy oboje.
- Proszę, to dla was. - rzekła urocza kobieta, okropnie słodkim głosem, podając nam zdjęcie. Schowałam je do kieszeni swetra, który cały nabity był sianem. Postanowiłam obejrzeć je później.
- Oczekujemy wyjaśnień ! - mężczyzna był na prawdę w gorącej wodzie kąpany. Bogu dziękować, że to Zayn zaczął wszystko tłumaczyć. Staruszek nie tak łatwo nam uwierzył, ale na szczęście obok stała ta przemiła kobieta. Zaprosiła nas na śniadanie, podczas gdy Jerry, puszczając wiązankę przekleństw, odszedł wypuścić liczne zwierzęta.
Weszliśmy do drewnianego domu. Przedpokój zdecydowanie przypomniał mi mój dom w Polsce. Kuchnia była urządzona w starym stylu. Oczywiście, wszystko było z drewna. Melanie zrobiła nam tradycyjną jajecznicę i herbatę z cytyną, a następnie sama się do nas przysiadła.
- Proszę wybaczyć Jerremu. On zawsze jest taki gwałtowny... Wy jesteście parą prawda? Tak ślicznie razem wyglądacie - stwierdziła kobieta. Popatrzyliśmy się na siebie z Zaynem. Kolejna mini scena aktorska.
- Nie jesteśmy razem. On ma dziewczynę, a ja również mam chłopaka. - uśmiechnęłam się, wyjaśniając. Niegrzecznie zbiłam ją z tropu.
- Na prawdę? - spytała z nutą niedowierzania. - Ale macie miłość w oczach... Coś tu kręcicie. Czy ty czasem nie jesteś aktorem ? Tyle razy widziałam cię w telewizji.
- Piosenkarzem. Ona będzie aktorką - sprostował Zayn, również z uśmiechem.
- Ahh... - teraz kobieta już całkiem porzuciła to śledztwo.
Po zjedzonym śniadaniu, podziękowaliśmy, wyszliśmy i ze spokojem wsiedliśmy do samochodu.
- Urocza kobieta - rzekłam.
- Bardzo. Mogłabyś? - spytał Zayn pokazując na swoje plecy i włosy, w których było pełno siana. Ze śmiechem zabrałam się za czyszczenie chłopaka. On odwdzięczył się tym samym. Ruszyliśmy. Zauważyłam,  że wciąż mam na sobie jego kurtkę, jednak jej zapach stanowczo odradzał mi oddawania jej. Miał cudowne perfumy...
- Dzwoniłeś może do siostry ? - spytałam. Była 8 rano. W Londynie z pewnością będziemy na 12.
- Eee... Nie. Już dzwonię. - wybrał numer na telefonie i nawiązał połączenie. Nie słuchałam go, bo teraz sama dzwoniłam do Karoline, z prośbą wzięcia mojej zmiany. Potem zadzwoniłam do Briana i Olafa. Wytłumaczyłam, że nic mi nie jest i żeby się nie martwili.
- I co z nią?
- Wróciła. Znów była u koleżanki - powiedział z grymasem. - Przepraszam, że cię w to wciągnąłem...
- Nie żartuj, Zayn. Poznałeś moją tajemnicę. Teraz ja mogę liczyć na ciebie a ty na mnie. W każdej chwili. - zaśmiał się na te słowa.
Jechaliśmy już około dwóch godzin, a Londynu wciąż nie było widać. Dalej te same, wiejskie krajobrazy.
- Zapomniałem zapytać... Jak casting? - podjął rozmowę Zayn. Wzruszyłam ramionami.
- Dostałam główną rolę - powiedziałam bez uczuć.
- Wiedziałem - ucieszył się mulat. - Więc... Gotowa na sławę, na fanów, na wywiady, na śledzenie przez paparazzich ? - spytał o to, z czym cały czas walczyłam. Czy ja jestem na to gotowa ? To pytanie cały czas pozostawało nierozstrzygnięte. Przez kolejną godzinę rozmawialiśmy o sprawach tego typu.
Przerwał nam głośny warkot silnika. Samochód zatrzymał się.
- Co jest kurwa ? - dopytywał Malik, kopiąc w pedał gazu. Wysiadł, trzasnął drzwiami i otworzył maskę auta, z której buchnął szary, gęsty dym. 
No to pięknie.
Laweta przyjechała dopiero o 18, zabierając popsute, a dając nam nowe auto.
- Czy dzisiaj czasem nie ma imprezy Horana? - spytałam z przerażeniem, spoglądając na zegarek.
- O kur... Jest. Właśnie się zaczęła. - gwałtownie przyśpieszył. Nie rozmawialiśmy już do końca drogi.
Ja tylko oglądałam zdjęcie, które dostałam od Melanie. Przedstawiało ono mnie i Zayna wtulonych w siebie. Miała rację. Wyglądaliśmy dość słodko ...
Pod moim domem byliśmy o 19:30.
- Chodź, dam ci jakieś ciuchy na przebranie.
- A twój brat? Nie wkurzy się?
- Nie marudź. Tam masz łazienkę. Trzymaj. - powiedziałam, wskazując Malikowi drzwi i rzucając ciuchy . Sama szybko się przebrałam w coś przyzwoitego .
Ponownie szybko wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy pod willę chłopców, z której sączyła się głośna muzyka i śmiechy dobrze bawiących się ludzi.
_____________________________________________


Cześć ! Mam taką małą informację.^^
Wczoraj moje małe, skromne miasteczko nawiedziła ogromna burza, przez co nie mam internetu. Modem się spalił, czy coś. Pioruny, rozumiecie ^^. Dodaję rozdział u koleżanki.
Nie wiadomo, ile dni nie będę miała dostępu do internetu. Możliwe, że nawet 2 tygodnie. Jak gdzieś złapię jakiś komputer to dodam, a jak nie, to nie. 
To tyle. A co sądzicie o tym ? ^^
Harry wybrał się jednak do LA... sam.  Kto jak woli :))
muzyczka ^^

Wiśnia :D








czwartek, 3 maja 2012

Part 7

Obudziły mnie wibracje mojego telefonu pod poduszką. Z wciąż zamkniętymi oczami wyciągnęłam komórkę z pod głowy i odebrałam dobijające się połączenie.
- Halo? - powiedziałam słabym, cichym i zachrypniętym głosem.
- Dzień dobry, z tej strony Ronan Russel. Dzwonię w sprawie wczorajszego castingu. - na te słowa poderwałam się szybko, odchrząknęłam i ciągnęłam rozmowę, nie zważąjąc jak na razie na ogromny ból głowy.
- Dzień dobry. Marta Cherry, miło mi.
- Chciałbym z przyjemnością oznajmić iż dostała pani główną rolę w naszym filmie, u boku Daniela Radcliffe.
- Na prawdę? Dziękuję... Jestem w wielkim szoku.
- Nie ukrywam, że była pani najlepsza. Nawet od aktorek z wieloletnim doświadczeniem. Ma pani ogromny talent.
- Dziękuję, za te miłe słowa... Kiedy wszystko się zaczyna ?
- W ten piątek jest spotkanie. Damy pani scenariusz i podamy dokładną datę rozpoczęcia kręcenia scen. To wszystko. Do widzenia.
- Dziękuje jeszcze raz. Do widzenia. - rozłączyłam się.
Przysiadłam na łóżku, kładąc telefon na szafce nocnej. Pomyślałam, że teraz wszystko się zmieni. Jeżeli film osiągnie sukces, będę tęsknić za dniami takimi jak ten. Dostałam się... Po prostu nie do wiary ... Widocznie to co miało się zmienić, właśnie nadchodziło. Nie oszukam przeznaczenia. Wiem to. Właśnie teraz, w tej chwili, zaczynąło się nowe życie. Tyle razy widziałam, jak za chłopcami biegali liczni paparazzi. Mieli ogromną willę, miliony fanów na całym świecie, szofera ... Robili to co kochali. Czy też będzie mi dane ta właśnie żyć ? To okaże się za nie mniej jak za pół roku, po premierze filmu. Ten czas muszę wykorzystać jak normalny człowiek. Żyć własnym życiem.
Od tych wszystkich myśli, poczułam kacowy ból głowy. Jeju ... Spojrzałam na zegarek. 9:30. Mam półtorej godziny na wstawienie się w klubie ! Dla kogoś mogło by być to masą czasu. Dla mnie jednak to było bardzo mało. Szybko popędziłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.  Zrobiłam luźnego kłosa. Zbiegłam na dół, do kuchni, w której zastałam Olafa. Mieszkalismy razem a nie widzieliśmy się całe dwa dni. Dziwne, prawda ?
- Cześć braciszku, co tam ? Jak mecz? - przywitałam się, otwierając lodówkę.
- Dobrze, wygrany 2:0 więc... Pograłem całą drugą połowę. Myślę, że trener w końcu zaczął mnie zauważać. - powiedział popijając kawę. - A ty co sobie pięciu naraz do domu sprowadzasz, hmm ? - spytał, unosząc brwi.
- Ahh to długa historia.
- Siadaj. Zrobię ci śniadanie i kawę, a ty opowiadaj. - zaproponował, a raczej, rozkazał. Zrobiłam więc jak powiedział i zaczęłam opowiadać co działo się przez ostatnie dwa dni. Oszczędziłam mu tylko przemyśleń i uczuć. Ominęłam też dzisiajeszą randkę z Niallem. Na słowa o wygranym castingu aż wylał kawę. Sierota. Na szczęście to był jego napój. Mój był już prawie wypity.
- Czekaj ... TO One Direction? - zapytał z niedowierzaniem wskazujac palcem na radio, z którego słychać było właśnie ich piosenkę
- Tak, dokładnie to One Direction.
- Więc moja siostra jest właśnie rodzącą się gwiazdką ? - spytał z uśmiechem.
- Nigdy nic nie wiadomo - powiedziałam wstając i podchodząc do szafki z lekami. Ból głowy nie ustępował.
- Kac ? - co jak co ale on wiedział o co chodzi.
- Delikatny - przyznałam popijając tabletki. - A ty jak stoisz z dziewczynami ?
- Emma mnie wykręciła, więc umawiam się z Ashley.
- Dziwkarskie imię. - stwierdziłam, ale gdy zobaczyłam jego minę szybko wydusiłam - No sorki, sorki.
W tym czasie do kuchni weszła Karoline. Olaf stanął jak wryty. Nie mówiłam nic o nocnym gościu, a on jak zawsze stał teraz w samych bokserkach.
- Cześć, jest woda ? - spytała przecierając oczy. Olaf wciąż nic nie mówiąc podał jej butelkę napoju. Szturchnęłam go, żeby w końcu coś powiedział.
- Cz-cześć Karoline. Co tu robisz? - wydukał.
- Przyjechałam szukać pracy - powiedziała po wypiciu wody. Nawet na niego nie spojrzała. Za to on cały czas wpatrywał się w nią. Czy ja o czymś nie wiem ?
- Jakieś plany na dziś chłopcy i dziewczęta ? - spytałam eliminując gęstą atmosferę.
- Mam randkę - powiedzieli równocześnie, spoglądając na siebie. Zaśmiałam się.
- Taa, ja też. Rozumiem, że ty z Ash, a ty? Harry ?
- Tak, zaprosił mnie wczoraj.
- Cieszę się. - oznajmiłam. Olaf wyszedł, zapewne się ogarnąć. - Jedziesz ze mną do klubu? Może tam znajdzie się dla ciebie praca.
- Oh, naprawdę ? - była zaskoczona.
- Tak, szukuj się. Za 20 minut podjedzie taxi.
- Ok, dzięki wielkie - podbiegła, cmoknęła mnie w policzek i już jej nie widziałam.
Westchnęłam i zasiadłam przed telewizorem. Włączyłam jakis program muzyczny. HotNews. Nazwa prosta, ale efektywna. Najpierw mówili o nowym hicie Kelly Clarkson, poźniej o plotkach dotyczących odejścia Madonny na emeryturę.
- A teraz pokażemy zdjęcia pięknej nieznajomej, którą widziano kilka razy z przystojnymi chłopcami z One Direction. - zapowiedziała ruda prezenterka. Gdybym miała coś teraz w ustach na pewno był to wypluła. Ale tylko upuściłam pilot, z wrażenia. Pokazywali moje zdjęcia. Raz jak wpadłam na Nialla, w drodze ze sklepu. Poźniej jak wsiadaliśmy całą szóstką do limuzyny. Następnie jak wychodziłam z castingu. I na koniec Zayna i mnie przytulających się na schodach wczoraj wieczorem. Prezenterka mówiła coś jeszcze o skradnięciu serca i aktorstwie, ale jej nie słuchałam. Muszę być bardziej ostrożna, tym bardziej dzisiaj.
Karoline była już gotowa, taxi też juz czekała. Wzięłam małą torebkę i ruszyłyśmy do klubu. Miałam zmianę od 11 do 17.
Brian przyjechał dopiero o 12. Był zachwycony zwolnięciem Marry i zatrudnięciem nowej pracowniczki. Moja przyjaciółka zaczynała już od jutra. Dzisiaj miałam ją wprowadzić. Dlatego te sześć godzin minęło bardzo szybko.
Wróciłyśmy do domu w dobrych humorach. Włączyłam komputer z zamiarem zapisania się na prawo jazdy. Tak też zrobiłam. Obgadywałyśmy wczorajsze ognisko, siedząc przed telewizorem. I znów naszą przyjazną rozmowę przerwał mi mój telefon. Tym razem był to sms. Znów nieznany numer.
,, Cześć, to ja Niall. Co u Ciebie ? Pamiętasz o dzisiajeszym spotkaniu? ;) xoxo "
Zawsze boję się kiedy odczytuję esemesy od nieznajomego numeru, tym razem jednak, ucieszyłam się.
- Co ci się tak mordka cieszy ? - spytała Karoline z chytrym uśmiechem, jak zwykle z resztą.
- To Niall. On sprawia ten uśmiech na mojej twarzy - powiedziałam wciąż patrząc na ekran.
- No dawaj, odpisuj ! - poganiała mnie.
- Czekaj, ja tu myślę. - usprawiedliwiłam się
- Taa, widzę. Masz wtedy śmieszną minę. - zaśmiała się. Spojrzałam na nią wrogo. Podniosła ręce w geście obronnym. Odpisałam :
,, Cześć, nudzę się przed telewizorem. A u Ciebie? Pamiętam i nie mogę się doczekać ;) xx". Po minucie dostałam odpowiedź.
,, Zayn jest jakiś nieswój i zabrał mi dzisiaj gofry ... Jestem podłamany ... ;< x . Zaśmiałam się. A potem przeanalizowałam pierwszą część zdania. Czemu z Zaynem coś nie tak ? Opcja pierwsza : Chodzi o jego siostrę . Opcja druga : Lubi gofry. Opcja trzecia : zabranie jedzenia Horankowi było aluzją zazdrości o mnie. Wybieram opcję drugą. Trzecia jest mało prawdopodobna a pierwsza ... wczoraj kiwnął głową, że wszystko w porządku więc ... Mimo wszystko wciąż mnie to zastanawiało. Odpisałam blondaskowi, żeby się nie martwił. Zje coś ze mną. I że muszę już śmigać się przygotowywać. Było już po 18 . Karoline pojechała do siebie do domu. Wynajmowała dwa pokoje u jakichś staruszków w bliźniaku trzy przecznice dalej.
Po naprawdę dłuugim myśleniu ubrałam się w to <klik> . Zeszłam na dół kiedy na zegarze wybiła 19 a do drzwi ktoś zadzwonił. Otworzyłam i ujrzałam w nich wystrojonego Nialla. Wyglądał co najmniej pociągająco. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wyciągnął kwiaty zza pleców, chowając za nimi pół twarzy.
- Gotowa? - spytał, badając wzrokiem całą mnie. Byłam zachwycona jego romantycznością na wejściu, więc tylko kiwnęłam głową.
- Proszę, to dla Ciebie. - powiedział, dając mi piękne, białe róże. Zdecydowanie lubiłam te kwiaty.
- Dziękuję... - odpowiedziałam, zabierając mu je z rąk. - Poczekasz chwilkę? Wstawię je do wody...- spytałam.
- Jasne, leć - rzekł. Pobiegłam do domu, zrobiłam to co miałam zrobić i znów wyszłam przed dom, uprzednio go zamykając. Olaf już wybył.
Niall czekał już z otwartymi drzwiami limuzyny niczym gentelman. Wsiadłam, wsiadł i on po czym odjechaliśmy.
- Gdzie mnie zabierasz? - spytałam chłopaka. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Tajemnica królewska - wyznał, patrząc na mnie.
- Ahh... Ale droga długa ?
- Czy ja wiem ... Jakieś pół godzinki. A co, już chcesz wracać? - zapytał zmartwiony. Walnęłam go w ramię.
- Głupek. Chciałam spytać o gitarę. Nigdy więcej tak nie myśl - znów sprzedałam mu uroczy szczerz.
- Dobra dobra, żartowałem. Proszę - rzekł, podając mi instrument. - Co chcesz zagrać ?
- Chyba ... Forever young... tak myślę. Zaśpiewasz ? - zaproponowałam.
- Jeżeli ty też zaśpiewasz - droczył się. - Ale najpierw powiedz, czy wiadomo coś z castingiem. - zmienił temat.
- Tak, dostałam się.
- To znaczy ?
- Dostałam główną rolę... - ledwo co powiedziałam, bo blondasek już mnie przytulał
- Nawet nie wiesz jak się cieszę ! - krzyknął ściskając mi żebra. To było przyjemne, mimo wszystko...
- Niall ... dusisz ... - wydukałam.
- Przepraszam - szybko się odsunął.
- Następnym razem prosiłabym delikatniej - wyszerzyłam się
- Więc mogę cię przytulać ?
- Po co pytasz? Jestem zwykłym człowiekiem, każdy lubi się przytulać. - oznajmiłam. - To co, gramy ? - spytałam, unosząc gitarę centymetry wyżej.
- Jasne, ale masz śpiewać ze mną. Twój głosik jest tak uroczo delikatny ...
- Haha, proszę nie kończ ! - powiedziałam ze śmiechem i zaczęłam grać. Zaśpiewałam pierwszą zwrotkę. Refren wspólnie. Niall drugą. I tak na zmianę. Zgraliśmy się świetnie. Przez chwile poczułam się jak wtedy na praktykach. Że nie ważne co się stanie, zagramy na zwłokę z wiedzą, że wszystko będzie dobrze. Tak było i tym razem. Poźniej on przejął gitarę i zagrał utwór The Fray - Never say never. Wprost szalałam za tym zespołem ! Znów idealnie podzieliliśmy się zwrotkami. Gdy skończył limuzyna się zatrzymała. Spojrzałam na widok za oknem. Najzwyklejsze kino. Randka już z góry mogłaby się wydawać banalna, ale właśnie takie uwielbiałam. Bez zbędnego kombinowania. Stojąc w kolejce po bilety, zauważyłam, że Niall wpatruję się w zapowiedź bajki Auta3. Przypomniało mi się coś.
- Zapisałam się dzisiaj na prawo jazdy. - powiedziałam, również spoglądając na plakat. Spojrzał na mnie.
- Tak, ja też. Jaki film wybierasz ? - spytał, ponieważ już byliśmy przy kasie. Wybrałam jakieś love story. Horrorów niestety nie było. Niall również był za tym filmem. Kupiliśmy trzy duże kartony popcornu i coli. Poprawka. On kupił colę, ja soczek. Spojrzał na mnie pytajaco.
- Od urodzenia mam problemy z żołądkiem. Nie można mi pić gazowanego. - wytłumaczyłam. Zaśmiał się uroczo.
- A piwo to wciągasz. - trafnie zauważył
- Do wszystkiego można się przyzwyczaić - wyszczerzyłam się.
Weszliśmy na salę, wdrapaliśmy się na miejsca i oglądaliśmy. Film nie był taki nudny jaki na początku się wydawał. Niall co chwilę śmiał się z jego tandetnych części. A kiedy śmiał się on, śmiałam się i ja. Po filmie znów wysiedliśmy do limuzyny, która tym razem zawiozła nas pod Nando's. Randka banał - ciąg dalszy. A już się bałam, że będzie kombinował. Zamówiliśmy dość dużą porcję jedzenia. Wypytywał mnie jak wygląda życie w Polsce. Trochę o moją przeszłość. Ale przede wszystkim rozmawialiśmy o polskim jedzeniu. Poźniej on opowiadał trochę o sobie. Wbrew plotkom, nie był wcale taki nieogarnięty. Po posiłku wyciągnęłam portfel, żeby zapłacić za swoje danie.
- W tej chwli mi to chowaj, nie chcę tego widzieć ! - krzyknął.
- Że niby ty masz za mnie płacić ? - zaśmiałam się.
- Zawsze płacę za dziewczynę w barze. - przyznał.
- To dobrze. Ale mimo wszystko nalegam - naciskałam.
- Nie ma mowy. - był nieugięty.
- To ja zapłacę następnym razem.
- Znów powiem : nie ma mowy... czekaj ... następnym razem ? - spytał zaciekawiony
- Nie wiem jak ty, ale ja z wielką chęcią powtórzyłabym nasz mały wypad. - uśmiechnęłam się i przegryzłam wargę. Odwzajemnił i lekko zawstydzony rzekł:
- Idę zapłacić.
Kiedy wrócił wziął mnie pod rękę i znów pomaszerowaliśmy do limuzyny. Zabawa była świetna. Czułam się przy nim niesamowicie, ale czy jestem gotowa na to co prawdopodobnie nastąpi? Tego jeszcze nie wiem ...
- Zamyśliłaś się...- przyznał Niall wpatrując się we mnie. Popatrzyłam na niego z uśmiechem na ustach.
- Po prostu ten wieczór mi się podobał... A co tam u chłopaków? - ożywiłam się.
- Harry miał dzisiaj randkę z tą... Ka... Karoline, tak ? Szykował się na nią od rana - zaśmiał się na same wspomnienie tej chwili. - Lou pojechał z Eleanor do jej rodziny. A Liam siedzi w domu. - skończył.
- A co się stało Zaynowi ? Mówiłeś, że był jakis nieswój...- przypomniałam mu, chociaż wydawałoby się, że o Zaynie specjalnie zapomniał.
- On jest taki... tajemniczy, że tak powiem. Czasami nikomu nie powie co mu leży na sercu. Liam'owi kiedyś udawało się do niego dotrzeć... Ale od ostatniego tygodnia ... Nie wiem co mu jest, szczerze mówiąc. A co do jego siostry... Już wróciła. Jest bezpieczna. Więc nie o nią tu chodzi. - pokiwałam ze zrozumieniem głową. Dojechaliśmy do ostatniego na dziś przystanku. Wieczór był naprawdę genialny. Ale mimo wszystko od tych szpilek bolały mnie już nogi. Niall to chyba zauważył, więc przerzucił mnie przez ramię i stanął w kolejce na London Eye. Krzyczałam, żeby mnie puścił. Jednak na próżno. Taki kruchy Horanek, a tyle ma siły ...
Zachodzące słońce, wspaniały chłopak obok, praca na najbliższe pół roku zapewniona, przyjaciółka powróciła... Może w końcu będzie dobrze ? Nacierpiałam się już w życiu za dwie osoby... Teraz chcę być szczęśliwa za kolejne dwie. Koniec kropka Jezu !
- Teraz ty się zamyśliłeś - szturchnęłam Nialla
- Piękny widok - powiedział wciąż wpatrując się we mnie, tak jak wcześniej. Było zimno, więc objął mnie ramieniem.
- Taak, zdecydowanie. - zgodziłam się
- Cieszę się, że Cię poznałem, Marta. - powiedział, patrząc mi głęboko w oczy. Już wiedziałam. Chcę tego. Niall był tym rodzajem chłopaka, który potrafił mnie zrozumieć. Plus mieliśmy wspólne zainteresowania. Graliśmy na gitarze, uwielbialiśmy piłkę nożną... Niektóre restauracje mogłyby przez nas zbankrutować. Byliśmy nawet w miarę do siebie podobni... Chociaż od zawsze ciągnęło mnie do mulatów, zdarzała mi się ,,faza" na blondynów. Szukałam w nich męskiej wersji mnie. Niall bezdyskusyjnie nią był.
I stało się. Wpił swoje usta w moje w czułym pocałunku. Mierzwiłam jego blond włosy, on zaś jeździł dłońmi po moich plecach i szyi. Pocałunek na London Eye. Zdecydowanie zapamiętam do końca życia. Oderwaliśmy się od siebie. Dał mi swojego Horana Hug'a. Wysiedliśmy z wagoniku i znów niczym celebryci odjechaliśmy czarną limuzyną. Podziękowałam mu za wieczór krótkim pocałunkiem. Pożegnałam się i już miałam wchodzić po schodach kiedy zauważyłam ...

____________________________________________________________

A co mi tam, przerwę w takim momencie. I tak był długi, a jest już po 21 więc... Soreczki :D
Co sądzicie ? ^^
Btw. DZIĘKUJĘ ! za ponad 250 odwiedzin. Nie podejrzewałabym, że osiągnę 100 a co dopiero 250 ...
To prawda, że Harry jest teraz w LA? :o
Wiśnia :D





Part 6


 Obudziłam się z dziwnym uczuciem niekomfortowego leżenia. Jakby coś przyciskało mnie do ściany. Na swojej twarzy wyczułam włosy. Ej co jest ! Zabrałam je dłonią a następnie starałam się podeprzeć na łokciu i zbadać sytuację. Co jak co ale była ona dziwna. Obok mnie leżał Harry i to jego loki miałam na nosie. Zayn i Niall leżeli na naszych nogach. Liam w bardzo nieszczęśliwej pozycji leżał na podłodze. A Lou ? Nie widziałam go z tej niewygodnej perspektywy. Dobrze, że mój cudowny BlackBerry był pod poduszką. Zrobiłam zdjęcia z uśmiechem na ustach. Trzeba wstać, czyż nie ? Dziś ważny dzień, od którego zależy spory kawałek mojej przyszłości, która jak dotąd jest tylko czarną dziurą. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7:30. Wstałam z największą ostrożnością i podeszłam do szafy. Postanowiłam ubrać się dość elegancko <klik> . Zabrałam ciuchy i weszłam do łazienki. Zapaliłam światło i niemal krzyknęłam ze strachu. W wannie był... Louis. Musiałam go obudzić, przecież później chodził by jak połamany... Uklękłam przy kabinie i delikatnie zaczęłam go szturchać. Nic to nie dawało. Przyszedł mi do głowy drastyczny wprost sposób. Z mojego punktu widzenia śmieszny, ale Lou mógłby się wkurzyć ... Wstałam i podeszłam bliżej kranów.
- Lepiej nie ! Na niego działają marchewki ! - wydawało mi się, że serce mi zaraz wyskoczy. Obróciłam się i zobaczyłam śmiejącego się po ciuchu Malika opierającego się o framugę drzwi. Podeszłam do niego i walnęłam go w ramię z uśmiechem.
- Nigdy więcej tak nie rób - szepnęłam. - A tak w ogóle to dzień dobry. Jak się spało ? - spytałam
- Dzień dobry. Masz w miarę wygodne te swoje nogi - powiedział z cwaniackim uśmieszkiem
Podeszłam do niego bliżej, nasze twarze dzieliły centymetry. Uniosłam dłoń do jego policzka.
- Rzęsa - ściągnęłam mały włos. Teraz to ja sprawiłam, że magia prysła. Życzenie ? Oby casting poszedł dobrze ...
- Pomyśl życzenie.- powiedział. Czyżby też to znał ?
- Już pomyślałam - uśmiechnęłam się do palca, na którym wciąż leżała rzęsa mulata.
- Skąd ... Znasz to ? Myślałem, że tylko ja o tym wiem - przyznał zdziwiony.
- Nie tylko ty jesteś inteligenty w tym świecie - rzekłam rzucając na niego krótkie spojrzenie - Poczekaj, kolejna. - znów do niego podeszłam, zauważając kolejny włos. Tym razem jednak nie zdążyłam go ściągnąć, bo Zayn złapał mnie za talię, przysunął do siebie i czule pocałował. Odwzajemniłam pocałunek , wplątując ręce w jego włosy. Czemu znowu to się stało? Nie wiem, ale nie może tak być. Tym razem on oderwał się ode mnie.
- I znów muszę przepraszać... Miało być od nowa, i całkiem inaczej... - rzekł kładąc rękę na karku.
- Ja chyba też powinnam przeprosić - powiedziałam lekko zażenowana. Usłyszałam jakby ktoś jeździł guzkiem po wannie. Lou się budził. Odwróciłam się i zobaczyłam otwierającego oczy Tomlinsona.
- Wstawaj , muszę się ubrać ! - poganiałam go
- Kobieto, spokojnie, najpierw mi powiedz gdzie są marchewki. Miałem przecież całą plantację... i one potrafią śpiewać ! Naprawdę to potrafią ! - powiedział z ekscytacją i z wesołym uśmieszkiem.
- Ohh, chodź już Lou. - mruknął Zayn. Gdy wyszli wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wysuszyłam włosy. Wyprostowałam je i pozwoliłam im swobodnie opadać na moje ramiona. Chciałam być jak najbardziej naturalna. Makijaż jak na co dzień - tylko rzęsy. Zajęło mi to niecałe 15 minut. Weszłam do pokoju, w którym nikogo już nie było. Zeszłam więc na dół do kuchni, sprawdzić czy mój dom jest jeszcze w jednym kawałku. Na całe szczęście był. Harry robił coś przy kuchence, Liam bawił się swoim telefonem, Zayn poprawiał włosy w lusterku cały czas je mierzwiąc, Niall zaglądał do wszystkich szafek po kolei a Lou ... głaskał marchewkę ? Nie wiem czy dobrze widziałam, ale chyba tak było. Podeszłam do Hazzy z zamiarem pomocy.
- Co tam pichcisz ? - zapytałam. Spojrzał na mnie jak na idiotkę. Minę miał baardzo poważną. Rzuciłam mu przepraszające spojrzenie.
- Jajecznicę na bekonie - odrzekł niczym milord czy coś, wracając do poprzednio wykonywanej czynności. Nie wyglądało to przekonująco, ale znając mój apetyt zjem coś na mieście. Usiadłam obok Liama. Po pięciu minutach Harold krzyknął :
- Gotowe !

- Nie było aż takie złe, Harry - poklepał go po plecach Louis dodając uśmiech.- Prawda Cherry ?- spojrzał na mnie z miną mordercy
- Co ? Ah .. Oczywiście ! Harry to było cudowne ! Musisz wpadać częściej i robić mi to na śniadanie !
- A co dostanę w zamian ? - podniósł głowę.
- Oj ty już wiesz co, Harry - mrugnęłam do niego, przegryzając wargę i skinając głową do góry.
- Już Cię uwielbiam - powiedział szczerząc się.
- Dobra koniec tego zbieramy się rodzinko ! - zarządził Liam. - Marta, podwieźć Cię ? Mamy po drodze.
- Eee... Przecież nie macie samochodu... Wczoraj jechaliśmy metrem. - stwierdzałam fakty.
- Nasz szofer dziś rano przyjechał. Chodź - uśmiechnął się.
Spakowałam kilka rzeczy do podręcznej torby. Jakąś wodę, mnóstwo słodyczy, chupa chupsa truskawkowego, portfel, dokumenty i coś co zawsze przynosiło mi szczęście - różową zawieszkę w kształcie serca z jakiegoś kamyczka. Nie używałam jej, ale zawsze lubiłam ją mieć pod ręką. Wsiadłam do długiej, czarnej limuzyny razem z chłopcami. Która dziewczyna nie chciałaby być teraz na moim miejscu ? Niall i Lou tańczyli jakiś przedziwny taniec w rytm muzyki lecącej z radia. Liam jak zwykle z kimś esemesował. Swoją drogą, ciekawe czy ma dziewczynę ... Harry cały czas machał swoimi loczkami, nie radząc sobie z ułożeniem ich. A Zayn? Co dziwne, miał zamyśloną minę i wpatrywał się we mnie. Machnęłam mu ręką przed oczyma. Zbudził się jakby z transu czy coś. Popatrzył na mnie już obecnym wzrokiem i się uśmiechnął. Dostrzegałam gitarę za jego plecami. Dałam mu znak, żeby mi ją podał. Nudziłam się, a i tak dawno nie grałam. Przydałoby się odnowić umiejętności. Zaczęłam grać Tears in heaven Erica Claptona. Blondasek i Boo Bear przerwali swój taniec zastygając w dziwnych pozycjach i wpatrując się we mnie. Liam również odłożył telefon. Harry wciąż poprawiając swoje włosy starał się oglądać całą scenę. Zayn po cichutku nucił słowa. Uśmiechnęłam się dodając mu otuchy, żeby śpiewał głośniej. Ja również zaczęłam. Nie grałam tak długo a jednak... wciąż to potrafię. Serce i umysł pracowały teraz, jakby obudziły się z długiego zimowego snu. Skończyłam i spytałam :
- Czyja ona jest ?
- Moja - podniósł rękę Niall. - Ale w twoich rękach działa równie niesamowicie co w moich.
- Świetna - rzekłam krótko, podając mu gitarę. Dojeżdżaliśmy już więc ... Westchnęłam głośno. Co jak co, ale stres robił swoje. Granie nieco pomogło.
- Wszystko będzie dobrze - powiedział Liam, kładąc mi rękę na ramieniu.
- Pamiętaj, że wspieramy Cię duchowo - wyszczerzył się Harry.
- Dzięki. Za podwózkę również.
- Odezwiemy się dzisiaj ! Obiecałaś ognisko ! - krzyknął Lou, gdy już zamykałam drzwi. Odwróciłam się i poszłam w stronę wejścia.
Ludzi było ... Nie wiem jak to opisać. W każdym razie, nigdy nie widziałam tylu ludzi w jednym pomieszczeniu. Podeszłam do rejestracji, odebrałam numerek i czekałam. Godziny mijały naprawdę powoli. Nigdzie nie widziałam Lucasa i Cassie. Nic nie wpadło mi do głowy, co by mogło zwalczyć nudę. Wokół mnie kręciły się najróżniejsze aktorki, które już kiedyś widziałam na dużym ekranie. Dziwnie nie robiło to na mnie żadnego wrażenia.
Po ponad trzech godzinach czekania, hol trochę opustoszał, a przez megafon jakiś damski głos krzyknął :
- Numer 3976 proszony na salę !
Podniosłam się z krzesła, podeszłam do jasnych drzwi i z westchnięciem i myślą w głowie ,,Raz się żyje", otworzyłam je. Idąc w stronę małego krzyżyka na scenie, zwróciłam głowę w stronę jury. Trzech mężczyzn i jedna kobieta siedzieli za szarym stolikiem. Daniel widząc mnie, uśmiechnął się.
- Dzień dobry.- rzekłam
- Dzień dobry, przedstaw się. - powiedziała ostrym tonem kobieta. Przedstawiłam się i powiedziałam kilka rzeczy o sobie. Daniel podszedł do mnie, wręczając mi krótki scenariusz. Mieliśmy odegrać krótką scenkę z Romea i Julii. Jak romantycznie... Po odegraniu przedstawienia, kazano mi się rozpłakać. Tak też zrobiłam. Zemdleć. Wykonałam. Wybuchnąć śmiechem. Zrobione. Przez chwilę poczułam się dość przedmiotowo, ale na szczęście na tym był koniec. Facet koło trzydziestki, uśmiechając się powiedział :
- Z pewnością do Ciebie zadzwonimy, bądź pod telefonem. Dziękujemy.
Pożegnałam się i wyszłam. Cały stres zostawiłam tam na scenie, teraz czułam się co najmniej swobodnie. Pogoda była piękna, więc nie mogłam odmówić sobie spaceru. W drodze do starego parku zaszłam jeszcze do McDonalda kupując caly prowiant. Słodycze z torebki wyparowały w ciągu niecałej godziny przed castingiem.
Przysiadłam na małej górce za parkiem i za jakimś starym, opuszczonym domem. Zawsze przychodziłam tu, gdy potrzebowałam pomyśleć lub odetchnąć. W dzisiejszym przypadku robiłam to drugie. Wyciągnęłam słuchawki z uszu, pozwalając ptakom być moją muzyką. Przymknęłam oczy, rozkoszując się chwilą. Zjadłam wszystko to co przyniosłam i ruszyłam z powrotem do domu.
Dziwnie, ale ja na nikogo nie wpadłam. Ale jakaś dziewczyna o mało co nie wylądowała na mnie z wielką porcją lodów. Zrobiłam delikatny unik i złapałam ją, zapobiegając jej upadkowi. Marta Superwomen ?
- Nic ci nie jest? - spytałam kładąc rękę na ramieniu dziewczyny.
- Nie, dzię... Marta ? To naprawdę ty ?
- Karolina ? Matko święta, jak dobrze cie widzieć ! - krzyknęłam i przytuliłam się do dziewczyny. Była to moja przyjaciółka , jeszcze z podstawówki. Z Polski oczywiście.
- Co ty tu robisz? Co u ciebie? Dostałaś się na te studia ? - spytała brunetka
- Tak tak, dostałam się. Właśnie wracam z castingu do jakiegoś filmu. A ty co tu robisz? I co tam u Wojtka ?
- Przyjechałam znaleźć jakąś pracę... Wiesz jaka z tym bieda w Polsce ... A u Wojtka ... Nie wiem - powiedziała, robiąc się automatycznie smutna
- Hej, coś się stało ? - zapytałam zmartwiona.
- Zerwaliśmy .. To znaczy... Raczej on to zrobił. Stwierdził, że całe uczucie wyparowało.
- Po 6 latach związku stwierdził coś takiego ? - byłam w szoku. Pamiętam jak byli parą idealną. Każdy brał z nich przykład.
- No... Masz coś do roboty ? Może skoczymy na kawę, pogadamy na spokojnie. - zaproponowała.
- Pewnie, tu za rogiem jest fajna knajpka. - wskazałam ręką i ruszyłyśmy w ową stronę.
Rozmawiałyśmy tak swobodnie jak za dawnych czasów. Dowiedziałam się, że Klaudia poszła w końcu do X Factora, po wielu namowach. I dostała się. Odcinki na żywo z nią mają być emitowane już na jesień. Szymon gra w reprezentacji Polski. To akurat było wiadome, w piłkę był naprawdę dobry. Kasia, tak jak wszyscy podejrzewali, pracowała w sklepie swoich rodziców z odzieżą. Nigdy nie żywiłam do niej sympatii, ale niech jej się tam wiedzie jak chce. Agata, moja najbliższa kuzynka, zaręczyła się z Filipem. Czemu o tym nie wiedziałam ? Gdy miałyśmy 14 lat Aga zabrała mi chłopaka moich marzeń- Adriana. Odbiła go po prostu, a potem zaczęła roznosić o mnie niemiłe plotki. Nie rozumiałam tego, przecież cały czas kochała się w Filipie, koledze z klasy. Do tej pory nie naprawiłyśmy kontaktów. W naszym małym miasteczku w końcu otworzyli kilka barów i zbudowali basen oraz kino. Pozazdrościć młodemu pokoleniu.
Na zegarku widniała 15. Miłą rozmowę przerwał mój telefon. Numer nieznany. Tak szybko podjęli decyzję?
- Halo?
- Siemanko Marta ! - chórem krzyknęli chłopcy
- Opowiadaj jak casting - powiedział Niall.
- Zrobiłam to co mi kazali, a potem powiedzieli to takie ładne spierdalaj - powiedziałam bez uczuć.
- Co? Co to znaczy? - przejął się Harry
- Powiedzieli, że z pewnością zadzwonią.
- Nie wiem jak jest u ciebie w Polsce, ale u nas jak mówią, tak robią. - stwierdził Zayn
- Dokładnie ! - zawtórował mu Lou.
- Nie masz się co martwić. Wystarczy tylko czekać - dodał Liam.
- Dzięki. Wasze wsparcie pomogło.
- Więc w ramach podziękowania wpadasz dzisiaj do nas na ognisko ! - zapiszczał uradowany Louis. Wpadłam na pewien pomysł.
- A mogłabym kogoś zabrać? - spytałam i spojrzałam na Karolinę.
- Jeśli to ładna i wolna dziewoja to miszcz podrywu przyjmie ją z chęcią ! - dowartościował się loczek.
- Boże, jaki ty jesteś płytki - usłyszałam głuche plaśnięcie, zapewne o czoło po tym jak Zayn mruknął do lokowatego swoje wyżalenia.
- Poczekajcie chwilkę - powiedziałam, zatykając słuchawkę dłonią. - Masz jakieś plany na wieczór ? Propozycją jest ognisko. - zwróciłam się do przyjaciółki.
- Z wielką przyjemnością - uśmiechnęła się brunetka
- No no Harry, więc będziesz mógł się wykazać. Naprawdę nie będzie problemu ? - spytałam dla pewności.
- Żadnego ! Idę podkręcić loki ! - krzyknął Harry.
- O której mam się wstawić ? - spytałam, uprzednio śmiejąc się z Hazzy.
- Nie wiesz gdzie mieszkamy. Któryś z nam po Ciebie przyjedzie. - oznajmił Liam
- Bądź gotowa na 17. - wtrącił Zayn.
- To cześć i do zobaczenia - pożegnałam się
- Czeeeeść ! - krzyczał Niall. Rozłączyłam się.
Karolina zrobiła pytającą minę.
- Wpakowałaś się ze mną na ognisko do moich nowo poznanych kolegów - wytłumaczyłam
- Uuu, coś grubszego ? - spytała z chytrym uśmieszkiem. Więc zaczęłam im opowiadać kim oni są, jak się poznaliśmy itd.
- A co z uczuciami ? O nich milczysz ...
- Wiedziałam, że spytasz. Całowałam się z Zaynem już dwa razy. Za pierwszym on był pijany i to było z zaskoczenia. Za drugim... dzisiejszego ranka... To był jakiś impuls, i oboje go poczuliśmy ... i stało się. Ale już wczoraj wszystko sobie wytłumaczyliśmy. Żadnego związku. Tylko przyjaźń. I wczoraj miałam praktyki i ... musiałam całować się z Niallem ... - o ratowaniu Malika jej nie wspominałam. Dlaczego ? Sama nie wiem, to zbyt skomplikowane.
- I poczułaś coś dziwnego w sercu - powiedziała bez przekonania Karoline, mieszając łyżką kawę. Spojrzałam na nią.
- Tak... Nie potrafię tego opisać ... Wiem, że każda cząstka mnie chce przeżyć to jeszcze raz. A obiecałam sobie nie pakować się w to całe One Direction.
- Czemu? Przecież widać, że to było ci potrzebne. W końcu mogę na ciebie popatrzeć i z ręką na sercu stwierdzić, że nie jesteś zagubiona. A tyle czasu minęło od Adiego... - westchnęła.
- Wiadomo co u niego ? - zmieniłam temat.
- Eh... znalazł sobie jakąś solarę na pięć minut. Z resztą, odkąd wyjechałaś, tylko takie znajduje. Też wydaje się być zagubiony ...
- Aha... Dobra, zbieramy się, mamy dwie godzinki. - nigdy nie lubiłam gadać o Adrianie. Rozmowa zawsze przywoływała smutne wspomnienia. Dlatego zakończyłam pogadankę z Karoline. Zapłaciłam rachunek i ruszyłyśmy w stronę domu.
Olafa nie było. Miał dziś mecz. W końcu go powołali. I dobrze, tylko się marnował. Pożyczyłam Karoli coś wygodnego <klik> . Sama również się przebrałam <klik> .  Wrzuciłyśmy cztery piwa i kilka paczek chipsów do torby. Miałyśmy jeszcze pół godzinki. Usiadłyśmy przed telewizorem. O mało co a bym zasnęła. Na szczęście zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poderwałam się i poszłam otworzyć. Na schodach przed domem siedział Zayn ... paląc papierosa? Usiadłam o schodek wyżej niż on. Zauważyłam, że jesteśmy identycznie ubrani... Z wyjątkiem koszulki. Jego była niebieska na krótki rękaw.
- Nie wiedziałam, że palisz ... - rzekłam, bawiąc się butem. Spojrzał na mnie przez ramię.
- To na odstresowanie. - powiedział, wypuszczając dym z ust.
- Coś się stało? Wiesz, że możesz mi powiedzieć ...
- Moja siostra ... Nie wróciła na noc do domu. Martwię się. - powiedział skrzywiając się i wyrzucając pet. Dosiadłam się do niego i objęłam go ramieniem.
- Hej, nie martw się. Pewnie jakaś koleżanka wyprosiła ją, żeby została na noc. Na pewno nic strasznego się nie stało. - pocieszałam go. Popatrzył mi w oczy.
- Dziękuję. Zdecydowanie poprawiłaś mi humor. - powiedział i cmoknął mnie w policzek. - Dość smutków. Gotowa ? - wstał i podał mi rękę.
- Jak najbardziej. Wejdź, poznasz kogoś. - wstałam i zaprosiłam go gestem do środka. Posłusznie wszedł. W korytarzu już stała Karoline. Przywitali się grzecznie, zapakowaliśmy się i ruszyliśmy. Nie podejrzewałabym, że zamieszkam tak blisko One Direction. Było to zaledwie 10 minut drogi.
Wysiadając z auta, stanęłam jak wryta. Willa... Jezu Święty. Nieźle się urządzili, tyle powiem. Zayn, na kształt gentelmana, otworzył nam drzwi, przepuszczając nas do środka. Wewnątrz jak i na zewnątrz domu było niesamowicie. Przywitanie od strony chłopców było ... śmiesznie chore. Harry uciekał z prostownicą prawie nagi, a gonił go Lou z ... z połamaną marchewką. Niall, gdy mnie spostrzegł, podszedł do mnie z jakimiś sześcioma kawałkami ciasta w jednej ręce. Przełknął i powiedział :
- Witamy w One DoNialldos - machnął przy tym ręką, jakby odsłaniał jakieś dzieło artystyczne. Wybuchnęłam śmiechem.
- Miło mi tu gościć - powiedziałam, kłaniając się.
- Sorki, nie umiem tak długo udawać, to ty tu jesteś aktorką. Ciasta ? - powiedział, wyciągając dłoń pod mój nos.
- Ee.. Na razie podziękuję. Są żelki ? - spytałam, wymijając go i wchodząc do salonu.
- Ta dziewczyna to bóg ... - stwierdził Niall, znów stając przede mną. - Jaki smak ? - popatrzyłam na niego z politowaniem.
- Może by tak wszystkie? - rzekłam, unosząc brwi.
- Gdzie ty byłaś całe moje życie ?! - krzyknął, przytulając mnie. Zaśmiałam się w jego ramię, które pachniało ... sosem truskawkowym. Zgaduję, że po ...
- Naleśniki ? Jadłeś naleśniki ?! Zostawiłeś mi trochę ? - krzyczałam, wyrywając się z jego uścisku i biegnąc do kuchni. Na całe szczęście na talerzu zostały jeszcze dwa. - Dzięki Horan ! - zawołałam .
Po zjedzeniu, a raczej szybkim wchłonięciu naleśników, dalej byłam głodna. Wyszłam więc do ogrodu , gdzie byli już wszyscy. Dodatkowo zobaczyłam jakieś trzy nowe osoby. Jedna z nich rozmawiała z Liamem. Druga pomagała Louisowi rozpalić ognisko. I jak zdążyłam zauważyć, obydwie były olśniewająco piękne. Dostałam odpowiedź na pytanie z rana. A raczej była ona podwójna. I Liam i Lou mieli dziewczyny. Więc single to : Harry, Niall i Zayn. Ciekawie ... Trzecia osoba kręciła się przy jedzeniu.
Harry, tak jak się zapowiedział, flirtował z Karoline. Zayn robił coś na swoim telefonie, a Niall huśtał się na huśtawce dwuosobowej. Dodam też, że obok siebie miał ciasteczka. Wybór prosty? Nawet bardzo.
Przysiadłam się i zabrałam garść czekoladowych ciasteczek.
- Ej nie jesteś u siebie ! - krzyknął oburzony.
- Oj przepraszam, przepraszam - powiedziałam, odkładając połowę ciastek i patrząc na nie jakby z zazdrością.
- Dobra, weź je. - powiedział, patrząc przed siebie i przysuwając dłonią miskę bliżej mnie. Wzięłam je, założyłam nogę na nogę i z uśmiechem zaczęłam jeść.
- Wyglądasz teraz jak Kubuś Puchatek - stwierdził, rzucając na mnie spojrzenie.
- Czemu? - spytałam z pełną buzią. Zaśmiał się. Zbliżył się nieco do mnie i kciukiem przejechał obok moich ust. Wrócił do poprzedniej pozycji i wreszcie zaczerpnął trochę ciastek z miski.
- Małe to a brudne. - powiedział, biorąc przekąskę do ust.
- Maruda... - mruknęłam, przełykając jedzenie. - Kiedy jakieś piwo ? - fakt faktem, ale pić mi się chciało.
- Przynieść ci? Nie powinniśmy jeszcze zaczynać, ale... Wiem gdzie jest, więc... - zaproponował.
- Byłbyś wielki, Niall - powiedziałam z uroczym uśmiechem, patrząc na blondaska. Po chwili wrócił, niosąc dwie butelki zbawczego napoju.
- Za co pijemy? - spytał, unosząc piwo nieco wyżej.
- Za przyjaźnie. Za te dopiero rozpoczęte i te odnalezione po wielu latach. - tu spojrzałam na Karoline. Następie na Nialla. Uśmiechał się. Stuknęliśmy butelkami i wypiliśmy spory łyk.
- Jak to się stało, że wczoraj, podczas praktyk, pomyśleliśmy o tym samym ? - zapytał, patrząc mi w oczy.
- Nie mam pojęcia, ale wywarło to pewne wrażenie na Danielu. Dziękuję ci - powiedziałam z uśmiechem
- Aj no wiesz, takie tam, skryte umiejętności. - westchnął rozkładając się wygodnie na huśtawce. Zaśmiałam się.
- Mówiąc o umiejętnościach... Gdzie ty człowieku nauczyłeś się tak grać na gitarze ?!
- O to samo mógłbym spytać Ciebie. Ja od taty. A ty?
- Dokładnie tak samo. Jedyna przydatna rzecz jaką mnie nauczył... Wyłączając jazdę na nartach - stwierdziłam po namyśle
- Ooo Marta Sportwomen. - powiedział, szczerząc się. Spojrzał, na pustą już, miskę. - Już wiem czemu jesteś taka chuda... Tyle przecież jesz ... - rzekł, dotykając moich żeber.
- Mam szybki metabolizm, tu nie chodzi o sport.
- Taa, ja też to mam. Dobrze, że coś takiego wynaleźli. - zaśmiałam się na jego słowa.
- Teraz ja coś przyniosę. Na co masz ochotę? - spytałam.
- Pójdę z Tobą, nie uniesiesz wszystkiego sama.
Gdy doszliśmy bliżej ogniska, Lou uparł się, że mamy wziąć kiełbaski jego roboty, ale najpierw trochę potańczyć. Tak też zrobiliśmy.
Impreza rozkręciła się na dobre. Wypiłam jeszcze z 5 piw. Gdy tańczyłam z Zaynem, spytałam, czy już wszystko w porządku. Był strasznie nawalony, więc tylko kiwnął głową. Zdecydowanie alkohol służy jego umiejętnościom tanecznym. Czegoś tak zabawnego w życiu nie widziałam. Aaa i .. zapoznałam się z dziewczynami Liama i Lou. Danielle i Eleanor. Przemiłe babki. Zauważyłam, że Harry i Karoline dobrze się dogadują. Przynajmniej ona oderwie się od tej ponurej rzeczywistości. Ale przez większość imprezy tajemnicza trzecia osoba kręciła się w okół Zayna. Czyżby niesingiel?
Dochodziła północ, a ja znów wylądowałam na huśtawce z Niallem. Spokojnie, nie doszło do niczego więcej. Tylko jedliśmy i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że planuje zapisać się na prawo jazdy. Dokładnie jak ja ! Tyle nas łączy... Ta swoboda rozmowy była piękna. Zauważyłam Zayna z ,,trzecią'' ... całujących się ... Zayn + alkohol = całowanie pierwszej lepszej. Czy ja właśnie porównałam się do pierwszej lepszej? Niech będzie pierwszej natkniętej, pierwszej napotkanej, pierwszej nieznajomej itd. Poczułam na sobie wzrok Nialla. Odpowiedział mi na pytanie, które zadałam sobie w głowie wcześniej.
- Nie, nie są razem.
- Ahh.. chyba mnie to nie obchodzi. Przyjaźnimy się tylko - uśmiechnęłam się.
- A my ? Lubisz mnie? - zapytał, patrząc głęboko w oczy. Jebany błękit ! Za przeproszeniem. - Wiem, że wczoraj coś poczułaś. Ja sam tak miałem... Nie nazwałbym tego zwykłym kolegowaniem się, Marta - wypowiadając te słowa, złapał mnie za rękę.
- Niall, masz rację... Poczułam coś, ale... Czy to nie za szybko się dzieje? Dopiero co wypiliśmy litry alkoholu, sam wiesz jak on działa ...
- Więc zapraszam Cię na randkę. - spojrzałam na niego z lekkim zdziwieniem. - Mówię serio. Zgadzasz się ? Przyjechałbym po ciebie jutro o 19...
- Pewnie, że się zgadzam - podarowałam mu najszczerszy uśmiech, na jaki tylko było mnie stać.
- Marta zbieramy się ! - krzyknęła Karoline.
- Przepraszam Niall. I dziękuję za mile spędzony wieczór - pożegnałam się i cmoknęłam go w policzek.
Pożegnałam się jeszcze z chłopcami. Ponownie wsiadłam do długiej, czarnej limuzyny razem z Karoline. Dobrze mieć takiego szofera ... Chciałabym kiedyś takiego mieć.
- Śpisz dzisiaj u mnie - oznajmiłam przyjaciółce. Ta tylko uśmiechnęła się na moje słowa i rzekła krótkie:
- Dzięki.
Pierwsze co zrobiłam, gdy weszłam do domu to wypiłam duży łyk zimnej wody, wskazałam Karoline pokój, a sama rzuciłam się pędem do swojego. Przebrałam się szybko w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Żadne myśli nie mogły mi teraz przeszkodzić w zasypianiu ...
_____________________________________________________________

I znów przeeedługi... Przepraszam, czy coś tam.
Siódemka jeszcze nie powstała, ale powstanie i to dzisiaj.
Dajcie znać czy chcecie.
Wiśnia :D



wtorek, 1 maja 2012

Part 5


 -Cherry, do mnie ! - usłyszałam wołanie z końca korytarza. Starcze, nie sprawdziłam listy ! Minę musiałam mieć naprawdę krzywą, bo gdy mijałam chłopców, ci podtrzymywali się ścian, żeby nie upaść. Co też śmiech potrafi robić z ciałem. 
- Wy lepiej chodźcie ze mną - rzuciłam wciąż z ową miną, wchodząc do gabinetu Washfoun'a. Chłopcy weszli za mną. Przywitali się grzecznie.
- Czy wy nie za szybko ? - spytał, dziwnie zmieniając ton na uprzejmy w porównaniu gdy zwraca się do mnie ...
- Natknęliśmy się na Martę i woleliśmy mieć to szybciej za sobą. Później mamy plany. Czy to nie problem ? -  kto inny jak nie Liam ?
- Oh... nie, pewnie, że nie - zmieszał się profesorek. - Ale pozwolicie, że najpierw załatwię sprawy z tą oto panną ? Jest nadzwyczaj szybko, wykorzystajmy to i nie pozwólmy jej się spóźnić. - jak widać kulturę wynosi się z domu. Co za staruszek...
- Oczywiście- rzucił Liam i wyszli.
- A więc co do ciebie ... - rozłożył się w fotelu splatając ręce na piersi. Nie zaczyna się zdania od ,,A więc". Pokażcie mi jego matkę.
- Tak ? - wysiliłam się na uśmiech i próbowałam być uprzejma. Ktoś tutaj musi, prawda ?
- Jak myślisz, jesteś na liście? - spytał, patrząc z nad swoich okularów półówek. Zupełnie jakby miał w oczach promienie Rentgena...
- Podejrzewam, że nie. Nie jestem tutaj jedną z tych najzdolniejszych. Plus zwracając uwagę na spóźnienia ...
- Dostałaś szansę. Ale nie w postaci praktyk - przerwał mi. Spojrzałam na niego z nieukrywanym szokiem.
- Jak to ? - ja? Szansę? Wiele pytań miałam teraz w głowie. Profesor westchnął , oprał się o biurko i rzekł:
- Trzy wybrane osoby , te nieco mniej zdolne od tych na liście, dostali szansę w postaci castingu. To znaczy udziału castingu. Ale moja zapowiedź jest taka, że będziecie konkurować z aktorami najlepszymi jakimi wydał ten świat. Wasze szanse są nikłe na dostanie się do statystów, nie mówiąc już o znaczącej roli. Wysyłamy was tam, żebyście nabrali doświadczenia, które z pewnością przyda wam się w przyszłości o ile nie porzucicie kariery aktorskiej - skończył swój wykład staruszek.
- A kiedy jest ten casting ? - spytałam z powagą. Jestem przyszłą aktorką, więc z łatwością zostawiłam z boku radość która się we mnie wzbierała niczym aktywny wulkan. Bez skojarzeń proszę :D
- Problem jest w tym, że jest on jutro, od 10 (am) - znów westchnął. Coś ze zdrowiem nie tak, profesorku ?
- Ale... przecież nie zdążymy się przygotować ... Pozostały nam niecałe 24 godziny ... - próbowałam się wytłumaczyć. Poprawka. Nie siebie. Próbowałam mu wbić do głowy, że właśnie teraz powinnam siedzieć w domu.
- Dlatego dzisiaj wasza trójka spędzi dzień z One Direction jak również z Harrym Potterem Chłopcy będą musieli odwołać plany - popatrzyłam na niego jak na dziwaka. Chyba to zauważył. - Coś nie tak ? - spytał z lekkim zmieszaniem
- Harry Potter to postać fikcyjna, proszę pana. Czy to wszystko to żart ? - a było tak pięknie ...
- Co ? Jaki Harry Potter ? To żaden żart, mówiłem o Danielu Radcliffe.
- O ... O Danielu ... Radcliffe ? - wydukałam. Mój idol ma mnie uczyć ? Marzenia się spełniają, a wiara czyni cuda ...
- Nie jąkaj się i nie przynieść nam wstydu. Idź już. Zawołaj naszych gości i idź do sali muzycznej. Tam już na ciebie czekają.
- Oczywiście, nie zawiodę pana. - powiedziałam z przekonaniem i wyszłam. Minę miałam zszokowaną, głos w tej chwili drętwy, więc nic nie powiedziałam, a wskazałam ręką, że chłopcy mogą wejść.
Ruszyłam szybko przez korytarze Royal Academy of Dramatic Art. Jeju, ile tu jest zakrętów ? Odpowiedź jest prosta. Wystarczająco, żeby na kogoś wpaść. Mój guz będzie jak prosto od charakteryzatorki coś czuję ... Czemu ja zawsze muszę na kogoś wpaść ?! Leżąc na ziemi i trzymając się za głowę zobaczyłam przed oczyma rękę. Złapałam ją i wstałam. No tak, przecież teraz kolej Zayna ..
- ZA często na siebie wpadamy - powiedziałam masując czoło. - Czemu musimy mieć te same drogi ? - uśmiechnęłam się, patrząc w oczy mulata. I tu mam swój błąd. Nigdy więcej tego nie rób Cherry!
- Na to pytanie bardzo trudno odpowiedzieć. Ale te wpadki są już zbyt częste - odwzajemnił uśmiech, również patrząc mi głęboko w oczy i pozwalając mi w nich tonąć ...
- Zdecydowanie tak. Wybierasz się gdzieś ?
- Byłem w toalecie, a powinienem być teraz w gabinecie dyrektora. Ale dlaczego ktoś ma decydować gdzie powinienem być ? - spytał bardziej świata niż mnie.
- Moje słowa ! Dlatego wciąż się spóźniam... - zrobiłam przepraszającą minę. Zaśmiał się uroczo. Poczułam dziwne dreszcze, zdatne do ukrycia.
- A ty gdzie zmierzasz? Może Cię odprowadzę ? - zaproponował
- Ahh ... nie dostałam się na praktyki, ale dostałam się na casting, który jest jutro - zaczęłam mu tłumaczyć - i idę do sali muzycznej. To w południowym skrzydle. - uśmiechnęłam się uroczo wskazując ręką stronę w którą idę.
- Więc... chodźmy ? - spytał, odsłaniając mi drogę i zachęcając ręką. Kiwnęłam głową i ruszyliśmy. Droga, jak na budynek była dość daleka. Przez chwilkę szliśmy w ciszy. Malik odezwał się pierwszy:
- Chciałem Cię przeprosić - powiedział zakłopotany. Zrobiłam pytającą minę co go chyba zachęciło do wyjawienia mi powodu przeprosin. - No wiesz ... za wczoraj .
- Ohh za to ... Pamiętasz to w ogóle? Myślałam, że byłeś na tyle pijany, że film ci się urwał. - uniosłam kąciki ust ku górze, wspominając nasz pocałunek.
- Bo tak było. Ale to pamiętam doskonale. Choć nie wiem co mną kierowało. Nie chcę żebyś miała o mnie takie wrażenie jakie zrobiłem. Nie jestem taki. Powiedzmy, że ten wczoraj to nie był Zayn . Ten prawdziwy wolałby poznać Cię w inny sposób - wytłumaczył się i spojrzał na mnie.
- Doskonale rozumiem. Nie raz miałam taką sytuację po alkoholu - wyszczerzyłam się - Więc... zapominamy o tym ? - spytałam z nadzieją.
- Tak, pewnie ! O to chciałbym prosić ! - widać było ulgę na jego twarzy.
- Więc ja już nie pamiętam co ja robiłam wczoraj o północy ... Nie chciałeś iść na studia aktorskie ? Masz bardzo dobrą mimikę twarzy. - zauważyłam. Spojrzał na mnie z delikatnym zdziwieniem, jednak wciąż się uśmiechając.
- Zanim poszedłem do X Factora chciałem . Ale jednak bardziej ciągnęło mnie do bycia nauczycielem.
- Od angielskiego ? - spytałam.
- Skąd wiedziałaś ? Ahh tak ... teraz to jest wszędzie ...
- Nie, nie czytam plotek na wasz temat. Po prostu , gdy byłam jeszcze w Polsce to właśnie chciałam robić. Uczyć angielskiego. Ale wtedy pojawiła się okazja do wyjazdu, do robienia czegoś do było moim marzeniem, a nie celem. A wiadomo przecież, że lepiej jest spełniać to pierwsze. I tak oto stoję przed drzwiami sali muzycznej, za którymi są moje marzenia. A jestem tu by je spełniać. - powiedziałam, gdy doszliśmy do owej sali. - Więc tak palnęłam z tym angielskim. Jak widać dobrze - kolejny uśmiech.
- Bardzo dobrze. Dziękuję jeszcze raz za zapomnienie.
- Jakie zapomnienie ? - spytałam zdezorientowana. Gra aktorska rozumiecie. Na niego jednak nie podziałała. On powinien być aktorem ! Zaśmiał się tylko, pokazując mi swoje olśniewająco białe ząbki.
- Nie wkręcisz mnie. Wkręcaj tych tam - skinął głową na drzwi - I oby ci to na dobre wyszło. Wspieram cię duchowo, pamiętaj. - powiedział, patrząc mi w oczy. Nie wykryłam w nich kłamstwa, więc musiało to być szczerą prawdą. Krótka znajomość a już jesteśmy przyjaciółmi ? Może jeszcze nie do końca, ale... właśnie w tą stronę to zmierza. I tak powinno być. Choć moje serce biło pod innym względem. Nie przyjaźni, ale pożądania czegoś więcej. Ale tak jak jest, tak musiało zostać. Bez zaangażowania od mojej osoby. Przynajmniej przez jakiś czas.
- Dziękuję - szepnęłam i wtuliłam się w niego. Poczułam przyciągający zapach perfum od jego bejsbolówki. Odwzajemnił uścisk. Mogłabym tak trwać godzinami. Jednak trzeba się obudzić z tego snu, prawda ? Oderwałam się od niego powoli. Spojrzałam w te cholernie piękne brązowe tęczówki, tryskające radosnymi iskierkami.
- Powodzenia - powiedział, dając mi w prezencie najwspanialszy uśmiech na świecie. Odwróciłam się i już miałam wchodzić przez dębowe drzwi, kiedy zdałam sobie z czegoś sprawę.
- Zayn, wejdź ze mną. Chłopcy już na pewno idą, a przecież i tak musiałbyś tu dojść.
- Ale … z tego co wiem mamy te ,,inne” plany – zakreślił cudzysłów w powietrzu.
- Masz na myśli oglądanie jakichś głupot w telewizji i obżeranie się chipsami, żelkami i piciem piwa ? – spytałam unosząc brwi z miną <ja wiem wszystko>. Popatrzył na mnie, jakbym była kosmitką.
- Skąd ty to… - zatkało go.
- Bo ja tak robię. Jak widać znowu dobrze palnęłam – uśmiechnęłam się szyderczo.
- Więc powinnaś kiedyś mieć razem z nami takie plany. Czemu nie chcesz iść do nas na imprezę ? – spytał z innej beczki.
- Nie mówiłam, że nie chcę. Po prostu nie dałam jeszcze odpowiedzi.
- A jak ona brzmi ?
- Malik, czemu ty tylko zadajesz pytania ? – wyszczerzyłam się.
- Możemy kiedyś zagrać w Szybki Quiz jak chcesz. Nie nabrałem się, odpowiedz mi. – czy nim się nie da pomanipulować ? Choć trochę, proszę !
- Przyjdę. Ale kiedy ?
- Za trzy dni. To jest środa ?
- Macie szczęście, że mam wolne. – uśmiechnęłam się szeroko.- Idziemy, chodź.- złapałam Zayna za rękę i razem z nim przeszłam przez drzwi do moich marzeń.
 W wielkiej sali muzycznej były jak na razie trzy osoby. Dwie z nich to studenci : Lucas Chreippe i Cassandra Kipps. Na widok trzeciej moje serce zaczęło szybciej bić. Zayn to chyba wyczuł, bo mocniej ścisnął moją rękę. Spojrzałam na niego. Dodał mi otuchy uśmiechem i puścił moją dłoń. Podeszłam do mojego idola. Kto by się dziwnie nie poczuł stojąc przed wielkim Harrym Potterem ? Brakowało mu jedynie blizny, bo różdżkę zastępował mu mikrofon. Byliśmy mniej więcej w tym samym wieku, z niewielką różnicą dwóch lat, ale nie mogłam przejść na ,,ty”.
- Dzień dobry, mam na imię Marta Cherry i jestem tą szczęściarą i podopieczną pana na dziś – sprzedałam przywitanie i uroczy uśmiech.
- Jestem Daniel i proszę mów mi po imieniu. Nie jestem aż tak stary. – niby sławny i wydawało by się że gburowaty ale to naprawdę miły facet.
- Oczywiście. One Direction zaraz dojdą, jest tu tylko jeden z nich – wskazałam na Zayna, który podszedł i się przywitał.
- Zdaję sobie sprawę, że chcesz wiedzieć co czeka cię zarówno dziś jak i jutro. Dzisiaj poćwiczysz ze mną dykcję, mimikę twarzy i odegramy małą scenkę. Jutro na castingu zobaczę co z tych lekcji wyniosłaś. Ale nie wyjawię ci do końca co będziesz musiała robić, żeby przekonać do siebie mnie i resztę jury.
- To znaczy, że ty też będziesz w jury ? – spytałam . No ładnie …
- Tak, ale nie bój się. Mam wybrać partnerkę do filmu. Musi być poprawna aktorsko i musimy dopełniać się wyglądem. To nic strasznego, zobaczysz – dobrze, że się na końcu uśmiechnął bo by mnie nie przekonał. – Przejdźmy do ćwiczeń, dobrze? Jestem pewny, że nie chcesz spędzić tu całego dnia.
 I tak też zrobiliśmy. Lucas i Cassandra wyglądali na zestresowanych, kiedy się z nimi przywitałam. Nie ukrywam, ja również to czułam. Reszta chłopców przyszła jakieś 10 minut po tym jak zaczęliśmy ćwiczyć dykcję. Stwierdzam, że Daniel jest w tym prawdziwym mistrzem. Lekcja numer 1 trwała około godziny. Później przyszedł mój ukochany profesorek. Podszedł do chłopców z jakimiś kartkami. Jako, że była krótka przerwa, podeszłam do nich, po tym jak Washfoun wrócił do siebie.
- Co tam macie? – spytałam , zaglądając w kartki zza głowy Nialla.
- Ej ej ! Nie można ci wiedzieć. – pogroził mi palcem Louis
- Przecież i tak się zaraz dowiem. – powiedziałam wyrywając z rąk kartki blondynowi.
- No tak … nie przemyślałem tego – zamyślił się Lou.
- No tak jasne, że ja będę tu śpiewać . – powiedziałam z sarkazmem po przeczytaniu kartki. Tak. Szykowała się lekcja śpiewu.
- Przykro nam, ale będziesz musiała nam ujawnić co twoja przepona skrywa – uśmiechnął się Harry.
- Co twoja przepona skrywa ? Serio ? – popatrzyłam na niego z udawaną litością. Reszta zaczęła się śmiać.
Daniel oznajmił koniec przerwy i zaczęła się lekcja mimiki twarzy. Trwała o połowę krócej niż poprzednia.
Teraz starcie z moim śpiewem. Jeśli mój braciszek miał rację i naprawdę coś potrafię, to chwała Bogu, Jeśli jednak nie… Ciekawie nie będzie, oj niee.
Cała rzecz polegała na wybraniu piosenki z płyty chłopców i następnie zaśpiewanie jej z jednym z nich . Wybrałam Tell me a lie. I wybrałam Zayna. Śpiewał tam najwięcej, więc … będzie łatwiej. Przydzieliłam mu jego partie, sobie zaś wzięłam Liama i Harrego. Refreny mieliśmy zaśpiewać wspólnie. No to do dzieła. Westchnęłam, zamknęłam oczy, skupiając się bardzo mocno. Śpiewałam pierwsza z wybranej trójki, bo ci uczyli się tekstu. Ja już go znałam, na moje szczęście … Lub też nie.
Zaczęłam śpiewać. Na początku odczuwałam pewien stres i dyskomfort, bo wszyscy się na mnie patrzyli. Jednak po zaśpiewaniu dwóch pierwszych wersów wszystko zniknęło. Pozostawała tylko pewność siebie i radość z tego co robię właśnie w tej chwili – ze śpiewania. Zayn zawodowo wyśpiewał swoje partie. W mojej ocenie nasz mini występ był świetny. Ale oceny innych miały być na końcu. Lucas zaśpiewał Lego House Eda Scheerana z pomocą Harrego. A Cassandra Here We Are Lene Marlin z pomocą Liama. Szczerze powiem … mi wyszło lepiej … Tak to przynajmniej czułam. Ale dopiero teraz miało się to okazać.
- Więc … mówiąc prosto z mostu. – powiedział Daniel jakby do wszystkich. – Marta, zmiażdżyłaś ich. – zwrócił się do mnie z otwartymi rękami. – Prawda chłopaki ? – Ci pokiwali głowami nic nie mówiąc … Nie podobało im się ? Takie smutne myśli teraz krążyły po mojej głowie. Wiem, że z moim głosem szału nie było, ale… Nie fałszowałam. A przynajmniej się starałam. Chociaż słowa Daniela mnie ucieszyły.
- Pozostała nam ostatnia lekcja. Każdy odegra teraz scenkę.
I nadeszło najgorsze. Mój scenariusz wyglądał tak : moim chłopakiem był Niall. Mieliśmy niezręczną scenkę zerwania. Miałam mu wytłumaczyć, że uczucie się wypaliło. Wtedy wpada Zayn krzyczy coś czego nie można zrozumieć a następnie mdleje. Scena kończy się na uratowaniu mulata poprzez usta-usta. Kto inny jak nie ja musiał to zrobić ? Ahh ... Nie pasowało mi to za bardzo ... przecież dopiero co on przepraszał za pocałunek.
Zaczeliśmy grać. Najpierw nieśmiało podeszłam do Nialla. Uśmiechał się czarująco. Wyznałąm, że muszę mu coś powiedzieć. Wtedy on zrobił coś, czego nie było w scenariuszu . Jedną ręką złapał moją i położył palec na moich ustach. Cały czas patrzył mi w oczy. Ten cholerny błękit ! Zabrał palec z moich ust i w jednej chwili nasze usta się złączyły. Tak, właśnie. I ja i on pomyśleliśmy o ubarwieniu scenki i graniu na zwłokę. Pełen spontan. Daniel chyba zauważył, że coś jest nie tak, ale nie przerywał nam. Podczas pocałunku poczułam dziwne ...jakby mrowienie w sercu. Co to ma znaczyć ? Oderwałam się od niego i zaczęło się przedstawienie. Krzyczałam, płakałam i te wszystkie inne rzeczy. Zerwanie, wiadomo że boli. Wczułam się, nie powiem. Kolej Zayna. Czy ja coś mówiłam o jego talencie ? Chłopak się spisał. Doskonale odegrał mdlenie. Wtedy weszłam ja. Nie mogłam zbyt mocno naciskać na jego klatkę piersiową, żeby nie połamać mu kości. Więc to wyglądało najsztuczniej.  Nadeszła pora na ratunek w innej formie. Deliaktnie dotknęłam jego miękkich i ciepłych warg. Były takie słodkie ...  Skończyłam a Zayn udał, że nagle ozdrowiał. Ahh ta Marta. 
Daniel był pod wrażeniem. Bił i bił to brawo. Chłopcy również. Lucas i Cassie mieli zazdrosne miny. Wyczuwali konkuręcję, czy coś. 

Usiadłam z dala od tego wszystkiego. Powinnam oglądać pozostałych ale... myślałam nad pocałunkiem Nialla. Między mną a Zaynem była ta dziwna więź , a do Nialla ... Jakby pełna swoboda, zero wstydu. I bestroska. Przede wszystkim beztroska. 
Po wszystkim Daniel powiedział, że nie może doczekać się jutra . Taak , ja z pewnością też. 
Wychodziłam już z budynku z chłopcami, trwali w milczeniu więc pozwoliłam sobie o coś spytać. 
- I jak było ?
- Mi się podobało - stwierdził Niall wkłądając ręce do kieszeni spodni. 
- Nic nie mów Niall, ty całowałeś , a nie przyjmowałeś poród - powiedział z grymasem na twarzy harry. Wybuchnęliśmy śmiechem. Biedaczek. Chciałam spytać się o śpiewanie ale Liam mnie uprzedził.

- Marta czy ty chcesz nam coś powiedzieć ?
- To znaczy? - spytałam lekko zdezorientowana

- Twa przepona piękną barwę głosu skrywa - zaćwierkał Harry
- Harry chciał powiedzieć, że masz niesamowity głos - przetłumaczył Lou
- Czemu z tym nic nie zrobisz ? - spytał Liam
- A co mam zrobić ? Śpiewanie mnie nie kręci, wolę grać.
- Na czym ?- zaciekawił się Zayn
- Chodziło mi o aktorstwo głupolu. Ale na gitarze gram, fakt. - przyznałam.
- Ooo to tak jak ja ! - wykrzyczał Niall
- Jakieś plany masz czy coś ? - spytał Lou. - Mogłabyś do nas wpaść. Zrobilibyśmy ognisko, pośpiewalibyśmy , zagrałabyś nam na gitarze ...
- I jedlibyśmy ! - Niall pożeracz wszystkiego ?
- No nie wiem ... może innym razem ... Muszę się mentalnie przygotować na jutro ...
- Masz na myśli siedzenie w domu przed telewizorem, oglądanie głupot, jedzenie chipsów i picie piwa ? - spytał Zayn z uniesionymi seksownie brwiami do góry. Zabiję tego Malika.
- Dokładnie. Przyłączycie się ? - zaproponowałam - Obiecuję, że na grilla wpadnę, ale nie dziś.
- Jeśli w gre wchodzą chipsy - pomyślał Niall - Idę z nią ! - podbiegł i mnie przytulił. Popatrzyłam na resztę czekając na odpowiedź, która już była wiadoma.
Zapakowaliśmy się do metra . Reszta wieczoru była naprawdę miła. Brata nie było, więc spokój. Dałam znać Brainowi, że jak coś to dziś nie mogę przyjść do klubu. Olafem zbytnio się nie przejęłam. To duży chłopiec da sobie radę. Przebrałam się w coś wygodniejszego . Oglądaliśmy mecz Chelsea - Manchester United.
- Jak to jest, że dziewczyna ogląda z chłopakami mecz piłki nożnej ? - spytał Lou. spojrzałam na niego dziwnie.
- Nie tylko ogląda. - westchnęłam.
- Uuuu kosisz trawę na San Siro uuuuu - zabuczał Harry. Minę musiałam mieć przekomiczną, bo Niall aż upuścił swoje chipsy.
- Uuuu byłam na San Siro uuuu ale nie kosiłam trawy  uuuuu udzielałam wywiadu dla telewizji uuu i zwiedzałam muzeum uuuu i oglądałam mecz Milanu z Barcą uuu - naśladowałam go z dodaniem rąk.
- Co takiego ? Czemu ? - spytał Liam.
- Długa historia.
- Opowiedz mi opowiedz ! - darł się Harry. Chwilowy powrót do dzieciństwa czy jak ?
- Jak miałam 13 lat wygrałam Mistrzostwa Polski i w nagrodę pojechałam na obóz treningowy do Mediolanu. - powiedziałam bez przekonania patrząc w telewizor.
- Czekaj czekaj, ale że w piłkę nożna ? I że obok mnie siedzi mistrzyni Polski ? - spytał Malik, obierając wszystko w żart.
- Ja nie żartuję ! Czekajcie chwilę. - pobiegłam do pokoju po medal. Po co chciałam im to udowodnić nie wiem. Może, żeby uratować honor wszystkich dziewczyn grających w gałę ? Taak to dobry powód.
Gdy przyniosłam pamiątkę , chłopcy uwierzyli. Z pokoju przyniosłam też gitarę i dałam Niallowi, nudził się chłopak więc...
Zaczął grać. Niezły był, przyznaję. Położyłam się w połowie na kanapie w połowie na udach Zayna. Mecz już mnie nużył. Kto by nie zasnął po tak męczącym dniu ?

______________________________________________________

Jest piąteczka. Wydaje mi się, że im dłuższe pisze tym są nudniejsze. Ale to moja myśl, a jaka jest twoja ? Przeczytałaś, skomentuj ^^
Jestem chora i jest długi weekend, więc będę siedzieć i pisać rozdziały. 
Szósteczka już gotowa.
Kiedy ją dodać ? ;>
Wiśnia :D
W tej piosence się zakochałam