środa, 16 maja 2012

Part 14

 - Zayn, przestań ! Wiesz przecież, że chciałam inaczej ! - krzyczałam, biegnąc za chłopakiem, który szedł szybko przez aleje w parku.
Mulat gwałtownie się zatrzymał.
- Pobawiłaś się mną Cherry. Mimo tego, że wiedziałaś, że cię kocham. - powiedział drętwym głosem, wciąż odwrócony tyłem do mnie.
Malik znów ruszył przed siebie. Już chciałam za nim biec, ale nagle zza drzewa wyszedł Adrian.
- Ja wciąż tu jestem Marta. Zawsze dla ciebie.
Popatrzyłam przerażonym wzrokiem na złotookiego. Co mam teraz zrobić?
- Jestem koło ciebie, blondyneczko. I zawsze będę. - usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się. Niall podchodził do mnie, uśmiechając się delikatnie.
- Mi też możesz ufać. Tak jak na naszej pierwszej imprezie. - Harry opierał się o drzewo po drugiej stronie alei.
Zayn powoli schodził z pola widzenia. Zamknęłam oczy.
Mam dwie rzeczy do wyboru : lęk, w którym obecnie jestem, lub miłość.
Otworzyłam oczy. Zdałam sobie sprawę, że konieczność jaka teraz nastąpiła, zwolniła mnie od męki wyboru.
Niall położył rękę na moim ramieniu. Strzepnęłam ją i pobiegłam przed siebie. Czy było już za późno ?

- Dzień dobry - usłyszałam szept, a następnie poczułam słodkie usta Horana na swoich. Uśmiechnęłam się.
- Dzień dobry - odpowiedziałam, otwierając oczy. Znów ujrzałam te cudowne niebieskie tęczówki, wpatrujące się we mnie. - Jak się spało? - spytałam.
- Niesamowicie - westchnął blondyn, kładąc się i patrząc w sufit. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w bicie jego wielkiego serca.
- Kocham Cię - szepnęłam, uśmiechając się szeroko do siebie.

***

- Już się zbierasz? - spytał Liam
- O 11 mam być na planie. Jeszcze nie poznałam tej całej Cher, ale wolałabym nie robić pierwszego, spoźnialskiego wrażenia - uśmiechnęłam się.
Dziś był jeden z tych wielkich dni. Przyjęłam propozycję piosenkarki i zagram w jej teledysku. Na szczęście mam tylko zatańczyć. To wszystko przez tych idiotów. Gdyby Liam nie wrzucił tego filmiku do sieci... a z resztą. To przecież tylko kolejny punkt na moim CV. Mam cały wolny weekend, więc... Typowy lajcik czy coś.
- Ona jest w porządku. Podwieźć cię? - zaproponował Daddy. Spojrzałam na niego dość znaczącym wzrokiem. Chciał o czymś pogadać?
- Jasne - rzekłam krótko, ubierając buty.

- Coś nie tak ? - zapytałam, już w aucie.
- Wybrałaś Nialla, prawda? A co z Zaynem? - więc o tym chciał pogadać... Wiedziałam, że kiedyś ta rozmowa nastąpi, ale że na drugi dzień ?
- Aż dręczy mnie to w snach... Że wybrałam źle... - zwątpiłam cichym głosem
- Śnisz o tym? - zapytał zatroskany
- Ehh... No tak. Śniło mi się to dziś w nocy. - powiedziałam i opowiedziałam mu o tym śnie.
- Więc pobiegłaś za Zaynem... - pokiwał głową
- Tak.. Liam... Proszę cie, nie mów o tym Niallowi. I tak jest mu pewnie jakoś dziwnie... Jego kumpel kocha się w jego dziewczynie. NA PEWNO czuje się dziwnie.
- Tak, z pewnością. A ty obiecaj mi, że nie będziesz się martwiła. Wszystko jakoś się ułoży. Nie pozwól nikomu innemu podejmować twoich decyzji. Skoro są twoje, są tylko twoim wyborem. W końcu i tak będziesz musiała któregoś wybrać...
- Wiem o tym, ale nie chcę żadnego z nich stracić... - przerwałam mu.
- Nie stracisz, żadnego z nich. Jednego po prostu uwolnisz.
- Dzięki Liam - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
- Poczekać w samochodzie?
- Nie no coś ty. Wchodź. Zdążymy jeszcze wypić kawę. - stwierdziłam i wysiadłam z samochodu.
 Weszłam do mojego ukochanego, londyńskiego domu. Nastawiłam wodę na kawę i pobiegłam na górę się przebrać.  Jak zwykle machnęłam mascarą rzęsy, przeczesałam włosy i zbiegłam na dół.
- Już zrobiłem - powiedział Liam, gdy tylko usłyszał, jak wchodzę do kuchni.
- Dzięki - rzekłam, siadając przy stole. - To opowiadaj. Kiedy macie następną trasę? - spytałam z entuzjazmem
- Niall ci nie mówił? - popatrzył na mnie zdziwiony. Cała radość prysła.
- Nie, nic nie mówił - rzekłam cicho, patrząc w kawę.
- Pewnie nie chciał cię martwić przed nagraniem. Wiesz, że trzyma za ciebie kciuki, wspiera cię... - zaczął kręcić
- Liam, mów kiedy - przerwałam mu stanowczo.
- W następny piątek - powiedział ledwie dosłyszalnym głosem ze spuszczoną głową.
- W piątek ?! Przecież to nie cały tydzień ! - zaczęłam panikować - Na ile ? - spojrzałam na niego.
- Prawie miesiąc... - znów ten sam cichy głos skierowany w kawę.
- Ja pierdolę - powiedziałam, wstajac i podchodząc do okna.
- Marta... z pewnością by ci dzisiaj powiedział... Planował to.
- Mówił ci o tym? - spytałam, wciąż patrząc na widok za oknem.
- Tak, pomagałem mu. - przyznał.
- Przecież przed chwilą byłeś zaskoczony, że jeszcze nic nie wiem. Nie kręć Liam. Nie powiedziałby mi. Chyba, że dzień przed. - powiedziałam dobitnie.
- Po prostu myślałem, że wykonał ten plan wczoraj... - rzekł znów cicho.
- A gdzie wyjeżdżacie? - odwróciłam się do chłopaka.
- Najpierw do Stanów, poźniej do RPA, Australii, Chin. I ostatni przystanek w Paryżu. Który wypada 9 listopada... - powiedział
Świetnie - pomyślałam. W moje urodziny, mój chłopak będzie z przyjaciółmi w Paryżu. A ja ? Może...
- Zgodziłaś się na trasę z Cher?
- Jeszcze nie. Ale jestem już pewna co chcę zrobić. Jedźmy już. - powiedziałam szybko.

***

Liam nie zadawał już żadnych pytań. Wysadził mnie pod wielkim studiem w centrum Londynu.
Wzięłam głęboki oddech i przekroczyłam szare drzwi.
- Pani do kogo? - drogę zagrodził mi wielki jak dąb ochroniarz.
- Mam wziąć udział w teledysku, który ma być tu dziś kręcony. - powiedziałam, siląc się na spokój.
- Identyfikator poproszę. - rzekł. Zabił mnie teraz.
- Ale... Ja nie mam... - zaczęłam dukać
- Więc proszę wyjść, albo sam panią wyprowadzę...- powiedział ostrym tonem, kiedy przerwał mu krzyk biegnącej dziewczyny.
- Tom, wpuść ją! Ona jest bezpieczna, spokojnie. - rzekła sama Cher Lloyd. Uśmiechnęłam się i ominęłam złego ochroniarza, idąc za piosenkarką.
- Dzięki, myślałam, że jestem w całkowicie czarnej dziurze, z której nie ma wyjścia. - powiedziałam do czarnowłosej. Ta tylko cicho zachichotała.
- Nie ma sprawy. Miło mi cię poznać Marta. - wyszczerzyła się
- Ciebie również - odwzajemniłam uśmiech.
- Przejdę do rzeczy. Zgodzisz się? - spytała, szybko poważniejąc. Westchnęłam.
- Wprowadź mnie tylko w warunki, od kiedy do kiedy, co będę robić...
- To poźniej. Najpierw powiedz wstępnie, czy się zgadasz - uśmiechnęła się.
- Wstępnie tak. - rzekłam.
Cher rzuciła się na mnie z uściskami. Zaskoczona, spytałam :
- A dziś co mam robić? - dziewczyna odsunęła się na krok.
- Chodź. Zaprowadzę cię. - rzekła, wskazując ręką w stronę kolejnych szarych drzwi.
Weszłyśmy przez drzwi. Moim oczom ukazał się widok na prawdę wspaniałej scenografii i wielu młodych ludzi, którzy się rozciągali. Kręciło się również wielu operatorów kamer przy ów urządzeniach jak i stylistyki, makijażystki i tym podobne.
- Hej ludzie ! To jest Cherry ! I jest naszą nową, wspaniałą tancerką! - krzyknęła Cher do tancerzy.
Ów grupa wprost rzuciła się na mnie z radością. Zaczęli zadawać pytania typu ile mam lat, skąd jestem, jak długo tańczę, co lubię... Były nawet pytania o Nialla. Ogarnięcie tego zajęło mi chyba z godzinę.
Podeszłam do Cher, która stała przy stoliku z napojami i piła colę.
- Masz jakąś zmartwiona minę - stwierdziła, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Boję się, że nie dam sobie rady. Oni trenują od najmłodszych lat... Ja jestem amatorką. Tańczę na xboxie czy na imprezie. Sama z resztą widziałaś...
- Marta, ale masz potencjał - przerwała mi. - To, że nie ćwiczyłaś tańca od dziecka, to nie znaczy, że nie jesteś dobra. Trenowałaś cokolwiek ze sportu ? - spytała.
- Taaak, dużo tego. - uśmiechnęłam się.
- O proszę, opowiesz mi przy najbliższej kawie. - odwzajemniła uśmiech.
- Apropo kawy... Omówimy trasę? - zmieniłam temat
- Fajne skojarzenie do kawy - zaśmiała się. - Trasa jest po całej Europie. Zaczynamy od Portugalii i Hiszpanii. Poźniej przez Francję, Włochy, Grecję, Bułgarię, Chorwację, Austrię, Szwajcarię, Niemcy, Holandię, Belgię, Norwegię, Szwecję, Estonię, Łotwę, Litwę, Białoruś, Czechy i... kończymy w Polsce. No w sumie to jeszcze czeka nas koncert w Londynie przed Bożym Narodzeniem, ale... to już w sumie w domu - skończyła.
- Kiedy będziemy w Polsce ? - spytałam
- Z tego co pamiętam to 20 grudnia. Ah taak... - palnęła się w czoło. - Ty jesteś z Polski tak ?
- Tak - potwierdziłam
- Cher na plan ! - usłyszałam głos przez megafon
- Omówimy to przy tej kawie, ok? Najlepiej jutro.
- Jasne - rzekłam krótko.
Przez następne 7 godzin uczyłam się i ćwiczyłam układ razem z innymi tancerzami.
Cher wzięła ode mnie numer zanim, o godzinie 19, wyszłam ze studia.
Jak zwykle po takich, że tak powiem, grubszych aferach, poszłam na moją górkę. Dlaczego taka zwykła górka, była miejscem tak ważnych dla mnie przemyśleń ? Ludzie zwykle ją omijali, traktując ją jako element przyrody. Mogę spokojnie powiedzieć, że każdy element jest ważny. Bo to z każdego elementu tworzy się całość. Gdyby choć jednego zabrakło... Nie byłoby to samo. Dla mnie ten kawałek całości był nadzwyczaj ważny.
To jest miejsce, do którego zawsze będę wracać, nie ważne jak daleko zajdę.
Niebo miało pomarańczowo-różową barwę zachodzącego słońca. Drzewa stanowiły piękną, kolorową ozdobę.
Oczywiście całe to moje podziwianie i przemyślanie musiało coś przerwać. Odezwał się mój telefon.
,, Skoro przyjaźń... To może spotkamy się tak, gdzie to się zaczęło? "
Numer tak wiele razy przeze mnie usuwany i zapisywany na nowo, nigdy nie uciekł mi z pamięci... Adrian.
,, Więc jestem tu, gdzie wszystko się zaczęło" - odpisałam.
Teraz było mi wszystko jedno z kim, gdzie i kiedy będę rozmawiać. Nawet jeżeli chodziło o Adriana. Może uda mi się zbudować tą całą oczekiwaną przyjaźń?
Nie wiem... Adrian to osoba, którą kiedyś kochałam, a teraz - tak dla mnie obca...
Boże, pozwól poznać mi ją na nowo.
_____________________________________________

Krótko, beznadziejnie do dupy. Zawalam wiem...
Nie będę zawieszać bloga, ale do połowy czerwca rozdziały będą pojawiać się rzadziej. Dwa na tydzień, ewentualnie jeden. Mam okropny nawał nauki, poprawiania tego wszystkiego i jeszcze czekają mnie testy próbne. Trzeba cisnąć ! ^^
Powodzenia wam życzę, pod koniec roku szkolnego, który zbliża się coraz szybciej :D
Chłopcy w Szwecji zostaną do piątku. Zwykle Niall tweetuje o tym, jak ciężka jest praca nad nowymi nagraniami. No cóż. Muszą, prawda? :D
Demi Lovato została jurorką amerykańskiego X-Factor, co Niall jak i uncle Simon przyjął z radością.
Pojawiło się również dużo plotek na temat związku Zayna z Perrie. Jak na razie nie są oficjalnie razem, więc o co tyle szumu? Zaynowi tylko życzyć szczęścia i powodzenia ^^
Tyłek Louiego  - Czy plotki nie potrafią być śmieszne? :D
Co sądzicie o parcie 14? ^^
Dobra, już nie przymulam ^^
Wiśnia :D




Jakoś jest wprost do dupy, ale samo zdjęcie... Słodziaśne :D

sobota, 12 maja 2012

Part 13

Weekend minął niespodziewanie szybko. Idę właśnie w stronę willi chłopców, gdzie mam się spotkać z Niallem. Razem idziemy na naszą pierwszą jazdę.. no dobra, to będzie moja pierwsza jazda. Jemu z pewnością pozwalał jeździć Liam, Lou, Zayn czy tato.
Gdy tylko weszłam przez furtkę, usłyszałam podniesione głosy. Uśmiechnęłam się pod nosem. Coś się stało z marchewkami czy jakim skutkiem mogą być teraz nienagannie proste włosy Harrego ?
Weszłam na domu nawet nie pukając. Bo i po co ?
- Siema już jestem ! - krzyknęłam przerywając tym samym czyjąś kłótnię.
Z kuchni wyjrzał Niall i Zayn.
- Cześć, już się zbieram - powiedział blondyn, podchodząc do mnie i cmokając mnie w usta.
A Zayn ? Nic. Spuścił głowę i wyszedł do salonu.
- Coś się stało? - spytałam, robiąc minę <masz mi powiedzieć wszystko i koniec>
- Kompletnie nic - zaśmiał się, przytulając mnie i tym samym, miażdżąc mi żebra.
Po 5 minutach szliśmy już wspólnie w stronę szkoły jazdy.
- Jak się ma Lou? - zaczęłam rozmowę. Horan zrobił pytającą minę. - No wiesz, po tym całym zerwaniu. - oświeciłam blondyna
- Czy ja wiem... - wzruszył ramionami - Jakoś specjalnie tego nie odczuł. A przynajmniej tak mi się wydaje...
- Wydawał się być zadowolony, a przez weekend nie zauważyłam, żeby cierpiał, czy coś... Ile jeszcze praktyk musicie odrobić? - spytałam.
- Mamy dopiero dwie, a umowę mamy na 16... - westchnął.
 Podczas, gdy ja studiowałam, chłopcy udzielali lekcji tej szczęśliwej dwudziestce. Więc jak do tej pory, nie było dnia w którym bym się z nimi nie spotkała.
- Oh to takie smutne - powiedziałam, zmieniając akcent. Zaśmiał się.
- Uwielbiam, gdy to robisz - wyszczerzył się, co odwzajemniłam.
- Ohh Boże, to Niall Horan z One Direction ! Daj mi swój autograf ! Proszę ! Daj zrobić sobie zdjęcie, nie bądź taki ! - zaczęłam piszczeć jak zwariowana fanka. Wariowałam tak jeszcze około pięciu minut, gdy blondyn uciszył mnie cudownym pocałunkiem...
- Chodź już, napaleńcu. Spóźnimy się. - powiedział, obejmując mnie ramieniem.

***Perspektywa Harrego***

- Hejka Haroldzik ! Jest coś słodkiego do jedzenia ? - spytała Diana tym swoim piszczącym głosem, wchodząc do kuchni.
- Ręce masz, to lodówkę możesz chyba sobie otworzyć? - warknąłem.
Mieszka u nas dopiero drugi dzień, a mam ochotę wywieźć ją gdzieś na Antarktydę, żeby zamarzała razem z pingwinami. Zayn nawet nie zapytał nas o zdanie, czy ona może się wprowadzić.
Wyszedłem szybkim krokiem na balkon i jak podejrzewałem, spotkałem na nim osobę, z którą chciałem porozmawiać.
- Kiedy ona się wyniesie? - spytałem rozdrażniony. Z resztą ostatnio cały czas taki łaziłem. Wszystko na około mnie irytowało...
- Będzie tu już mieszkać do końca - odrzekł mulat, paląc papierosa.
- Ale ja jej nie zniosę ! - krzyknąłem. - Nie było lepszej zabawki w sklepie?
- Harry, przeginasz - powiedział, wyrzucają pet i patrząc na mnie spod byka - Gdybyś ty sobie jakąś znalazł, ja nie robiłbym problemów takich jak ty. To nie moja wina, że potrafisz wszystko spieprzyć. - stwierdził, opierając się o barierkę i patrząc w dal
- Nie rozumiesz, że oboje do tego doszliśmy?! - dlaczego wspomniał o Karoline? Chciał się odegrać czy co? - To ty nie potrafisz powiedzieć dziewczynie, że ją kochasz, tylko znajdujesz sobie poboczne ofiary żeby móc się wyżyć ! To uczucie tak łatwo nie odejdzie Zayn ! Kiedy w końcu to do siebie dotrze ?! Wyrzuciłem z siebie i ruszyłem w stronę drzwi. Miałem go teraz serdecznie w dupie.
,,Muszę z kimś pogadać. Masz czas ? " - napisałem do Karoline.
Nie jesteśmy razem. Wtedy w piątek, oboje doszliśmy do wniosku, że nie damy rady podołać związkowi. Młodzi, piękni, niedojrzali... I przede wszystkim zajebiści. Pozostaliśmy przy szczerej przyjaźni. Nie tej, statystycznej przyjaźni, w której mówimy sobie tylko cześć. Możemy powiedzieć sobie dosłownie wszystko. I to było w tym wszystkim najlepsze. Że nasza znajomość nie zginęła.
,, Jestem teraz w klubie, wpadaj x :) " - odpisała po kilku sekundach.

- To Zayn ją kocha? Niall o tym wie? - spytała, gdy opowiedziałem jej co mi dzisiaj podniosło ciśnienie. Była dość zszokowana.
- Nie wiem... ale to kwestia czasu, a się dowie... I jeszcze ta zawiła sprawa z Emmą... - złapałem się dwoma rękami za głowę, robiąc strapioną minę.
- Nie do końca rozumiem... Emma to kuzynka Nialla... Była z Zaynem, a potem jednocześnie z Olafem tak ? Ona w ogóle przeżyje? Jest na to jakaś szansa ? - zapytała.
- Miała już przeszczep ... Przyjął się. Wątpię, żeby tak łatwo zniknęła z życia Zayna... Ale Marta nie może się dowiedzieć.
- Ahh.. no dobrze, nie powiem jej. A co z tą Dianą?
- Wygląda na to, że wprowadziła się na dobre... Ja z nią nie wytrzymam, Karoline... - zrobiłem kolejną minę z pudełka ,,te negatywne"
- Zaproponowałabym ci mieszkanie u siebie, ale sam wiesz, że ja wynajmuję małe pokoiki, więc dupa. To się niedługo skończy, zobaczysz. Zayn chyba nie będzie potrafił tak długo udawać. Ale ... nie wiem jak z uczuciami Marty... do kogo ona coś czuje. Wydaje się być zagubiona.
- Nie rozmawiałem z nią ostatnio. - powiedziałem, pijąc kawę. - Ale to mi przypomniało, że muszę jej za coś podziękować. Na którą ma zmianę?
- Na 17. Opłaca mi się pytać, za co chcesz jej podziękować?
- Napisała piosenkę. - rzekłem krótko.
- I ja o tym nic nie wiem? O czym ona jest? - spytała zaciekawiona

I mieliśmy o czym rozmawiać przez kolejną godzinę.

***Perspektywa Marty***

- Zostaniesz u nas jeszcze chwilkę? - zapytał Niall, gdy staliśmy już pod willą chłopców.
- Aa... - zamyśliłam się. - Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do domu, trzymając się za rękę.
- To nie sprawiedliwe Liam ! - usłyszałam krzyk Louiego..
- Nie potrafisz grać Harry ! - do pieczętowanie Zayna.
Zaglądneliśmy z pewnym niepokojem do salonu, skąd wydobywały się głośne komentarze.
Liam, Lou, Harry i Zayn grali na Xboxie. Co więcej na Kinecie i to w grę taneczną. Wsparłam ręce na biodra. Z kuchni wyszła Danielle.
- Louis jak śmiałeś grać beze mnie ? - spytałam z wyrzutem.
Natychmiast wyszedł z pola gry. Stanął przede mną na baczność i powiedział twardym głosem :
- Melduję iż zadanie ,,dieta dla prosiaków" wykonane !
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Marta, może zagramy razem? - spytała Dann.
- Hoho, z tobą polegnę...
- Nie zobaczysz, dopóki nie spróbujesz - powiedziała z cwaniackim uśmieszkiem, prowokując mnie do zabawy.
- Doigrasz się - powiedziałam stając przed telewizorem.
Już podczas pierwszej rundy z punktami szłyśmy łeb w łeb. Niezmiennie przez następne 15 minut.
- Głodny jestem ! - wrzeszczał Horan - Marta, chodź coś zjemy !
- Ja tu wygrywam Nialler ! - odkrzyknęłam.
I rzeczywiście tak było. Po pięciu rundach miałam ponad siedemdziesiąt punktów przewagi. Został wielki finał. Chłopcy zrobili wielkie paczki popcornu, zasiedli na kanapie i oglądali nasze wielkie show. Liam trzymał w ręku kamerę już od jakiegoś czasu.
Walczyłyśmy na prawdę zaciekle.
- Marta, niezła jesteś ! - powiedziała zasapana Danielle.
- Jak można wygrać z zawodową tancerką? - spytał zaskoczony Hazza.
- Zawodową? - zapytałam, patrząc wielkimi oczami na Dann. Ta z uśmiechem pokiwała głową.
- Aj tam, marudzicie. Przecież to nic takiego - machnęłam ręką i wcisnęłam się koło Nialla w fotelu.
- Może to nic takiego, ale ja na you tube zamierzam to wrzucić. Żeby nie było Cherry ! - pomachał palcem Liam i uciekł gdzieś na górę.
- Oj no jejku... zrobimy kiedyś rewanż i wygra Danielle, wielkie mi coś. - powiedziałam, zaczynając bawić się włosami blondyna.
- Dzień dobry ! Coś mnie ominęło ? - do pokoju weszła wytapetowana brunetka. Zauważyłam jak Niall i Harry przewracając teatralnie oczami. Zabawnie to wyglądało... Zayn poderwał się z miejsca i podszedł do przybyszki. Zaczęli się namiętnie całować, a wszyscy, włącznie ze mną, przyglądali się temu przedstawieniu.
- Mogę iść zwrócić popcor? - szepnęłam do ucha Nialla. Ten cicho się zaśmiał.
- Lepiej chodźmy na balkon - odpowiedział cicho.
Wstaliśmy i wyszliśmy z salonu. Wszyscy wciąż przyglądali się publicznej wymianie śliny, więc nie zauważyli, gdzie ja i Niall poszliśmy.
Usiedliśmy w objęciach na ławce.
- Dajesz z nią radę? - spytałam.
- Jest ciężko... Ona jest strasznie nieznośna. I do tego Zayn nie spytał nas o zdanie. Nie wiem, co się z nim dzieje... Wydaje się, jakby wyżywał na wszystkim swoje emocje... Nie wiem po czym...
- Niall... - przerwałam mu. - Czy tu chodzi o mnie ? - spytałam, podnosząc się lekko i patrząc na chłopaka. Miał zmarszczone czoło. Westchnął, spuszczając wzrok.
- Tego się właśnie boję... - powiedział powoli
- Hej, Niall - złapałam go za podbródek, zmuszając go do popatrzenia na mnie - Gdzie teraz jestem ? - spytałam
- Tutaj...
- Tak, jestem tutaj, z tobą. Bo to na tobie mi zależy. Zayn nie ma nic do rzeczy. - rzekłam i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Poczułam, że się uśmiecha. Oderwałam się i popatrzyłam głęboko w niebieskie tęczówki chłopaka. Były niesamowite...
- No, to ja się zbieram. - cmoknęłam Horana i wstałam.
- Odprowadziłbym cię, ale mam ...
- Wywiad, wiem. Nie przejmuj się. - uśmiechnęłam się - Jak coś to pisz.
- A ty zadzwoń jak dojdziesz !
Pożegnałam się z chłopcami i ruszyłam do domu. Pogoda była piękna, więc nie odmówiłam sobie dłuższej drogi. Wsadziłam słuchawki w uszy, uciszając tym samym myśli.
- Przepraszam - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się.
- Tak ?
- Czy ty jesteś Cherry ? Dziewczyna Nialla Horana? - spytała dziewczyna z zawstydzoną miną.
- Nie jesteśmy razem - powiedziałam zgodnie z prawdą, uśmiechając się.
- Aha... Ale to tak wygląda, wybacz... Chciałam tylko zrobić sobie z tobą zdjęcie - wyznała, rumieniąc się jeszcze bardziej
- Oh... - zmieszałam się. Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. - Jasne - rzekłam krótko.
Zrobiłyśmy owe zdjęcie, ale dziewczyna wciąż nie odpuszczała rozmowy.
- Ty jesteś aktorką, prawda? Dostałaś się ostatnio na casting, ale w mediach nic nie mówią, co to za film...
- Nie wiem czy do końca mogę o tym mówić... No, ale... Dostałam się. Jak masz na imię ? - spytałam, tym samym ruszając się z miejsca.
- Jestem Paula. Na prawdę miło mi cię poznać. - uśmiechnęła się szatynka, podając mi rękę.
- Proszę cię, mów mi Marta. Cherry to moje nazwisko.
- Oh, najmocniej przepraszam !
- Spoko, opowiedz mi coś o sobie. - zaproponowałam.
Okazało się, że Paula jest w moim wieku, a jej ojciec jest z pochodzenia Polakiem. Mamy więc coś wspólnego. Uwielbia One Direction i takie tam. I na co zareagowałam uśmiechem - najbardziej lubi Nialla. Dlatego dość dużo pytań było właśnie na jego temat. Ale ogólnie, dziewczyna bardzo miła.
Pożegnałam się z Paulą, wchodząc do klubu.
- Siema Cherry ! - krzyknął Harry
- Cześć, co ty tu robisz? - wydusiłam, kiedy loczek podbiegł i mnie przytulił. Popatrzyłam na Karoline, za barem, która się uśmiechała.
- A tak.. wpadłem. Chciałem ci podziękować, ale do końca nie wiem jeszcze jak - przyznał
- Nie musisz Harry, na prawdę - powiedziałam, łapiąc Hazzę za ramię.
- Zobaczysz, jeszcze coś wymyślę ! - powiedział i najzwyczajniej w świecie wyszedł.
- Coś nie tak? - spojrzałam na Karoline.
- Z nami? Nie... jesteśmy przyjaciółmi, a to mi odpowiada.
- No właśnie, Karoline. Czy ty chciałabyś mi coś powiedzieć? - spytałam, siadając przy barze.
Popatrzyła na mnie zmieszanym wzrokiem.

***Perspektywa Zayna***
- Oh, proszę cię, daj już spokój - warknąłem, wychodząc na balkon.
- Ależ kotku, to pierwsze zdjęcie w tym dniu, nie rozumiem o co ci chodzi. - pisnęła, podchodząc do mnie.
- Diana, po co ci zdjęcia? Nie wystarczy ci, ze jesteś ze mną? - zaznaczyłem ostatnie dwa słowa.
- Zayn, musisz coś zobaczyć ! - krzyknął Liam z salonu.
Pobiegłem do salonu, omijając Dianę.
- Co jest?
- Cześć Zayn ! - usłyszałem głos Cher Lloyd.
- Ooo skype ! Cześć Cher. Co jest ? - od razu poprawił mi się humor
- Liam wrzucił na you tube jak Dannielle i ta Marta tańczą. Jestem pod wrażeniem ! Ona z wami teraz jest? Muszę koniecznie z nią pogadać!
- Niestety, poszła do pracy. My też się zaraz musimy zbierać Cher, o co chodzi? - Lou wydawał się być nieuprzejmy jednak cały czas się uśmiechał.
- Chciałam jej zaproponować pracę. - wyznała
Popatrzyliśmy po sobie. Co z jej przyszłości możemy zdradzić?
- Na jak długo? - przerwałem ciszę.
- Czy ja wiem... Tak gdzieś do grudnia, ewentualnie listopada. Mam trasę koncertową. A ona jest wprost świetna !
- Cieszę się, że ją chwalisz, porozmawiam z nią. - zapowiedział Niall - Idę coś zjeść. - zawsze słyszałem te słowa, kiedy jakieś emocje dochodziły do Horana.
- Damy jej znać Cher, trzymaj się ! - pożegnał się Harry i od razy zakończył rozmowę.
- Trochę niegrzecznie Harreh - powiedział Liam.
- Taa - prychnął lokowaty
Wciąż był na mnie zły. Co mogłem zrobić? Marta wybrała Nialla, a ja potrzebowałem kogoś takiego jak Diana. Przypomniałem sobie kłótnię z rana... Może rzeczywiście mi to tak łatwo nie przejdzie? Ah.. To uczucie mnie już powoli zabija. Marny ze mnie przyjaciel... Zmuszam moich prawie braci do znoszenia tej piszczącej tapety... To nie w porządku...
- Przeproś go, Zayn. Chyba, że ona się stąd wyprowadzi - wyrwał mnie z zamyśleń Liam. - On ma rację. To ci nie przejdzie. - dodał, wstał i wyszedł, pozostawiając mnie samego z moimi męczącymi myślami.
- Po wywiadzie idziemy do wesołego miasteczka ! - zapowiedział Lou.
Taa, może przynajmniej to mnie oderwie od tego wszystkiego.

***Perspektywa Marty***

Kolejne tygodnie mijały bardzo szybko. Pan Washfoun jest ze mnie dumny, Niall i ja zbliżyliśmy się do siebie, dostałam propozycję nowej pracy z nową gwiazdą i zdobyłam nową przyjaciółkę - Paulę. Wszystko dobrze co nie? Tak, mi też się tak wydawało. Mamy już połowę października, a ja wciąż nie odzywam się z Zaynem, co mnie wprost dołuje. Dał sobie spokój z tą Dianą, ale... Cały czas jest dziwnie.
- Co podać ? - spytała, jak zobaczyłam na plakietce, Ellie.
- Trzy cheasburgery, cappucino i ... niech będzie snack wrap. - podałam zamówienie miłej dziewczynie za kasą.
Zabrałam jedzenie i podeszłam do stolika, przy którym siedziały Karoline i Paula.
- Proszę bardzo ! - podałam im tace.
- Dzięki Cherry. Planujecie coś dzisiaj z Niallem ? - spytała Paula
- Czy ja wiem... Może gdzieś go wyciągnę. Ale nie widzę najmniejszego sensu w tym, żeby świętować miesiąc od poznania się. Dopiero co oficjalnie zaczęliśmy być razem. - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk ulubionego napoju.
- No właśnie, zgodziłaś się na ten wywiad w końcu ? - zapytała Karoline.
- Po co ? On jest piosenkarzem ze sławnego boysbandu. To z nim powinni robić wywiady, a nie ze mną. Ja jestem tylko jego dziewczyną, nikim innym.
- I za to cię kocham. Za tą normalność i kompletny brak sody ! - pochwaliła mnie Paula.
- Jasne, odbije jej po tym całym filmie. Albo jak ukaże się teledysk. - zaśmiała się Karoline
- Hahahahaha, zamknij się - powiedziałam, śmiejąc się. - To jakie plany na dziś?
- Mam randkę - zgłosiła się Karol.
- A ja... jeszcze nie wiem . Mamy sobotę tak? Chyba pójdę do was do klubu.
- Całe szczęście, że mam wolne ! - krzyknęłyśmy z Karol w tym samym momencie.
Odezwał się mój telefon.
- Cześć blondyneczko !
- Cześć blondyneczku !
- Zabieram Cię dziś na mecz Chelsea. Gdzie jesteś?
- W McDonaldzie, niedaleko was. Przyprowadź Louiego, bo dziewczyna za kasą ma koszulkę w paski i jest niczego sobie !
- Oo, proszę. Będziemy za 10 minut. - powiedział Niall i rozłączył się.
- Co jest? - spytała Paula.
- Już wiem co będę robić z Niallem. Zabiera mnie na mecz. - uśmiechnęłam się
- Siemanko dziewczyny. A ciebie zabieram - przed naszym stolikiem pojawił się Olaf i wskazał palcem na Karoline.
Tak. Ta dwójka jest razem. Co mnie niesamowicie cieszy. Mój braciszek skończył wpadać na chwilowe dziewczyny. Przestał też szukać Emmy. Prawdopodobnie wyjechała. A Karoline? Wciąż przyjaźni się z Harrym i w końcu jest szczęśliwa. Wszystko jest dobrze. Przynajmniej w ich życiu.
Zaraz po tym jak parka wyszła, przyszedł Niall z Louim i Harrym.
- Gdzie ta niewiasta? - spytał pasiak, robiąc zacną szlachetną minę.  Wskazałam palcem na kasierkę.
- Cześć - przywitał się Horan, dając mi słodkiego buziaka.
- Na mnie nie patrz, nie zamierzam cię całować - powiedział Harry, unosząc ręce w geście obronnym.
- A tylko byś spróbował. Dawaj, zbieramy się - zapowiedział Niall
- To nic nie bierzesz na drogę? - spytałam, unosząc brwi.
- Jesteś genialna. - powiedział i podszedł do kasy, gdzie Lou spisywał coś na telefonie uśmiechając się do Ellie.
Po 10 minutach siedzieliśmy już w aucie Tommlinsona, obżerając się fastfoodami. Paula, tak jak zapowiedziała, poszła do klubu. Harry do niej dołączył, mówił, że mu się nudziło.
- Brudna jesteś - powiedział Horan, patrząc na mnie dziwnym wzrokiem. Lou się zaśmiał.
- Ty też - powiedziałam, wskazując palcem na koszulkę blondyna.
- Kurde. - rzekł krótko, wpakował resztkę hamburgera do buzi i ściągnął koszulkę.
- No weź, nie życzyłam sobie porno ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
- Przecież wiesz, że zrobiłbym je z tobą.
- Uuu, to kiedy? - odsłoniłam oczy z entuzjazmem.
- No dzisiaj, po meczu. - powiedział całkowicie poważnie. Przybliżył się do mnie i zaczął szeptać mi do ucha zboczone rzeczy. Nigdy bym nie pomyślała, że Niall Horan potrafi schować całą swoją nieśmiałość i rozmawiać o takich rzeczach.
- Dobra, dobra, stop ! - krzyknął Loui.
- A ty jak tam z tą z McDonalda? - spytałam, robiąc szyderczą minę. Niall już przestał szeptać mi na ucho. Przysunął się i położył głowę na moim ramieniu.
- Miała paski, jest ładna, mam jej numer. - wzruszył ramionami - Zawsze spoko.
- Powodzenia Lou - powiedziałam, zmieniając minę na bardziej milszą. Popatrzył na mnie w lusterku
- Dzięki - rzekł krótko.
Dojechaliśmy do stadionu. Kupiliśmy kolejne porcje jedzenia i usiedliśmy na swoim miejscach.
- Czy to nie Zayn ? - spytałam Nialla, wskazując na chłopaka siedzącego dwa rzędy niżej.
- Nie, to zdecydowanie nie on - odrzekł szybko.
Ostatnio często to się zdarzało. Widziałam Zayna wszędzie, nawet w niebieskich tęczówkach Nialla, gdy byliśmy razem.

Mecz wygrany dla Chelsea, co Niall przyjął z radością. Cały czas mnie całował co było uciechą dla paparazzi.
- Horan, ogarnij się usta mi spierzchną !
- To coś zjedz !
- To nie ma sensu - zaśmiałam się.
Pojechaliśmy do willi chłopców, jak mówił Loui - na sobotnie piwo.
- Cześć wszystkim w tym domu ! - krzyknęłam na wejściu. Zayn wychylił się z kuchni, a potem bez słowa przeszedł do salonu. Nie wytrzymam tego dłużej...
- Cześć Martuś ! - przywitała się Dann. Nauczyłam ją tego małego zdrobnienia i go zdecydowanie nadużywa.
Weszliśmy do salonu. Liam siedział na kanapie oglądając jakiś program muzyczny. Zayn zasiadł w fotelu, czytając gazetę. Niall usiadł obok Liama, a ja obok Dann.
- Co mu jest? - spytałam ja cicho, wskazując na mulata.
- Jest taki cały czas, odkąd się do siebie nie odzywacie. - westchnęła
- Idę się przewietrzyć - powiedziałam, z ciężkim kamieniem na sercu, który pojawił się dosłownie znikąd.
Oparłam się o barierkę, pijąc raz po raz piwo z butelki. Co się z nami stało? Przecież byliśmy tak blisko i wydawało się, że to się dopiero rozkręca... Życie potrafi być dziwne.
- Marta... nie mogę tak dłużej - usłyszałam głos za sobą. Zamknęłam oczy.
- Ja też Zayn... - odwróciłam się do Malika. - Co się z nami stało? - powtórzyłam pytanie, zadane wcześniej w moich myślach
- Poczułem coś... Chciałem od tego uciec. Ty zbliżyłaś się do Nialla. Mówiłaś, że tego chcesz. Więc.. pozwoliłem ci odejść...
- Zayn - przerwałam mu
- Proszę daj mi skończyć. Pamiętasz jak miesiąc temu, po imprezie Horana, przyszedłem do ciebie? Rano? - spytał. Kiwnęłam głową - To co wtedy mówiłem było stuprocentową prawdą... Sam w to nie wierzyłem. Ale straciłem cię, nawet jako przyjaciółkę. To uczucie mnie torturowało.. Nie mogłem pojąć tego, że mogę pokochać dziewczynę, nie bawiąc się nią. To zabiło we mnie tą złą część. Teraz, gdy nie rozmawiamy, jesteś dla mnie czymś najgorszym. Ale jestem pewny, że możesz być dla mnie tą najlepszą rzeczą - powiedział, przybliżając się do mnie i łapiąc mnie za ręce. - Kocham Cię, Cherry - dodał, ocierając wierzchem dłoni o mój policzek,
.Zamknęłam oczy. Pragnęłam usłyszeć to tak dawno... Ale teraz... To zdecydowanie mąci mi w głowie. Przecież jestem z Niallem. Czemu on to powiedział ?! Zaraz coś we mnie umrze...
- Zayn... Ja jestem z Niallem. Nie mogę go zostawić. - powiedziałam i poczułam małą kropelkę, spływającą prosto na rękę Malika.
- Więc...
- Pamiętasz jak mówiłam ci o Adrianie ? On tu jest. Wrócił. Powiedział mi, że to ja jestem tą jedyną. Czekałam na to tyle lat.. Ale spojrzałam mu w oczy... I nic. Pustka. Wtedy zrozumiałam, że to ty... że to o ciebie chodzi. Byłam wtedy u ciebie w pokoju.. Ale ty byłeś z Dianą. Było już za poźno. Rozwaliło się wszystko. A teraz... Jestem z Niallem. Nie mogę go zranić Zayn... - kolejne łzy
- Więc gdybym się wtedy nie upił, a poszedł porozmawiać z tobą, gdybym jej nie spotkał, gdybym wyznał ci wszystko już wtedy...
- Teraz to by wyglądało całkiem inaczej. - skończyłam za niego.
- Marta, jestem takim głupcem... - złapał się za głowę - Proszę cię, wróćmy do tej przyjaźni, która była pomiędzy nami...
- Tamta przyjaźń miała ukryte uczucie, nie możemy do niej wrócić. Ale możemy zbudować nową przyjaźń, ze znanym uczuciem, ale nie wykorzystywaniem go. Nie zostawię Nialla. Zraniłeś mnie wtedy, wiem, że nie umyślnie, ale Niall nigdy tego nie zrobił. Ufam mu. Mogę powiedzieć nawet, że go kocham, choć on o tym nie wie.
- Rozumiem... Brakowało mi ciebie. Nawet nie wiesz jak bardzo. - podszedł i przytulił mnie.
- Wiedziałem - usłyszałam głos Nialla. Zayn gwałtownie się odwrócił. Horan stał w drzwiach ze spuszczoną głową.
- Niall... - zaczął mulat.
- Zayn, proszę, zostaw nas samych. - powiedział blondyn drętwym głosem.
Malik spojrzał na mnie, a następnie wszedł do domu. Niall podszedł do mnie.
- Kocham Cię - powiedział, patrząc mi w oczy. Zobaczyłam w zarówno radosne jak i pewne siebie iskierki. Iskierki w oczach pewne siebie... no dobra Horan... te twoje oczy mają dziwną umiejętność wyrażania emocji.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam. Uśmiechnęliśmy się oboje. Przysunął się do mnie tak, że stykaliśmy się czołami.
Nasze słodkie wargi się zetknęły. Najpierw w delikatnym, później już w namiętnym pocałunku, który cały czas pozostawał czuły.
- Zamierzamy iść na górę prawda? - spytałam, odrywając się na milimetr od chłopaka. Zaśmiał się
- Zamierzamy. - opowiedział, obejmując mnie ramieniem. Razem ruszyliśmy do jego sypialni na piętrze.

___________________________________

Cześć ! Jest kilka spraw :
1. Ogromne DZIĘKUJĘ za ponad 550 wejść ! Uwierzcie, że nie mam słów do opisania jak się cieszę...
2. Przepraszam, że rozdział pojawił się tak późno. Problemy z internetem, jak już wcześniej wspominałam. Teraz mam już na stałe więc...
Drugie Przepraszam również za rozdział. Jest wprost beznadziejny, wiem o tym... Ale nawet moje chęci i poprawki nie sprawiły go choć minimalnie dobrym. Dlatego przepraszam za to coś na górze.
3. What makes you beautiful - wersja Glee
4. Wideo z DVD Tour 1D More Than This. Chyba już każdy widział, no ale... Jest świetne ^^
5. Chłopcy są już razem, w Szwecji. Nagrywają drugą płytę, co wydaje mi się, również wszyscy wiedzą. ^^
6. Mam typowy zastój w mózgu, więc jeżeli macie jakieś pomysły co mogło by się wydarzyć w opowiadaniu - piszcie. W komentarzu lub na gg 35590605. Jak wolicie ^^
Wiśnia :D



No i Zayn ma nową fryzurę ^^


wtorek, 8 maja 2012

Part 12


***Perspektywa Lou***

-Eleanor, o co ci znowu chodzi?! - krzyknąłem z salonu do mojej dziewczyny. Znów się kłócimy. To już czwarta sprzeczka w tym tygodniu... Co jest nie tak ?
Po pierwsze, uważa, że nie powinienem pić. W ogóle. Nawet od okazji.
Po drugie, muszę się jej ze wszystkiego spowiadać. Na nic mi nie pozwala. A jak już coś zrobię bez jej wiedzy to jest wielka obraza.
Po trzecie nie rozumie tego całego szumu wokół One Direction. Twierdzi, że poświęcam jej zbyt mało czasu.
Potrzebuję dziewczyny, która zrozumie całe moje życie.
No i najważniejsze. Ona wprost nienawidzi Michaela Jacksona. Puszczenie piosenki króla popu jest niemal niedopuszczalne.
Jak mogę go nie słuchać, skoro go uwielbiam ?!
Jedna, wielka miazga.
Kocham ją, ale moja cierpliwość się kiedyś skończy.
Jestem Louis Tommlinson i jestem w toksycznym związku.
- Nie krzycz na mnie! Jak coś chcesz to po prostu do mnie podejdź ! - wołała z kuchni.
Miałem już wszystkiego dość...
Do domu wszedł Harry.
- Lou, potrzebuję cię. Pojedziesz ze mną ? - spytał, jakby był w gorącej wodzie kąpany.
- Jasne - mruknąłem. Przynajmniej ominę sprzeczkę bez powodu. - Eleanor, wychodzę ! - krzyknąłem i już mnie nie było.
- Znowu coś jej nie pasuje ? - zapytał Harold, już w aucie.
- Czasami myślę, czemu z nią jestem... Przecież tak się różnimy - kręciłem głową.
- Może lepiej będzie, gdy to się wszystko skończy?
- Kocham ją - mówiłem, patrząc w swoje buty. - Ale to chyba koniec... A co ty planujesz?
- Marta dała mi znać, żebym pokazał Karoline, że mi zależy. Tylko myślę... czy to nie za szybko? Brak mi takiej dojrzałości między nami. Jak gdybyśmy nigdy nie mieli dorosnąć...
- Może po twoim planie wszystko nabierze innego tempa... A co dokładnie chcesz zrobić?
- Cherry napisała piosenkę... Uwierzysz? Jedną piosenkę wymyśliła w godzinę ! Zaczynam ją podziwiać. - zaśmiałem się krótko.
- Lubię ją. Widać, że był nam ktoś taki potrzebny.
- Taaak... - przyznał loczek.
- A co z Zaynem?
- Ah... nie najlepiej. Emma przyznała się, że go zdradzała. Co najlepsze, z Marty bratem. Zostawiłem go w jakimś pierwszym lepszym barze.
- Z Marty bratem? Lepiej jej tego nie wspominać... A nie uważasz, że Marta i Zayn coś ... ?
- Coś ze sobą kręcą? Nie mam pojęcia, może tylko się przyjaźnią? Przecież ona jest z Niallem.
- No właśnie, nie jest.
- Jak to nie jest?
- Byli tylko na jednej randce. Oni nie są w związku.
- Kwestia czasu. - stwierdził Harry.
Dojechaliśmy na miejsce. Park. Stary, jakby królewski mostek. Fontanna nieopodal. Widok na kolorowe, już, drzewa.
Wszystko składało się w jedno, niepowtarzalne miejsce. Skromne i romantyczne. Może trochę nie w stylu Hazzy, no ale... Kto jak woli, czyż nie ?
- Kiedy Karoline tu będzie? - spytałem, przestając podziwiać krajobraz.
- Za jakieś 15 minut - odpowiedział Harry, patrząc na zegarek. - Wiesz co masz robić? - upewnił się
- Jasne - mruknąłem i poszedłem w stronę wejścia do parku.
Karoline była punktualnie. Miała śliczną sukienkę, podkreślającą jej polską urodę. Rozmarzyłem się trochę o niej... Tak jak mnie poproszono, zawiązałem jej oczy czarną przepaską, po czym zaprowadziłem ją na miejsce.
Zostawiłem ją tam i kazałem czekać, a sam odszedłem.
Nie chciałem patrzeć na tworzenie się nowego związku. Sam mam swój do naprawy lub zakończenia.

***Perspektywa Marty***

Odwróciłam się i popatrzyłam w jego złote oczy, pełne dziwnych iskierek. Czyżby radosnych?
Nie myślałam teraz o tym, o co zapytał. W głowie miałam obraz podobnych oczu, które już kiedyś spotkałam. Serce dało znak, a żeby powstrzymać wyznania. Zachować je dla kogoś, o takich samych oczach. Wygląda na to, że w złe oczy spojrzałam najpierw. Czy Zayn nie miał takich tęczówek?
- To prawda? - ponowił pytanie.
- Adrian... Nie wiem, co powinnam ci teraz powiedzieć, a co zachować dla siebie. Dlaczego w ogóle ze mną rozmawiasz?
- Tęskniłem za tobą... - przyznał. Parsknęłam śmiechem.
- Daj sobie spokój. Tylko tyle chciałbyś mi teraz powiedzieć ? - złapałam za właściwą wędkę. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- No dobra... Chcę ci coś powiedzieć. Ale choć raz muszę spojrzeć w twoje oczy, proszę. - wyznał. Dość dziwna sytuacja.
Podszedł do mnie i złapał w ręce moją twarz. Z uśmiechem popatrzył głęboko w moje tęczówki.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi ich brakowało. Teraz jestem pewien - rzekł.
Zabrał ręce z powrotem. Wciąż jednak się uśmiechał. Westchnął i powiedział :
- To ty byłaś tą pierwszą. To w tobie się zakochałem. Zawsze dawałaś mi takie poczucie szczęścia, nawet, gdy nie rozmawialiśmy. Choć to bolało najbardziej. Jakkolwiek na mnie spojrzałaś, czułem się, jakgdyby nigdy nie miałbym być zraniony. Jak gdyby całe zło zniknęło ze świata. A wtedy liczyłaś się tylko ty. Nic więcej nie miało znaczenia. Najbardziej żałuję, że poczułem to tak poźno. Dopiero po tym, jak cię straciłem, uświadomiłem sobie, jak ważna dla mnie byłaś. Ale wówczas nie mogłem już niczego naprawić. Nienawidziłaś mnie. Nie chciałaś mnie znać. Byłem w rozsypce, dlatego szukałem pocieszenia u innych. Nigdy nie dawały mi tego szczęścia co ty...
- Skończ już, proszę - przerwałam mu. Myślałam, że zaraz wybuchnę płaczem. Musze kogoś przytulić, szybko, już, teraz ! - Więc... po tych wszystkich latach ... ?
- Zawsze. - odrzekł.
Co powinnam teraz zrobić? Tyle lat czekałam na to wyznanie właśnie od niego. Ale dlaczego do jasnej cholery przed oczami cały czas miałam Zayna?
- Mogę? - spytałam. Chciałam coś sprawdzić.
- Co takiego? - zapytał zdezorientowany.
Podeszłam do niego i spojrzałam mu głęboko w oczy. Nic nie czułam. Jedna, wielka pustka ... Co oznacza, że...
- Dzięki, tylko tyle chciałam wiedzieć.
- Więc... Ty mnie nigdy nie kochałaś? - zapytał, jakgdyby jego serce łamało się na kawałki.
- Kochałam. Aż do tej chwili - wskazałam mu na oczy. - Mogę zaoferować ci jedynie przyjaźń Adrian. Choć nie wiem czy chcesz...
- Chcę... oczywiście... Tyle musi mi wystarczyć.
- Przepraszam, ale czuję, że muszę, być teraz innym miejscu, przy boku innej osoby. - powiedziałam i odeszłam.
Gdzie powinnam być? U boku Zayna. To on. Jestem pewna.
Byłam już przy ulicy, kiedy zobaczyłam...
- Siema Lou ! - krzyknęłam, widząc chłopaka w paski niedaleko. Dobiegł do mnie i przytulił się na przywitanie.
- Co tu robisz? - spytał.
- Byłam na tym spotkaniu, wiesz w sprawie filmu. I lubię ten park, więc nie mogłam odmówić sobie spacerku. - uśmiechnęłam się. - A ty?
- Pomagałem Haroldowi. To był twój plan, tak? - odwzajemnił uśmiech
- Taak, przyszedł mi wczoraj do głowy. Do domu jedziesz? Mogę się zabrać z tobą?
- Jasne, chodź ! - powiedział i wsiedliśmy do czarnego range rovera.
- Tak w ogóle... Co się dzieje z Niallem? - spytałam z dość zmartwioną miną.
- Był w szpitalu, może już wrócił. Wiem, że Zayn jest teraz schlany w trzy dupy.
- Opłaca mi się pytać, dlaczego?
- Nie wiem, może kiedyś się dowiesz - zaśmiał się.
- A u ciebie? O sobie milczysz... - zauważyłam. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Coś było nie ten teges...
- Pokłóciłem sięz Eleanor... W sumie, to cały czas tylko to robimy... Myślę, że to już koniec...
- Co? Jesteś pewien?
- Tak mi się wydaje...
- Lou, zrób tak, żebyś tego nie żałował. Ale pamiętaj, że cię wspieram - uśmiechnęłam się, kładąc swoją rękę na jego ramieniu.
- Dzięki Cherry. Nawet nie wiesz jak wielka jesteś. - odetchnął.
- Ej, przecież schowałam dzisiaj to sadło ! - odgroziłam się.
- Przykro mi, wciąż je widać !
Walnęłam go w ramię, śmiejąc się w najlepsze. Z radia zaczęły wylatywać cudowne dźwięki Billy Jean. Podśpiewywałam sobie pod nosem. Loui spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Też lubisz Jacksona?
- Czy lubię? Jestem jego wielką fanką ! Mam nawet koszulkę z jego podobizną ! - pochwaliłam się, patrząc na reakcje marchewkowego.
- Chwalipięta - wystawił mi język.
Dojechaliśmy do willi chłopców w 15 minut, cały czas śpiewając... No dobra... Drąc się.
Wbiegłam do domu. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do pokoju Zayna. Tak jak myślałam, był tam. Ale nie sam. I nie będę wnikać co robił z tą brunetką...
Zamknęłam drzwi. Czułam jak łzy napływają mi do oczu, a serce bije, jakby dostało potężny cios...
Zeszłam na dół. Z kuchni wyjrzał Niall...
- Tu jesteś ! - krzyknęłam wtulając się w blondyna. Nie zauważył moich łez. - Wszystko w porządku ? - spytałam, odchylając się od chłopaka.
- Jeszcze nie - powiedział, dając mi najsłodszy pocałunek na świecie.
Wyczułam, że jadł jakieś słodycze !
- Teraz tak - rzekł, odrywając się ode mnie i uśmiechając sie uroczo.
- Co jadłeś? - spytałam ostro, rzucając mu wrogie spojrzenie. Zaśmiał się, złapał za rękę i poprowadził do kuchni.
Przez jakąś godzinę karmiliśmy się nawzajem. Do pomieszczenia zawitał Liam.
- Co tam? - zapytał.
Akurat miałam w ustach jakąś karmelową sklejkę, więc słowa, które wypowiedziałam były jakby jękiem człowieka z lasu.
- Karmię to głodomorrę - odpowiedział Nialler. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie, cały czas rzując cukierek.
- Idziemy dziś do klubu ? Jest piątek... - zaproponował Liam. Spojrzałam na niego zdzwiona. Niall również.
- Stary, a tobie co? Przerzucasz się na gazety, chcesz się zabawić...
- Oj dobra, już już - wystawił język. - Przy okazji zawieziemy Martę. Masz na 21 prawda?  - spytał. Wciąż nie mogłam mówić, więc tylko kiwnęłam głową.
Kolejne pół godziny spędziłam z Niallem, kompletnie zapominając o mulacie. I o to chodziło. Blondyn idealnie spełniał swoją rolę. Stanowił oderwanie od tych złych rzeczy i jednocześnie z dnia na dzień zakochiwałam się właśnie w nim. Tak, jak powinno być.
O 20:30 z piętra zszedł Zayn, trzymając za rękę jakoś brunetkę. Widać było, że już dziś wypił. Być może nawet wytrzeźwiał.
Nie patrzyłam na niego. Starałam się go unikać.
Pojechaliśmy do klubu. Niall cały czas zostawał ze mną, przy barze. Około północy musiałam przejąć konsolę DJ-a . Blondyn wciąż mi towarzyszył. A Malik cały czas lizał się po kątach z tą swoją Dianą, czy jak jej tam...
Jakoś po 1 wskoczył do nas Lou.
- Ale rozkręciłaś impreze Cherry ! Mistrzyni ! - darł się nawalony. Rzeczywiście, było tu dość głośno.
- Dzięki ! A jak z Eleanor ?! - spytałam, przekrzykując muzykę.
- Zerwałem ! - wrzasnął radosnym tonem i odszedł.
Około 3 impreza się skończyła.
- Dobranoc, blondyneczko - powiedział Niall, całując mnie w nos i usta.
- Dobranoc, blondasie - odpowiedziałam, robiąc dokładnie to samo co chłopak.
Zamówiłam taksówkę i wróciłam do domu. Padłam na łóżko niczym trup... tak zmęczona byłam.
__________________________________________

Siema ! ^^
Jest 12. Co myślicie ?
Zayn spotkał się wczoraj z Perrie z Little Mix. Znowu.
A na to zdjęcie natknęłam się jakoś na weekend i stwierdzam, że słodkie jest :D
Ale Lux coś chyba nie pasi -.-
Następny jutro lub pojutrze ^^
Wiśnia :D




poniedziałek, 7 maja 2012

Part 11




***Perspektywa Marty***


Godzina 13. Już po spotkaniu. Dostałam scenariusz i poznałam grających aktorów w tym filmie, jak również wszystkich tych scenarzystów, reżyserów, producentów itd itd. Kręcenie pierwszych scen rozpoczyna się dopiero w listopadzie. Jednak ja nie biorę w nich udziału. W scenariuszu jest napisane, że pojawiam się niemal w połowie filmu. Na plan mogę przychodzić, ale grać będę od stycznia.
Siedzę na mojej ulubionej górce, za parkiem, znów obżerając się fastfoodami z McDonalda. I morduję moją świadomość przemyśleniami słynnym ,,Co by było gdyby...", czy ,,jak żyłabym teraz w Polsce", albo też ,,bez poznania Nialla, Zayna i całego One Direction". Ale przede wszystkim ,, Jaka byłabym teraz, gdyby nie Adrian". Zmienił mnie. To przez niego jestem teraz taka. Czy mam czego żałować? Nie wiem... Jestem raczej osobą, która stara się niczego nie żałować. Ale lepiej zmienić się pod tym względem, niż np. zacząć brać i się niszczyć. Wiem na pewno, że to tylko mnie wzmocniło. Żyję, więc nie zabiło. A skoro nie zabiło, to musiało mnie wzmocnić. Zdecydowanie jestem teraz silniejsza.
- Cześć. - usłyszałam za sobą. Całe szczęście, że muzyka w słuchawkach była cicha. Odwróciłam się. Przede mną stał ...


***Perspektywa Zayna***


- Malik, pięknisiu, wyłaź ! - krzyczał zeźlony Horan.
- Już wychodzę !
Taak, jasne. Jestem dopiero w połowie. Czyli jeszcze jakieś 20 minut. Nialler znów chce odwiedzić kuzynkę w szpitalu. A czy ja powinienem ?
- No dawaj, Zayn !
- Dwie minuty !
Wyszedłem z łazienki jakieś pięć minut poźniej. Mina blondyna była na serio niezła. Wkurzył się jak wtedy, kiedy zabrałem mu ostatniego chipsa z paczki. Omal nie odgryzł mi dłoni.
Zszedłem na dół. W kuchni siedział Liam popijając kawę i co dziwne, czytając gazetę.
- Siemano, a ty co się na prasę przerzuciłeś? - spytałem. Wzruszył tylko ramionami. Otworzyłem lodówkę.
- A ty nie jedziesz z Niallem? - zapytał, spoglądając na mnie.
- Myślę, że i tak ona nie chce mnie widzieć.
- I właśnie tego nigdy nie zrozumiałem. Przecież to ona ciebie... no wiesz... A nie ty ją. No i ... nie powiedziałeś jej, więc wciąż nie wie.
- Nie wie, że ją kocham?
- Delikatnie ujmując... Odwiedź ją. - radził mi.
- I co mi to da? Kolejne rozdrapywanie ran? Dzięki, Liam. Wiem, że chcesz dobrze, ale to mi nie pomoże. - rzekłem i już chciałem wychodzić kiedy powiedział:
- Tylko ona ci pomoże...
- Kto ? - spytałem, marszcząc czoło.
- Tylko Marta może ci pomóc. - powiedział, wyminął mnie i wyszedł do salonu, zostawiając mnie w osłupieniu.
Skąd on do cholery wiedział, że tak dobrze się dogadujemy? Jego inteligencja nie zna granic... Ale.. Może dobrze mi radził ? W końcu to mnie nie zabije...
Do kuchni wszedł Harry. Widać było po nim, że się śpieszy.
- Widziałeś moje okulary? - spytał, wertując gazety.
- W salonie, obok telewizora. Gdzieś się wybierasz?
- Mam plan. Chcesz mi pomóc ?
- Jasne, ale miałem jechać do szpitala z Niallem... A co to za plan?
- Poźniej ci powiem. Pojadę razem z wami, ale tylko na chwilę. Potem cię zabieram.
Wzruszyłem ramionami na znak zgody.


Około 14 byliśmy pod jej salą. Strasznie panikowałem...
-  Nie martw się stary. Jestem z tobą. - poklepał mnie po plecach Harry, uśmiechając się i dodając otuchy.
- Dzięki - odetchnąłem i wszedłem za Niallem.
Leżała na łóżku, podłączona do licznych kabelków i tego całego sprzętu. Myślałem, że zaraz nogi odmówią mi posłuszeństwa. Spała... tak słodko. Jej złociste rozpuszczone włosy zwisały swobodnie z poduszki.
Usiedliśmy na twardych krzesełkach.
Obudziła się pół godziny po tym jak przyszliśmy. Mówiła z lekkim wysiłkiem.
Przywitała się z kuzynem i lokowatym oraz poprosiła, żeby zostawić nas samych.
Przeraziłem się. Czy to jest ten czas, żeby wszystko wyznać ?
- Cześć Zayn. - popatrzyła na mnie, hipnotyzującymi niebieskimi oczami, w których się zakochałem. Czy takich samych nie miała Marta? Czy nie w złe oczy spojrzałem najpierw?
- Cześć. Jak się czujesz?
- Nie najlepiej, szczerze mówiąc. Ale powiedz... co u ciebie? - spytała słabym głosem.
Teraz, spoglądając w te oczy, nie jestem pewny mojego uczucia. Lepiej wstrzymać się z wyznaniami.
Nagle zamiast wyznań, w mojej głowie poukładała się setka pytań.
- Jakoś leci... Emma... Powiedz mi... Co ci jest? Niall nie chce nam powiedzieć... - nie takie typu pytania miałem w głowie, no ale... najpierw trzeba spytać o zdrowie. Blondynka westchnęła.
- Jestem chora, Zayn. Nie zostało mi dużo czasu. Być może jutro przeniosą mnie na oddział zamknięty, dlatego chcę ci dzisiaj coś powiedzieć...
Wstrzymałem oddech. Czy będę w stanie żyć w świadomości, że jej nie ma ?
- Nadal cię kocham. Ale nie tylko ciebie. Ty byłeś jedynie moją zabawką, w którą za bardzo cię zaangażowałam. I wpadłam. Oszukałam nie tylko ciebie, ale jego również. I chciałabym, żeby on tu był...
- Jak ma na imię? - spytałem ze wzrokiem wbitym w podłogę. A moje serce rozpadło się właśnie na milony kawałków. Czy wiedziała o tym, że umierając, niszczy jednocześnie inne ludzkie życie ?
- Cherry ...
Jej głos całkowicie osłabł. Spojrzałem na nią. Straciła przytomność. Ale czemu żadne z urządzeń nie reagowało? Na ekranach wciąż wyświetlane były zielone, skaczące kreski. Więc co z nią nie tak?
Wyszedłem na korytarz.
- Coś się stało? - spytał Horan, podbiegając do mnie.
- Zdradziła mnie, straciła przytomność, żadne urządzenie nie reaguje, a po za tym to nic - rzekłem z nadzwyczajnym spokojem.
Niall jak oparzony podbiegł do pielęgniarki. Niemal rozkazał jej, żeby sprawdziła, co jest z Emmą.
- Dawaj, zbieramy się. Nie chcesz teraz tu być - powiedział Harry, ciągnąc mnie za rękaw.
W samochodzie wytłumaczył mi, że plan polega na wyznaniu Karoline uczuć.
Okazało się, że Marta napisała piosenkę, specjalnie, żeby ruszył swoją lokowatą dupę. W końcu ktoś mu to uświadomił !
Marta, Boginio , ale ty masz na nas wpływ !
I ... teraz właśnie skojarzyłem, co Emma powiedziała na samym końcu. Jego imię, lub nazwisko to Cherry. Czy Marta nie ma czasem brata?
- Więc... zdradzała cię? - spytał Hazza - Przyznała się z kim ?
- Powiedziała. Ale zaraz potem straciła świadomość.
- Co powiedziała ?
- Jedynie nazwisko. - rzekłem roztrzęsionym głosem. - Co mnie najbardziej zszokowało...
- Znasz go?
- Ty też go raczej znasz. Nie widziałem go nigdy. Ale bardziej znamy jego siostrę...
- Masz na myśli ... Martę?
- Konkretniej to jej brata... Wysadzisz mnie tu ? - spytałem, widząc jakiś bar za oknem.
- Ale... obiecałeś mi pomóc...
- A co miałbym zrobić ?
- Ahh... dobra, rozumiem cię teraz. Sam bym się napił na twoim miejscu. Wyskakuj i nie martw się. Poproszę Lou.
- Dzięki, następnym razem - powiedziałem i wysiadłem.
Wszedłem do obskurnego baru, z którego już na kilometr jechało alkoholem.
Powinieneś być teraz z Martą  - podpowiedział mi ciuchutki głosik w głowie.
Zignorowałem go całkowicie. Moja przyjaciółka zajmuje się teraz swoją przyszłością, karierą. Nie miałaby dla mnie czasu. A z resztą... Nie wie, że Emma to kuzynka Horana, że to w niej się zakochałem. Pewnie nie wie też, że zdradziła mnie z jej bratem.
Usiadłem przy barze. Kobieta na oko czterdziestoletnia, ale jednak przepracowana stanęła przede mną.
- Coś zamawiasz? - powiedziała swoim grubym, skrzeczącym głosem.
Zauważyłem obok siebie młodą brunetkę.
- Dla niej - wskazałem palcem - i dla mnie po pięć kolejek czystej. - rzekłem. Barmanka odwróciła się w celu wykonania zamówienia. Zrobiła to dość niezgrabnie. Nie to co Marta.
- Cześć - przywitałem się z dziewczyną obok.
I tak zaczął się flirt, który trwał przynajmniej do 18. Diana, bo tak miała na imię ta piękna istota, okazała się być w tak samo żałosnej sytuacji jak ja. Aż szkoda było ją tu zostawić. Dlatego zamówiłem taksówkę i zabrałem ją do naszej willi.


***Perspektywa Marty***


- Co ty tu robisz? - spytałam, wciąż siedząc na swoim miejscu. On usiadł obok mnie.
- To moja ulubiona górka. Zawsze przychodzę tu myśleć...
- Łooł, ktoś cię w końcu nauczył - prychnęłam. Zaśmiał się krótko. - Chodziło mi o to co robisz w Londynie.
- Jestem tu już od czterech miesięcy. A dopiero teraz cię spotykam ... - popatrzył na mnie, swoimi złotymi oczami.
- Kurde, mogłam znaleźć lepsze kryjówki. - westchnęłam.
- Czemu jesteś dla mnie taka oschła?
- A jaka mam być?! - wybuchnęłam. - Mam nagle się do ciebie kleić, powiedzieć, że tęskniłam? Że cieszę się, że cię widzę? Pff... Okłamałabym samą siebie. Nigdy mnie nie poznałeś. Zostawiłeś mnie, zanim zdążyłam ci wszystko powiedzieć...
- Wszystko? To znaczy co?
- Teraz jest zbyt późno na moje wyznania. - wstałam, zabrałam torbę i ruszyłam w stronę parku.
Usłyszałam kroki za sobą. Odwróciłam się. On szedł za mną. Dogonił mnie i powiedział :
- Ty wciąż mnie kochasz, prawda ?

________________________________________

Ta dam ! Jest i 11. Jakiś taki krótki. 
Domyślacie się z kim rozmawia Marta? ;>
I trochę mało Nialla, co ? ;>
Co sądzisz? ^^
Btw. Up All Night okryło się złotem ! I to w Polsce !
Bądźmy dumne dziewczyny !
Wiśnia :D




 Jak mówiłam : SAM SEX ^^

Part 10


Usłyszałam kojący dźwięk gitary i cudowny głos ...

Shut the door, turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try

Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face

If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time

Śpiew przestał być kojący wraz z budzeniem się mojego organizmu... Kac morderca, nie ma serca...
Podniosłam się na łokciach i otworzyłam oczy.
Niall z gitarą klękał przy łóżku. Na szafce nocnej stała taca ze śniadaniem i kilkunastoma, kolorowymi tabletkami. Była też szklanka wody i filiżanka kawy.
Blondyn nie przerywał występu. Moja głowa powoli przestawała to wytrzymywać. Nie chciałam być niegrzeczna, więc uciszyłam go tylko pocałunkiem.
Natychmiast przestał grać.
- Dzień dobry, blondyneczko - uśmiechnął się, cmokając mnie w czoło. Odłożył gitarę na bok i przysiadł na łóżko.
- Cześć, blondyneczku. Jak się spało? - wysiliłam się na uśmiech
- Obok ciebie cudownie.- przyznał, bawiąc się moimi włosami.
- To dla mnie? - spytałam wskazując na tacę.
- Sam robiłem. Gubię się w tych wszystkich lekach przeciwbólowych, dlatego przyniosłem wszystkie. Ale zapamiętałem że ta, ta i ta są na głowę - wskazał po kolei czerwoną, białą i żółtą.
- Dziękuję - powiedziałam dość cicho, dając mu w nagrodę krótki pocałunek. - Ale nie wiem czy będę w stanie coś zjeść... Choć tak trudno mi się oprzeć ... A ty bez kaca?
- Bez. Ale fajnie będzie popatrzeć jak ty się z nim zmagasz - rzekł z uśmiechem.
- Horan lepiej uciekaj - zapowiedziałam. Odkryłam kołdrę, wstałam i nagle dopadł mnie ból, coś na kształt zawrotu głowy. Od razu opadłam na łóżko. Niall podbiegł i mnie przytulił.
- Od razu lepiej. - szepnęłam.
 Znów się położyłam. Blondyn wśliznął się koło mnie. Zamknęłam oczy, podczas gdy niebieskooki ponowił zabawę moimi włosami.
- Nic specjalnego w tych kudłach, możesz je zostawić. - powiedziałam, uśmiechając się delikatnie.
- Żartujesz sobie ? Masz genialne włosy. Takie gęste, mięciutkie ... ohh normalnie.- zachwycał się. - Plany na dziś ? - spytał, całkowicie odbiegając od tematu.
- Chcę dziś odpocząć chwilę w domu. Pograć na gitarze. Może pokopać piłkę... Dołączysz się? - zaproponowałam.
- Powiedziałaś, że chcesz odpocząć...
- Ale to nie znaczy, że bez ciebie.
- Więc obiecuję dotrzymać ci towarzystwa - powiedział wesoło.
- A masz jakiś ciekawy horror?
- Wiem, że już pytałem, ale pozwolę sobie jeszcze raz. Gdzie ty do cholery byłaś całe moje życie? - zapytał spokojnie, wtulając się we mnie.
- Nie wiem Niall... To ty przede mną uciekałeś. - otworzyłam oczy. Nade mną zobaczyłam piękną twarz blondyna. Jego niebieskie oczy odbijały wszelkie światło, stając się przez to jeszcze bardziej przyciągające. Podniosłam delikatnie głowę i czule pocałowałam Horana. Ten nie był dłużny i usiadł na mnie okrakiem. Zgrabnie ściągnęłam jego bluzkę, którą zdążył założyć zanim się obudziłam. Błądziłam rękami po jego nagim torsie...

***Perspektywa Karoline***

Siedziałam już w salonie pijąc sok pomarańczowy. Obok mnie siedziała Danielle, Eleanor, Harry i Liam. Zayn, Marta i Niall wciąż byli na górze. Wszystkie pozostałości po imprezie zostały już sprzątnięte przez specjalną ekipę. Oglądaliśmy teraz jakiś nudny program o kotach. Na życzenie Harrego.
- Idziemy dziś do wesołego miasteczka ! - krzyknął Lou z kuchni. Po chwili pojawił się w salonie, gryząc ulubione warzywo. - Co wy na to ?
- Ja mam wolne, jestem za ! - podniosłam rękę. Harry obdarzył mnie dość dziwnym spojrzeniem, z którego trudno było cokolwiek wyczytać. Zrobiłam więc pytającą minę.
- Ja też chętnie pójdę - powiedziała Danielle. Eleanor jej zawtórowała. Tylko chłopcy mieli jakieś krzywe miny. Biedactwa, skacowani?
Harold wstał i poszedł do kuchni. Wpadłam na pewien pomysł, więc pobiegłam za nim.
- Harry?
- Hmm ? - mruknął, otwierając lodówkę. Oparłam się o jego ramię i szepnęłam mu do ucha:
- Wiesz, że możemy im później uciec ? Wcale nie musimy bawić się na tych wszystkich karuzelach... - po wypowiedzeniu tych słów, delikatnie zaczęłam muskać ustami jego ucho. Odwrócił się, wziął mnie na ręce i zaczął namiętnie całować. Zamknął tyłkiem lodówkę i usadził mnie na blacie mebli. Przeszedł z pocałunkami na szyję...
- Hmmm Hmmm ...
Popatrzyłam przerażona w stronę drzwi. Zayn stał oparty o framugę. Harry przestał mnie całować. Zeskoczyłam z blatu, czerwieniąc się niczym dojrzały burak.
- Sorki stary - wzruszył ramionami i z uśmiechem Hazza, podczas gdy ja przemykałam już do salonu, wciąż zawstydzona.

***Perspektywa Marty***

Zjadłam, przepyszne wprost, śniadanko roboty Niallera, który był już na dole. Nikogo w pokoju nie było, na górnym piętrze chyba też nie więc pozwoliłam sobie na przebranie bez chodzenia do łazienki. Ależ ryzyko, uuh.
Stanęłam tyłem do drzwi i ściągnęłam bluzkę.
Poczułam usta na mojej szyi i delikatne łaskotanie w okolicach bioder. Zamknęłam oczy, pozwalając sobie na trochę rozkoszy.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś seksowna, przyjaciółko ... - usłyszałam szept nad uchem.
Zaskoczona otworzyłam oczy i powoli się odwróciłam. Ujrzałam Zayna w samych bokserkach z chytrym uśmieszkiem. Uwierzcie - SAM SEX *_*
Odwzajemniłam uśmiech i odpowiedziałam :
- Masz ochotę mi coś teraz zrobić?
- Nawet nie wiesz jak dużo... - wciąż trwaliśmy w uśmiechu. Chytrym, pełnym szczerości i przyjaźni. Przede wszystkim przyjaźni.
- A co z moją wybranką z wczorajszej imprezy? - spytałam, myśląc, że popsuję atmosferę. Wręcz przeciwnie ...
- Urwała się rano i zostawiła tylko numer, ale... Zaliczona ! Dzięki, Marta !  - zawołał, przybijając mi piątkę.
- Zawsze do usług - ukłoniłam się. Proszę nie zapominać, że miałam na sobie tylko stanik i spodenki Horana. Skąd ten brak wstydu przed Malikiem ? Nie mam kurde pojęcia... - Plany na dziś ? - zmieniłam temat.
- Obiecałaś głębsze poznanie się, więc zarezerwowałem ten dzień dla ciebie.
- Kurwa - złapałam się za głowę - Musisz jakoś odciągnąć Nialla. Miał do mnie dziś przyjść przed pracą...
- Jego kuzynka jest w szpitalu... - przerwał mi szybko.
- Czemu ja o tym nic nie wiem ?
- Bo zadzwoniła do niego jakieś 5 minut temu.
- Aha... Więc ... Ty wbijasz do mnie zamiast niego, rozumiem ?
- Jak tak bardzo mnie chcesz, to dobra, wpadnę.
- Nie wygłupiaj się Malik. Mówiłam Ci. Chcę Nialla, nie Ciebie.
- Ranisz mnie - spoważniał, co mnie zdziwiło. Gra aktorska czy powaga?
- To znaczy ?
- Zależy mi na tobie. Myślę, że się w tobie zakochałem... - zatkało mnie... Co ten Zayn wyprawia? - No, tylko zobacz, Marta. Mamy identyczne charaktery. Po zrobieniu Szybkiego Quizu będziemy znali się na wylot. Wiem, że cię pociągam. Ty mnie tak samo. Uważasz, że można tak łatwo to zignorować ? Przecież możemy zbudować coś większego niż zabawę. Ja myślę, że pozbywając się Nialla nam się to uda... - wybuchnął śmiechem.
- Malik, ty pieprzony aktorze ! - krzyknęłam bijąc go po jego pięknej, wyrzeźbionej klacie. Ten nie przestawał się śmiać. Postawiłam na drastyczniejsze metody i zaczęłam go łaskotać. Runeliśmy razem na podłogę.
- Auu ! Hahahahahah przestań, błagam !
- Koniec z tymi miłościami ?!
- Tak, tak już nie będę !
Wstaliśmy powoli, dochodząc do siebie.
- Ale miałaś minę... - zachichotał.
- Zamknij się, Malik. - uśmiechnęłam się.
- Dobra, to o której wpaść ?
- Jest przed 12, tak ? Pojedź od razu ze mną. Mam na 17 do pracy. Chłopakom powiesz, że mnie odwieziesz, a potem idziesz do kina z tą wczorajszą. Uwierzą?
- No pewnie ! Za pół godziny wyjazd ! - zawołał wychodząc. Pokręciłam głową z uśmiechem.
Danielle pożyczyła mi jakieś dresy i białą koszulkę. Przebrałam się, ogarnęłam w łazience i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie, oglądając telewizję. Niall podszedł i przytulił mnie. Swoją drogą, uwielbiałam gdy to robił.
- Przepraszam, ale moja kuzynka jest w szpitalu... Z naszego dnia nici ... - szepnął - Poprosiłem Zayna, żeby cię odwiózł. Zgodził się.
- Szkoda... Nadrobimy to. - powiedziałam, odrywając się od chłopaka i spoglądając mu w oczy. Były przepełnione smutkiem. Jak on to robił, że wyrażał tyle emocji właśnie tą częścią ciała? Niezły jest ...
- To co zbieramy się? - Zayn podniósł się z fotela i podszedł do nas.
- Jasne - rzekłam szorstko. - Dzięki wielkie za impreze, jakaś następna u mnie ! I Danielle dzięki za ciuchy ! - krzyknęłam wychodząc. Reszta odkrzyknęła coś na pożegnanie. Wsiadłam z Zaynem do jego srebrnego Audi.
- Ten ton w salonie był udawany, rozumiem? - spytał, zapinając pasy.
- No jasne. - potwierdziłam.
Kilka minut jechaliśmy w ciszy.
- Doszło do czegoś więcej w nocy, prawda ? - zapytałam. Mulat tylko się uśmiechnął i pokazał mi dwa palce.
- Aż dwa razy ?! - zaskoczył mnie... nie ma co.
- Cześć, jestem Zayn Malik, najseksowniejszy na tej planecie i myślałem, że co jak co, ale ty mnie znasz. - podsumował. Zaśmiałam się.
- Wieczorem pierwszy i nad ranem drugi ?
- Nie mogłem się oprzeć. Masz dobre oko, przyznaję. - powiedział, parkując samochód pod moim domem. Odpięłam pas i chciałam wysiąść, gdy chłopak złapał mnie za rękę.
- A gdzie podziękowanie? - zapytał z cwaniackim uśmiechem.
- Dam ci w domu, głupku. - powiedziałam i wysiadłam.
W domu cisza. Opcje są dwie. Albo Olaf śpi, albo już gdzieś wybył.
- Tam jest salon, idź włącz sobie telewizję, muszę coś sprawdzić.
Pobiegłam na górę. Przebrałam się  szybko i poszłam sprawdzić, czy brat jest obecny.
Dom czysty. Jeaa.
Zeszłam na dół i przysiadłam się do Malika.
- No nawet mi nie mów, że odsłoniłaś te zgrabne nogi - westchnął, patrząc na moje kończyny.
- Sorki, chciałam zobaczyć, jak wyglądasz podniecony. - powiedziałam, spoglądając na telewizor. Zaśmiał się krótko.
- Odpowiesz mi na wczorajsze pytanie?
- To czy miałam...
- Tak, właśnie to. - przerwał mi. Westchnęłam.
- Przygotuj się, bo to długa i nudna historia. - ostrzegłam go - Pozwalam ci się położyć.
- Mamy 3,5 h. Bez stresu. - powiedział i położył głowę na moich kolanach.
- Miał na imię Adrian- zaczęłam, mierzwiąc przy tym włosy mulata. - poznaliśmy się w 1 klasie gimnazjum. Byliśmy ze sobą 1,5 miesiąca, ale... to nie był związek... Nie było tej dojrzałości, chemi czy chciaż odrobiny namiętności. Nie chciałam, żeby był moją zabawką. Miał takie cudne, złote oczy. Ale się nią stał. Rzuciłam go, bo zaczął denerwować mnie ten brak sensu między nami. Po kilku miesiącach znów chceliśmy spróbować, ale... Moja kuzynka, zerwała z chłopakiem, z którym jest teraz. Specjalnie dla Adriana. Zabrała mi go. Gdy tylko zobaczyła, że jestem szczęśliwa. Chciała to zniszczyć. I jej się udało. Chodzili ze sobą tylko dwa miesiące, na wakacjach. Zerwali, ze względu na szkołę. Uczyli się i mieszkali w różnych miejscowościach, więc to by nie przetrwało. Zabawiła się nim. Poźniej wróciła do tamtego chłopaka. A Adrian musiał czuć się okropnie, więc przelewał swoje cierpienie w swoje ofiary. Aż zjawiłam się ja. Znowu. Wydawałoby się, że zaczął poważnieć, dojrzewać. Że ja jestem tą pierwszą na poważnie. Ja też przestałam bawić się chłopakami. Bo pojawił się on. I chyba za bardzo się zaangażowałam, bo kocham go do tej pory i mówię to z czystym sercem. Okazałam się jego zabawką na miesiąc. Był lepszy ode mnie. Nie wyczułam tego. Nie wiedział o tym, że mamy identyczne charaktery, nie wiedział o mnie. O prawdziwej mnie. I zanim zdążyłam mu powiedzieć, co czuję i jak jest, on zniknął. I od tamtej pory żadnego chłopaka nie biorę na poważnie.
Kiedyś na obozie poznałam kolesia, z którym miałam identyczne stosunki jak z tobą. I to mi się podobało... - skończyłam swój długi i jakże nudny monolog.
- Więc... Wciąż go kochasz? To co z Niallem ? - spytał Zayn cichym głosem.
- Wciąż go kocham, ale... co do Nialla... Mam nadzieje, że on będzie takim oderwaniem... pozwoli i pomoże mi zapomnieć o Adrianie. Bo chcę pokochać Nialla... On jest takim dzieckiem... Po prostu chociażby próbowanie zranienia go jest niemożliwe. Bo checi giną gdy się na niego spojrzy. Chciałabym zbudować z nim szczęśliwy związek. - przyznałam, wycierając samotną łzę, błądzącą po moim policzku.
Malik podniósł się i natychmiast mnie przytulił.
- Obiecuję nigdy Cię nie zranić. Zawsze będę przy tobie. - powiedział bardzo powoli. Rozkleiłam się całkiem.
- A ty? Miałeś kogoś takiego? - zapytałam.
- Tak, ale tak jak w twoim przypadku, nie dowiedziała się o tym. Ale byliśmy ze sobą jakieś pół roku. Na prawdę ją kochałem. I chyba kocham nadal...
- Kiedy to było?
- Zerwała ze mną jakiś tydzień przed tym, jak na mnie wpadłaś...
- Zayn...
- Nie, nie, jest w porządku - uśmiechnął się blado. - Dobra dawaj Szybki Quiz.
I tak przesiedzieliśmy około 1,5 godziny jedząc, grając i śmiejąc się.

Odwiózł mnie do klubu, gdy dochodziła 17.
- Nie chcesz czegoś wypić? - spytałam, gdy zaparkował pod budynkiem.
- A wiesz... skuszę się. - przyznał z uśmiechem i odpiął pas bezpieczeństwa.
Weszliśmy do Wrong Way, gdzie ludzi jak na obecną godzinę było dość sporo. Zrobiłam Malikowi drinka po czym usiadłam na stołeczku za ladą.
- Co się tak rozglądasz? - spytał
- No jak to ? Szukam jakiejś... Nie wiem co ty sobie myślałeś. - przyznałam, wciąż obserwując niektóre dziewczyny. Mulat zaśmiał się krótko.
- Daj spokój, dopiero co jedną odpuściłem. Z resztą, wolę patrzeć na ciebie. - rzekł , biorąc łyk alkoholu. Spojrzałam na niego z uśmiechem.
- Kurde, zapomniałam ci podziękować... Za podwózkę i w ogóle za dzień...
- Kiedy indziej.
- Sugerujesz coś?
- No a nie?
- Rozwiń się.
- No, myślę, że jeszcze nie jeden dzień spędzimy we dwójkę.
- Tak, ja też tak myślę. - przyznałam z uśmiechem

Malik zmył się po dwóch drinkach. Na jego miejscu pojawił się mój braciszek.
- Dawaj coś mocnego siostra - przywitał się z należytą wprost godnością
- Jasne - rzekłam krótko i podałam mu whiskey. - Coś nie tak?
- Ashley to pomyłka. Kolejna pusta lala. Emma była... ahh... Wciąż mi na niej zależy, ale ona jakby zniknęła. Nigdzie jej nie ma...- wyznał smutnym tonem. Skojarzyłam fakt z faktem i :
- Sprawdzałeś po szpitalach? - spytałam w lekko martwym wzrokiem wbitym w blat. Kątem oka, zobaczyłam, że Olaf rzucił mi zdziwione spojrzenie.
- Myślisz, że...
- Tak po prostu... wpadło mi do głowy. Nie pij tego, leć. - powiedziałam, zabierając mu szklankę z ręki.

O 23 przyszła Karoline na swoją zmianę. Wyglądała na dość zmartwioną.
- A co ty taka markotna? - spytałam, łapiąc ją za ramię.
- Ahh... Harry...
- Dawaj, wyduś to z siebie. - zachęciłam brunetkę. Wypuściła powietrze z ust.
- Myślę, że zbyt szybko się zaangażowałam. Chcę zwolnić. Ale on jest taki... uroczy. Cały czas mu ulegam. I nie wiem, czy jest tylko przejściówką, czy czymś poważnym. Nie pokazuje mi tego.
- Wydaje mi się, że to dopiero początek. Wkrótce ci pokaże, że mu zależy - pocieszyłam ją. - I przepraszam, ale muszę się zwijać.
- Jasne, na razie - uśmiechnęła się.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Pomyślałam, że muszę przycisnąć Harrego... Osobiście, lub przez Zayna. Mniejsza z tym. Ale skoro Karoline zależy... Nie dam mu się nią pobawić.
Weszłam do mieszkania. Zjadłam coś tam z lodówki i poszłam na górę. Olafa znów nie było.
Wzięłam gitarę do ręki i zaczęłam grać.
Wpadłam na genialny pomysł napisania piosenki....

_______________________________________

Proszę, oto ta nieszczęsna 10.
Kilka osób doradziło mi, żeby nie dawać wampirów.
Pomyślałam, że może jak skończę tego bloga, to nowy będzie z właśnie tymi istotami?
Nigdy nic nie wiadomo. ^^
Jeszcze dziś 11 !
Co o tym myślisz? ;>
Mini porno Zayna ^^
Wiśnia :D




sobota, 5 maja 2012

Part 9

 Zayn wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Popatrzył na mnie, a następnie delikatnie się uśmiechnął.
- Nie wiem , jak mam ci dziękować.
- Po prostu bądź Zayn. Ktoś kto poznał mnie w tak krótkim czasie a w takim stopniu powinnien być dla mnie ważną osobą. A takich przyznam szczerze, nie ma w ogóle - wyszczerzyłam się. - Coś czuję, że ta nasza przyjaźń będzie wprost zajebista. - przegryzłam wargę. On ukradkiem na nią spojrzał.
- Nawet nie wiesz jak seksownie wyglądasz w tej sukience. - przyznał, również gryząc usta.
- Ohh, ty nie masz pojęcia jak pociągający jesteś w tej koszuli. - wywróciłam oczy do góry, opierając się o nagłówek i głośno wzdychając. Zaśmiał się.
- Ty lepiej całujesz - powiedział, wpatrując się w kierownicę.
- Co? - spytałam, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Pytałaś, czy kuzynka Harrego dobrze całuje. Zdecydowanie ty jesteś lepsza. - wyznał, patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się szyderczo. Zbliżyłam się do niego. Czułam już jego oddech na swoich ustach. Dzieliły nas milimetry. Dołożyłam do tego rękę ściskając go za tors.
- Dzięki za podwózkę - szepnęłam, zgrabnie się odwracając i cmokając go w policzek. Zamknął oczy i uśmiechnął się, a ja usatysfakcjonowana otworzyłam drzwi i wysiadłam z auta. Zayn również wysiadł i podszedł do mnie z zadziornym uśmiechem.
- Jak zauważę jakąś godną twojej zabawy to dam ci znać. Bądź pod telefonem. - powiedziałam i ruszyłam do domu.
- Poczekaj ! - krzyknął. Odwróciłam się z zamiarem zaczekania na niego. - Pamiętasz jak kiedyś mówiliśmy, że zagramy w Szybki Quiz?
- No tak kojarzę. Co w związku z tym ?
- Zagrajmy w niego. To będzie takie zupełne dopełnienie naszej znajomości. Ale najpierw mi powiedz ... Miałaś kogoś takiego jak ja? Mówiłaś, że uwielbiasz przyjaźnie z chłopakami którzy są twoim odzwierciedleniem. Liczba mnoga... - czemu się tym zainteresował? Westchnęłam.
- Tak, miałam. Ale to bardzo długa historia. Obiecuję, że ci ją opowiem, ale po imprezie. Teraz idę tam, żeby się zmienić. Dla Nialla.
- Więc on nie ma być zabawką ?
- Co?! Nie ! Nigdy ! Jest inny... Nie zasługuje na to... Choć raz w życiu chcę zbudować coś większego niż zabawę. Ale nie mogę się oprzeć... Impreza... Pewnie jest tu wataha przystojnych i pewnych siebie. No, ale... kto jak woli. A ja wolę Nialla bez zabawy. - powiedziałam i ruszyłam, zostawiając Malika z tyłu. Ten jednak po chwilii do mnie doszedł.
- Jaką bajkę wymyślamy ? - zapytał. O tym nie pomyślałam...
- Nikt nie wie, że jestem z Polski ... Babcia... Szpital. Chłopakom i Karoline wytłumaczymy potem, jak było na prawdę. Oni na nią zasługują.
- Czyja ma być babcia?
- Moja, czubku. - powiedziałam ze śmiechem, sprzedając mu lekki cios w ramię.
Weszliśmy do środka. Na wejściu zauważyłam, że jest tu dość sporo celebrytów. Od razu podbiegło do nas dwóch wystrojonych w garnitury mężczyzn. Jeden ściągnął ze mnie skórę, drugi zaproponował mi drinki, trzymając je na tacy. Podziękowałam i wzięłam pomarańczowy z palemką. Zayn pociągnął mnie za rękę prosto do Nialla, omijając przy tym wszystkich, świetnie bawiących się ludzi. Blondyn, gdy tylko mnie zobaczył, rzucił się na mnie, dając mi najwspanialszego Horana Hug'a na świecie. Szepnął mi przy tym do ucha :
- Martwiłem się. Cieszę się, że jesteś. Wytłumaczysz mi poźniej, dobrze?
Odsunęłam się od niego delikatnie i popatrzyłam mu w oczy. Ich błękit zdradził mi, że Niall trochę już wypił oraz że się martwił. Zaskakujące, ile emocji można przeczytać z oczu. Pocałowałam go czule w policzek. Nie chciałam wzbudzać sensacji, ludzi było chyba z setkę. Z resztą, obiecałam sobie uważać. A kto wie kto z tych ludzi pracuje dla jakiegoś brukowca ?
- Wszystkiego najlepszego Niall - powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękuję - odpowiedział, wciąż patrząc mi w oczy. A ja tonęłam w nich jak w ogromnym i głębokim oceanie...
- Chodź - poczułam szarpnięcie za rękę. - Muszę z tobą pogadać - rzekła Karoline, prowadząc mnie w jakieś ustronne miejsce. Szybko wypiłam pomarańczowego drinka.
- O co chodzi? - spytałam dość zmartwionym tonem.
- Gdzie ty do cholery byłaś ?! - zaczęło się.
Wytłumaczyłam jej wszystko zgodnie z prawdą. Podziękowałam jej też za zmianę. Kiedyś ja wezmę dwie na raz.
- A jak randka z Harrym ? - uśmiech numer 4 : chytry.
- Ahhh, genialnie! No co chłopak... Nie mam pytań - wyznała rozmarzonym tonem.
- Jak podejrzewam, pierwsza randka i już pocałunek ?
- Skąd ty zawsze wiesz takie rzeczy? - spytała z niedowierzaniem.
- Gdzieś to przeczytałam. - powiedziałam szybko.
- A co jest między tobą a Zaynem ? Rozwiązałaś to w końcu?
- Z Zaynem się przyjaźnię. To z Niallem byłam na randce... I myślę, że z tego będzie coś więcej. Zależy mi na nim. - powiedziałam, kiedy obok nas zjawił się Lou.
- Mogę Martę prosić? - spytał wesoło.
Po czwartej piosence przetańczonej z Tommem, spróbowałam nawiązać rozmowę.
- Długo jesteś z Eleanor?
- Czy ja wiem... Jakieś pół roku. A tak w ogóle... Gdzie ty i Zayn byliście? Niall się martwił, że doszło do czegoś więcej... Wie, że Zayn jest o ciebie zazdrosny... - a jednak ! Czasami kobieca intuicja jest boska dziewczyny ! Wytłumaczyłam mu, tak jak Karoline, wszystko zgodnie z prawdą.
- Pamiętaj, że jeżeli Niall oddał komuś coś do jedzenia, to musi być ważna osoba. - ostrzegł mnie Loui. Czemu to robił ? Czemu wszyscy w okół podejrzewali, że Horan jest tylko moją zabawką? - On jest bardzo wrażliwy...
- Dość Lou. Wiem, że jest. Ale właśnie takiego go chcę. Nie umiałabym zranić tak wartościowego chłopaka. Nie jest moją zabawką - powiedziałam na jednym wydechu, zostawiając Tommlinsona oszołomionego na środku parkietu. Podeszłam do baru. Wypiłam trzy drinki, kiedy obok mnie zjawił się Zayn.
- Co tam przyjaciółko? Obiecujesz, że ze mną dziś zatańczysz? Nie mógłbym cię odpuścić w tej sukience... - powiedział lekko upity mulat.
- Obiecuję seksiaku. Przykro mi, ale nie wypatrzyłam żadnej godnej zabawy - rzekłam z krzywym uśmiechem.
- Ahh, ja też - przyznał. - To co pijemy czy tańczymy? - spytał. Spojrzałam na niego jak na idiotę. Ten tylko się zaśmiał. Zrozumiał o co mi chodzi i zamówił kolejne drinki. Po trzy dla niego i dla mnie. Wypiliśmy je i poszliśmy tańczyć. Z nim tańczyłam o wiele dłużej niż z Louim. Nagle zobaczyłam przemykającą obok mnie zgrabną brunetkę w łososiowej, krótkiej sukience. Szturchnęłam Zayna i wskazałam na moją wybrankę. Uśmiechnął się i poszedł na łowy. Ja stojąc i drapiąc się po głowie, myślałam co mogę teraz zrobić. Nialla nie było nigdzie widać, a jak na razie nie chciało mi się jeść, więc nie skierowałam swoich kroków w stronę bufetu, tylko do baru.
Gdy piłam kolejne dwa drinki, dosiadła się do mnie Danielle. Przegadałyśmy chwilę. Była taka piękna... Odeszła poproszona do tańca przez Liama, a na jej miejsce usiadł Harry.
- Jak tam ? Powtórzymy flirt z ostatniej imprezy? Teraz możesz się ze mną napić, nie pracujesz. - powiedział, wlepiając swoje zielone oczka we mnie.
- Powiem tak : Karoline. Nie pracuję. I NAPIJĘ SIĘ CHŁOPIE ! - niemal krzyknęłam, klepiąc go po plecach. Zrozumiał, że z flirtu nici, ze względu na Karoline. Kolejne dwa drinki.
Tym razem mój pęcherz ledwo wytrzymał. Pobiegłam więc do łazienki. Pod drzwiami spotkałam Zayna całującego się z moją wybranką. Przemknęłam się cicho, nie przeszkadzając im. Skorzystałam i znów powróciłam w wir zabawy. Malika wywiało na górę. Każdy może ruszyć główką - po co. Zgłodniałam i tak jak podejrzewałam - w bufecie spotkałam Nialla.
- Co tam solenizancie ? - podeszłam, przytulając się do głodomora. Ludzi w tym pomieszczeniu było mało więc ...
- A chyba się najadłem...
- Co takiego?! Ty ? - zdziwiłam się zmieniając akcent. Zaśmiał się.
- Tak. Ja. Chodź potańczyć. - zaproponował.
- Głodna jestem. - jęknęłam.
- To jedz szybko i chodź.
Tak też zrobiłam. Z Niallem tańczyłam pół nocy. Poźniej, tak jak ostatnio, wylądowaliśmy na huśtawce. Impreza zbliżała się do końca. Moja z Niallem prawdopodobnie dopiero się zaczynała.
Złożyłam mu kolejną wiązankę rymów i życzeń. Kończył 20 lat. To nie tak hop, co nie?
- Zawsze wydawało mi się, że ty jesteś ten nieśmiały. - stwierdziłam z uśmiechem, opierając głowę na dłoni. Ta z kolei opierała się na kolanie.
- Bo tak jest - zaśmiał się. - Przy tobie tylko ... czuję się tak swobodnie. - wyznał.
- Więc ze mną musi być coś nie tak - zaśmiałam się. Nawet nie macie pojęcia jak szumiało mi w głowie. - Delikatność, nieśmiałość, wrażliwość ... czynią cię innym. Ale o ileż bardziej wyjątkowym - uwaga. Pięć minut mojej alkoholowej mądrości.
- Łooł, Marta. Co to było ? - zdziwił się blondyn.
- A takie tam... chwilowe cytowanie na bani. - tym udało mi się wywołać jego śmiech. Spojrzał na mnie czule.
- Chodź tu do mnie. - powiedział podnosząc swoje ramię, tym samym zachęcając mnie do przybliżenia się. Przytuliłam go i oparłam głowę na jego barku.
- Lubię Cię, Niall. - już kompletnie nie kontrolowałam tego, jakie słowa wypowiadają moje usta.
- Ja też Cię lubię Marta. - odpowiedział Horan. - Zostaniesz na noc ? - wypalił.
- Masz jakieś brudne myśli w związku z tym czy pytasz o zwykły nocleg? - znów się zaśmiał.
- Te zboczone rzeczy to z Harrym. Karoline pewnie została. Ty też zostań, proszę. Rano odwieziemy cię do pracy czy do domu.
- Mam na 17. Dlatego pozwalam sobie rano na kaca. Ale pamiętaj, że rządam tabletek do łóżka! - zapowiedziałam.
- Jeśli ty tabletek, to ja dużego śniadania ! - droczył się. - To co, prześpisz się ze mną Cherry? - jakkolwiek to zabrzmiało, miał co innego na myśli. Ale moje skojarzenia sięgały zenitu.
- Prześpię się z tobą Horan. - potwierdziłam.
- Wiesz, jednak głupio to brzmi. Pograjmy w Szybki Quiz. - zaproponował, odchylając głowę, by na mnie popatrzeć.
- Ja zaczynam !
- Ahh, kuurrde... Tylko dlatego, że jesteś dziewczyną to ci odpuszczę. Dawaj.
- Ulubiony kolor?
- Zielony. Psy czy koty?
- Psy. Idol głosu?
- Michael Booble. Ulubiony aktor?
- Daniel Radcliffe, James Franco, Ian Somerhander. Ulubiona liczba?
- 8. Ulubione przedmioty w szkole?
- Angielski, polski, historia, wf. Ulubiony rodzaj sera?
- Masdamer. Ulubione perfumy?
- Playboy black. Imię pierwszego misia?
- Hahahaha, Frripy. Ulubiony smak dżemu?
- Truskawkowy. Prysznic czy wanna?
- Prysznic. Ulubiony sport?
- Piłka nożna. Ulubiony klub?
- Chelsea. Ulubiony piłkarz ?
- Robert Lewandowski. Piwo czy wódka?
- Piwo. Długopis czy pióro?
- Pióro. Słońce czy śnieg ?
- Słońce. Ulubiony gatunek muzyki?
- Nie mam. Idziemy spać?
- Idziemy spać - potwierdził, uprzednio wybuchając śmiechem.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju na pierwszym piętrze. Nikogo już nie było. Wszyscy albo opuścili imprezę albo spali. Dom był pogrążony w kompletnej ciszy. Jego sypialnia miała kolor biszkoptowy. Wielkie łóżko aż prosiło się o sen. Niall pożyczył mi swoją koszulkę i krótkie spodenki. Przemknęłam szybko do łazienki. Po przebraniu się, spojrzałam w lustro. Nie było aż tak źle... Za duża koszulka blondyna niezgrabnie opadała na moim chudym ciele. Weszłam do pokoju. Niall był już ubrany i sprawdzał twittera w swoim telefonie. Gdy tylko mnie zobaczył, odrzucił komórkę i razem położyliśmy się do łóżka.
- Dziękuję za dziś - szepnął i pocałował mnie czule w czoło.
- Ja też dziękuję. I jeszcze raz wszystkiego najlepszego. - powiedziałam, patrząc w jego piękne, błękitne tęczówki. Nie wiem czy kiedykolwiek się do nich przyzwyczaję. Były strasznie hipnotyzujące...
Powoli zbliżyliśmy się do siebie. Nasze nosy się stykały, usta dzieliły milimetry, a oczy wciąż wpatrywały się w siebie.
W końcu wtopiliśmy się w nasze wargi w delikatnym pocałunku, który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej zachłanniejszy. Moje ręce mierzwiły jego urocze blond włosy. On zaś masował dłońmi moje plecy i szyję. Trudno było nam się od siebie oderwać. Jego smak był niesamowity... Nie wiem czy alkohol robił swoje, ale mogłabym go porównać do przepysznej szarlotki. To dziwne, że porównowywałam Horana do jedzenia. Ale jestem pijana. A to bardzo dobre usprawiedliwienie.
W nocy do niczego więcej nie doszło. Zasnęłam w cudownie bezpiecznych ramionach Nialla...

_____________________________________



Dorwałam kompa i dodaję ^^
Co o tym myślicie ?
Wiśnia :D