wtorek, 8 maja 2012

Part 12


***Perspektywa Lou***

-Eleanor, o co ci znowu chodzi?! - krzyknąłem z salonu do mojej dziewczyny. Znów się kłócimy. To już czwarta sprzeczka w tym tygodniu... Co jest nie tak ?
Po pierwsze, uważa, że nie powinienem pić. W ogóle. Nawet od okazji.
Po drugie, muszę się jej ze wszystkiego spowiadać. Na nic mi nie pozwala. A jak już coś zrobię bez jej wiedzy to jest wielka obraza.
Po trzecie nie rozumie tego całego szumu wokół One Direction. Twierdzi, że poświęcam jej zbyt mało czasu.
Potrzebuję dziewczyny, która zrozumie całe moje życie.
No i najważniejsze. Ona wprost nienawidzi Michaela Jacksona. Puszczenie piosenki króla popu jest niemal niedopuszczalne.
Jak mogę go nie słuchać, skoro go uwielbiam ?!
Jedna, wielka miazga.
Kocham ją, ale moja cierpliwość się kiedyś skończy.
Jestem Louis Tommlinson i jestem w toksycznym związku.
- Nie krzycz na mnie! Jak coś chcesz to po prostu do mnie podejdź ! - wołała z kuchni.
Miałem już wszystkiego dość...
Do domu wszedł Harry.
- Lou, potrzebuję cię. Pojedziesz ze mną ? - spytał, jakby był w gorącej wodzie kąpany.
- Jasne - mruknąłem. Przynajmniej ominę sprzeczkę bez powodu. - Eleanor, wychodzę ! - krzyknąłem i już mnie nie było.
- Znowu coś jej nie pasuje ? - zapytał Harold, już w aucie.
- Czasami myślę, czemu z nią jestem... Przecież tak się różnimy - kręciłem głową.
- Może lepiej będzie, gdy to się wszystko skończy?
- Kocham ją - mówiłem, patrząc w swoje buty. - Ale to chyba koniec... A co ty planujesz?
- Marta dała mi znać, żebym pokazał Karoline, że mi zależy. Tylko myślę... czy to nie za szybko? Brak mi takiej dojrzałości między nami. Jak gdybyśmy nigdy nie mieli dorosnąć...
- Może po twoim planie wszystko nabierze innego tempa... A co dokładnie chcesz zrobić?
- Cherry napisała piosenkę... Uwierzysz? Jedną piosenkę wymyśliła w godzinę ! Zaczynam ją podziwiać. - zaśmiałem się krótko.
- Lubię ją. Widać, że był nam ktoś taki potrzebny.
- Taaak... - przyznał loczek.
- A co z Zaynem?
- Ah... nie najlepiej. Emma przyznała się, że go zdradzała. Co najlepsze, z Marty bratem. Zostawiłem go w jakimś pierwszym lepszym barze.
- Z Marty bratem? Lepiej jej tego nie wspominać... A nie uważasz, że Marta i Zayn coś ... ?
- Coś ze sobą kręcą? Nie mam pojęcia, może tylko się przyjaźnią? Przecież ona jest z Niallem.
- No właśnie, nie jest.
- Jak to nie jest?
- Byli tylko na jednej randce. Oni nie są w związku.
- Kwestia czasu. - stwierdził Harry.
Dojechaliśmy na miejsce. Park. Stary, jakby królewski mostek. Fontanna nieopodal. Widok na kolorowe, już, drzewa.
Wszystko składało się w jedno, niepowtarzalne miejsce. Skromne i romantyczne. Może trochę nie w stylu Hazzy, no ale... Kto jak woli, czyż nie ?
- Kiedy Karoline tu będzie? - spytałem, przestając podziwiać krajobraz.
- Za jakieś 15 minut - odpowiedział Harry, patrząc na zegarek. - Wiesz co masz robić? - upewnił się
- Jasne - mruknąłem i poszedłem w stronę wejścia do parku.
Karoline była punktualnie. Miała śliczną sukienkę, podkreślającą jej polską urodę. Rozmarzyłem się trochę o niej... Tak jak mnie poproszono, zawiązałem jej oczy czarną przepaską, po czym zaprowadziłem ją na miejsce.
Zostawiłem ją tam i kazałem czekać, a sam odszedłem.
Nie chciałem patrzeć na tworzenie się nowego związku. Sam mam swój do naprawy lub zakończenia.

***Perspektywa Marty***

Odwróciłam się i popatrzyłam w jego złote oczy, pełne dziwnych iskierek. Czyżby radosnych?
Nie myślałam teraz o tym, o co zapytał. W głowie miałam obraz podobnych oczu, które już kiedyś spotkałam. Serce dało znak, a żeby powstrzymać wyznania. Zachować je dla kogoś, o takich samych oczach. Wygląda na to, że w złe oczy spojrzałam najpierw. Czy Zayn nie miał takich tęczówek?
- To prawda? - ponowił pytanie.
- Adrian... Nie wiem, co powinnam ci teraz powiedzieć, a co zachować dla siebie. Dlaczego w ogóle ze mną rozmawiasz?
- Tęskniłem za tobą... - przyznał. Parsknęłam śmiechem.
- Daj sobie spokój. Tylko tyle chciałbyś mi teraz powiedzieć ? - złapałam za właściwą wędkę. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- No dobra... Chcę ci coś powiedzieć. Ale choć raz muszę spojrzeć w twoje oczy, proszę. - wyznał. Dość dziwna sytuacja.
Podszedł do mnie i złapał w ręce moją twarz. Z uśmiechem popatrzył głęboko w moje tęczówki.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi ich brakowało. Teraz jestem pewien - rzekł.
Zabrał ręce z powrotem. Wciąż jednak się uśmiechał. Westchnął i powiedział :
- To ty byłaś tą pierwszą. To w tobie się zakochałem. Zawsze dawałaś mi takie poczucie szczęścia, nawet, gdy nie rozmawialiśmy. Choć to bolało najbardziej. Jakkolwiek na mnie spojrzałaś, czułem się, jakgdyby nigdy nie miałbym być zraniony. Jak gdyby całe zło zniknęło ze świata. A wtedy liczyłaś się tylko ty. Nic więcej nie miało znaczenia. Najbardziej żałuję, że poczułem to tak poźno. Dopiero po tym, jak cię straciłem, uświadomiłem sobie, jak ważna dla mnie byłaś. Ale wówczas nie mogłem już niczego naprawić. Nienawidziłaś mnie. Nie chciałaś mnie znać. Byłem w rozsypce, dlatego szukałem pocieszenia u innych. Nigdy nie dawały mi tego szczęścia co ty...
- Skończ już, proszę - przerwałam mu. Myślałam, że zaraz wybuchnę płaczem. Musze kogoś przytulić, szybko, już, teraz ! - Więc... po tych wszystkich latach ... ?
- Zawsze. - odrzekł.
Co powinnam teraz zrobić? Tyle lat czekałam na to wyznanie właśnie od niego. Ale dlaczego do jasnej cholery przed oczami cały czas miałam Zayna?
- Mogę? - spytałam. Chciałam coś sprawdzić.
- Co takiego? - zapytał zdezorientowany.
Podeszłam do niego i spojrzałam mu głęboko w oczy. Nic nie czułam. Jedna, wielka pustka ... Co oznacza, że...
- Dzięki, tylko tyle chciałam wiedzieć.
- Więc... Ty mnie nigdy nie kochałaś? - zapytał, jakgdyby jego serce łamało się na kawałki.
- Kochałam. Aż do tej chwili - wskazałam mu na oczy. - Mogę zaoferować ci jedynie przyjaźń Adrian. Choć nie wiem czy chcesz...
- Chcę... oczywiście... Tyle musi mi wystarczyć.
- Przepraszam, ale czuję, że muszę, być teraz innym miejscu, przy boku innej osoby. - powiedziałam i odeszłam.
Gdzie powinnam być? U boku Zayna. To on. Jestem pewna.
Byłam już przy ulicy, kiedy zobaczyłam...
- Siema Lou ! - krzyknęłam, widząc chłopaka w paski niedaleko. Dobiegł do mnie i przytulił się na przywitanie.
- Co tu robisz? - spytał.
- Byłam na tym spotkaniu, wiesz w sprawie filmu. I lubię ten park, więc nie mogłam odmówić sobie spacerku. - uśmiechnęłam się. - A ty?
- Pomagałem Haroldowi. To był twój plan, tak? - odwzajemnił uśmiech
- Taak, przyszedł mi wczoraj do głowy. Do domu jedziesz? Mogę się zabrać z tobą?
- Jasne, chodź ! - powiedział i wsiedliśmy do czarnego range rovera.
- Tak w ogóle... Co się dzieje z Niallem? - spytałam z dość zmartwioną miną.
- Był w szpitalu, może już wrócił. Wiem, że Zayn jest teraz schlany w trzy dupy.
- Opłaca mi się pytać, dlaczego?
- Nie wiem, może kiedyś się dowiesz - zaśmiał się.
- A u ciebie? O sobie milczysz... - zauważyłam. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Coś było nie ten teges...
- Pokłóciłem sięz Eleanor... W sumie, to cały czas tylko to robimy... Myślę, że to już koniec...
- Co? Jesteś pewien?
- Tak mi się wydaje...
- Lou, zrób tak, żebyś tego nie żałował. Ale pamiętaj, że cię wspieram - uśmiechnęłam się, kładąc swoją rękę na jego ramieniu.
- Dzięki Cherry. Nawet nie wiesz jak wielka jesteś. - odetchnął.
- Ej, przecież schowałam dzisiaj to sadło ! - odgroziłam się.
- Przykro mi, wciąż je widać !
Walnęłam go w ramię, śmiejąc się w najlepsze. Z radia zaczęły wylatywać cudowne dźwięki Billy Jean. Podśpiewywałam sobie pod nosem. Loui spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Też lubisz Jacksona?
- Czy lubię? Jestem jego wielką fanką ! Mam nawet koszulkę z jego podobizną ! - pochwaliłam się, patrząc na reakcje marchewkowego.
- Chwalipięta - wystawił mi język.
Dojechaliśmy do willi chłopców w 15 minut, cały czas śpiewając... No dobra... Drąc się.
Wbiegłam do domu. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do pokoju Zayna. Tak jak myślałam, był tam. Ale nie sam. I nie będę wnikać co robił z tą brunetką...
Zamknęłam drzwi. Czułam jak łzy napływają mi do oczu, a serce bije, jakby dostało potężny cios...
Zeszłam na dół. Z kuchni wyjrzał Niall...
- Tu jesteś ! - krzyknęłam wtulając się w blondyna. Nie zauważył moich łez. - Wszystko w porządku ? - spytałam, odchylając się od chłopaka.
- Jeszcze nie - powiedział, dając mi najsłodszy pocałunek na świecie.
Wyczułam, że jadł jakieś słodycze !
- Teraz tak - rzekł, odrywając się ode mnie i uśmiechając sie uroczo.
- Co jadłeś? - spytałam ostro, rzucając mu wrogie spojrzenie. Zaśmiał się, złapał za rękę i poprowadził do kuchni.
Przez jakąś godzinę karmiliśmy się nawzajem. Do pomieszczenia zawitał Liam.
- Co tam? - zapytał.
Akurat miałam w ustach jakąś karmelową sklejkę, więc słowa, które wypowiedziałam były jakby jękiem człowieka z lasu.
- Karmię to głodomorrę - odpowiedział Nialler. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie, cały czas rzując cukierek.
- Idziemy dziś do klubu ? Jest piątek... - zaproponował Liam. Spojrzałam na niego zdzwiona. Niall również.
- Stary, a tobie co? Przerzucasz się na gazety, chcesz się zabawić...
- Oj dobra, już już - wystawił język. - Przy okazji zawieziemy Martę. Masz na 21 prawda?  - spytał. Wciąż nie mogłam mówić, więc tylko kiwnęłam głową.
Kolejne pół godziny spędziłam z Niallem, kompletnie zapominając o mulacie. I o to chodziło. Blondyn idealnie spełniał swoją rolę. Stanowił oderwanie od tych złych rzeczy i jednocześnie z dnia na dzień zakochiwałam się właśnie w nim. Tak, jak powinno być.
O 20:30 z piętra zszedł Zayn, trzymając za rękę jakoś brunetkę. Widać było, że już dziś wypił. Być może nawet wytrzeźwiał.
Nie patrzyłam na niego. Starałam się go unikać.
Pojechaliśmy do klubu. Niall cały czas zostawał ze mną, przy barze. Około północy musiałam przejąć konsolę DJ-a . Blondyn wciąż mi towarzyszył. A Malik cały czas lizał się po kątach z tą swoją Dianą, czy jak jej tam...
Jakoś po 1 wskoczył do nas Lou.
- Ale rozkręciłaś impreze Cherry ! Mistrzyni ! - darł się nawalony. Rzeczywiście, było tu dość głośno.
- Dzięki ! A jak z Eleanor ?! - spytałam, przekrzykując muzykę.
- Zerwałem ! - wrzasnął radosnym tonem i odszedł.
Około 3 impreza się skończyła.
- Dobranoc, blondyneczko - powiedział Niall, całując mnie w nos i usta.
- Dobranoc, blondasie - odpowiedziałam, robiąc dokładnie to samo co chłopak.
Zamówiłam taksówkę i wróciłam do domu. Padłam na łóżko niczym trup... tak zmęczona byłam.
__________________________________________

Siema ! ^^
Jest 12. Co myślicie ?
Zayn spotkał się wczoraj z Perrie z Little Mix. Znowu.
A na to zdjęcie natknęłam się jakoś na weekend i stwierdzam, że słodkie jest :D
Ale Lux coś chyba nie pasi -.-
Następny jutro lub pojutrze ^^
Wiśnia :D




poniedziałek, 7 maja 2012

Part 11




***Perspektywa Marty***


Godzina 13. Już po spotkaniu. Dostałam scenariusz i poznałam grających aktorów w tym filmie, jak również wszystkich tych scenarzystów, reżyserów, producentów itd itd. Kręcenie pierwszych scen rozpoczyna się dopiero w listopadzie. Jednak ja nie biorę w nich udziału. W scenariuszu jest napisane, że pojawiam się niemal w połowie filmu. Na plan mogę przychodzić, ale grać będę od stycznia.
Siedzę na mojej ulubionej górce, za parkiem, znów obżerając się fastfoodami z McDonalda. I morduję moją świadomość przemyśleniami słynnym ,,Co by było gdyby...", czy ,,jak żyłabym teraz w Polsce", albo też ,,bez poznania Nialla, Zayna i całego One Direction". Ale przede wszystkim ,, Jaka byłabym teraz, gdyby nie Adrian". Zmienił mnie. To przez niego jestem teraz taka. Czy mam czego żałować? Nie wiem... Jestem raczej osobą, która stara się niczego nie żałować. Ale lepiej zmienić się pod tym względem, niż np. zacząć brać i się niszczyć. Wiem na pewno, że to tylko mnie wzmocniło. Żyję, więc nie zabiło. A skoro nie zabiło, to musiało mnie wzmocnić. Zdecydowanie jestem teraz silniejsza.
- Cześć. - usłyszałam za sobą. Całe szczęście, że muzyka w słuchawkach była cicha. Odwróciłam się. Przede mną stał ...


***Perspektywa Zayna***


- Malik, pięknisiu, wyłaź ! - krzyczał zeźlony Horan.
- Już wychodzę !
Taak, jasne. Jestem dopiero w połowie. Czyli jeszcze jakieś 20 minut. Nialler znów chce odwiedzić kuzynkę w szpitalu. A czy ja powinienem ?
- No dawaj, Zayn !
- Dwie minuty !
Wyszedłem z łazienki jakieś pięć minut poźniej. Mina blondyna była na serio niezła. Wkurzył się jak wtedy, kiedy zabrałem mu ostatniego chipsa z paczki. Omal nie odgryzł mi dłoni.
Zszedłem na dół. W kuchni siedział Liam popijając kawę i co dziwne, czytając gazetę.
- Siemano, a ty co się na prasę przerzuciłeś? - spytałem. Wzruszył tylko ramionami. Otworzyłem lodówkę.
- A ty nie jedziesz z Niallem? - zapytał, spoglądając na mnie.
- Myślę, że i tak ona nie chce mnie widzieć.
- I właśnie tego nigdy nie zrozumiałem. Przecież to ona ciebie... no wiesz... A nie ty ją. No i ... nie powiedziałeś jej, więc wciąż nie wie.
- Nie wie, że ją kocham?
- Delikatnie ujmując... Odwiedź ją. - radził mi.
- I co mi to da? Kolejne rozdrapywanie ran? Dzięki, Liam. Wiem, że chcesz dobrze, ale to mi nie pomoże. - rzekłem i już chciałem wychodzić kiedy powiedział:
- Tylko ona ci pomoże...
- Kto ? - spytałem, marszcząc czoło.
- Tylko Marta może ci pomóc. - powiedział, wyminął mnie i wyszedł do salonu, zostawiając mnie w osłupieniu.
Skąd on do cholery wiedział, że tak dobrze się dogadujemy? Jego inteligencja nie zna granic... Ale.. Może dobrze mi radził ? W końcu to mnie nie zabije...
Do kuchni wszedł Harry. Widać było po nim, że się śpieszy.
- Widziałeś moje okulary? - spytał, wertując gazety.
- W salonie, obok telewizora. Gdzieś się wybierasz?
- Mam plan. Chcesz mi pomóc ?
- Jasne, ale miałem jechać do szpitala z Niallem... A co to za plan?
- Poźniej ci powiem. Pojadę razem z wami, ale tylko na chwilę. Potem cię zabieram.
Wzruszyłem ramionami na znak zgody.


Około 14 byliśmy pod jej salą. Strasznie panikowałem...
-  Nie martw się stary. Jestem z tobą. - poklepał mnie po plecach Harry, uśmiechając się i dodając otuchy.
- Dzięki - odetchnąłem i wszedłem za Niallem.
Leżała na łóżku, podłączona do licznych kabelków i tego całego sprzętu. Myślałem, że zaraz nogi odmówią mi posłuszeństwa. Spała... tak słodko. Jej złociste rozpuszczone włosy zwisały swobodnie z poduszki.
Usiedliśmy na twardych krzesełkach.
Obudziła się pół godziny po tym jak przyszliśmy. Mówiła z lekkim wysiłkiem.
Przywitała się z kuzynem i lokowatym oraz poprosiła, żeby zostawić nas samych.
Przeraziłem się. Czy to jest ten czas, żeby wszystko wyznać ?
- Cześć Zayn. - popatrzyła na mnie, hipnotyzującymi niebieskimi oczami, w których się zakochałem. Czy takich samych nie miała Marta? Czy nie w złe oczy spojrzałem najpierw?
- Cześć. Jak się czujesz?
- Nie najlepiej, szczerze mówiąc. Ale powiedz... co u ciebie? - spytała słabym głosem.
Teraz, spoglądając w te oczy, nie jestem pewny mojego uczucia. Lepiej wstrzymać się z wyznaniami.
Nagle zamiast wyznań, w mojej głowie poukładała się setka pytań.
- Jakoś leci... Emma... Powiedz mi... Co ci jest? Niall nie chce nam powiedzieć... - nie takie typu pytania miałem w głowie, no ale... najpierw trzeba spytać o zdrowie. Blondynka westchnęła.
- Jestem chora, Zayn. Nie zostało mi dużo czasu. Być może jutro przeniosą mnie na oddział zamknięty, dlatego chcę ci dzisiaj coś powiedzieć...
Wstrzymałem oddech. Czy będę w stanie żyć w świadomości, że jej nie ma ?
- Nadal cię kocham. Ale nie tylko ciebie. Ty byłeś jedynie moją zabawką, w którą za bardzo cię zaangażowałam. I wpadłam. Oszukałam nie tylko ciebie, ale jego również. I chciałabym, żeby on tu był...
- Jak ma na imię? - spytałem ze wzrokiem wbitym w podłogę. A moje serce rozpadło się właśnie na milony kawałków. Czy wiedziała o tym, że umierając, niszczy jednocześnie inne ludzkie życie ?
- Cherry ...
Jej głos całkowicie osłabł. Spojrzałem na nią. Straciła przytomność. Ale czemu żadne z urządzeń nie reagowało? Na ekranach wciąż wyświetlane były zielone, skaczące kreski. Więc co z nią nie tak?
Wyszedłem na korytarz.
- Coś się stało? - spytał Horan, podbiegając do mnie.
- Zdradziła mnie, straciła przytomność, żadne urządzenie nie reaguje, a po za tym to nic - rzekłem z nadzwyczajnym spokojem.
Niall jak oparzony podbiegł do pielęgniarki. Niemal rozkazał jej, żeby sprawdziła, co jest z Emmą.
- Dawaj, zbieramy się. Nie chcesz teraz tu być - powiedział Harry, ciągnąc mnie za rękaw.
W samochodzie wytłumaczył mi, że plan polega na wyznaniu Karoline uczuć.
Okazało się, że Marta napisała piosenkę, specjalnie, żeby ruszył swoją lokowatą dupę. W końcu ktoś mu to uświadomił !
Marta, Boginio , ale ty masz na nas wpływ !
I ... teraz właśnie skojarzyłem, co Emma powiedziała na samym końcu. Jego imię, lub nazwisko to Cherry. Czy Marta nie ma czasem brata?
- Więc... zdradzała cię? - spytał Hazza - Przyznała się z kim ?
- Powiedziała. Ale zaraz potem straciła świadomość.
- Co powiedziała ?
- Jedynie nazwisko. - rzekłem roztrzęsionym głosem. - Co mnie najbardziej zszokowało...
- Znasz go?
- Ty też go raczej znasz. Nie widziałem go nigdy. Ale bardziej znamy jego siostrę...
- Masz na myśli ... Martę?
- Konkretniej to jej brata... Wysadzisz mnie tu ? - spytałem, widząc jakiś bar za oknem.
- Ale... obiecałeś mi pomóc...
- A co miałbym zrobić ?
- Ahh... dobra, rozumiem cię teraz. Sam bym się napił na twoim miejscu. Wyskakuj i nie martw się. Poproszę Lou.
- Dzięki, następnym razem - powiedziałem i wysiadłem.
Wszedłem do obskurnego baru, z którego już na kilometr jechało alkoholem.
Powinieneś być teraz z Martą  - podpowiedział mi ciuchutki głosik w głowie.
Zignorowałem go całkowicie. Moja przyjaciółka zajmuje się teraz swoją przyszłością, karierą. Nie miałaby dla mnie czasu. A z resztą... Nie wie, że Emma to kuzynka Horana, że to w niej się zakochałem. Pewnie nie wie też, że zdradziła mnie z jej bratem.
Usiadłem przy barze. Kobieta na oko czterdziestoletnia, ale jednak przepracowana stanęła przede mną.
- Coś zamawiasz? - powiedziała swoim grubym, skrzeczącym głosem.
Zauważyłem obok siebie młodą brunetkę.
- Dla niej - wskazałem palcem - i dla mnie po pięć kolejek czystej. - rzekłem. Barmanka odwróciła się w celu wykonania zamówienia. Zrobiła to dość niezgrabnie. Nie to co Marta.
- Cześć - przywitałem się z dziewczyną obok.
I tak zaczął się flirt, który trwał przynajmniej do 18. Diana, bo tak miała na imię ta piękna istota, okazała się być w tak samo żałosnej sytuacji jak ja. Aż szkoda było ją tu zostawić. Dlatego zamówiłem taksówkę i zabrałem ją do naszej willi.


***Perspektywa Marty***


- Co ty tu robisz? - spytałam, wciąż siedząc na swoim miejscu. On usiadł obok mnie.
- To moja ulubiona górka. Zawsze przychodzę tu myśleć...
- Łooł, ktoś cię w końcu nauczył - prychnęłam. Zaśmiał się krótko. - Chodziło mi o to co robisz w Londynie.
- Jestem tu już od czterech miesięcy. A dopiero teraz cię spotykam ... - popatrzył na mnie, swoimi złotymi oczami.
- Kurde, mogłam znaleźć lepsze kryjówki. - westchnęłam.
- Czemu jesteś dla mnie taka oschła?
- A jaka mam być?! - wybuchnęłam. - Mam nagle się do ciebie kleić, powiedzieć, że tęskniłam? Że cieszę się, że cię widzę? Pff... Okłamałabym samą siebie. Nigdy mnie nie poznałeś. Zostawiłeś mnie, zanim zdążyłam ci wszystko powiedzieć...
- Wszystko? To znaczy co?
- Teraz jest zbyt późno na moje wyznania. - wstałam, zabrałam torbę i ruszyłam w stronę parku.
Usłyszałam kroki za sobą. Odwróciłam się. On szedł za mną. Dogonił mnie i powiedział :
- Ty wciąż mnie kochasz, prawda ?

________________________________________

Ta dam ! Jest i 11. Jakiś taki krótki. 
Domyślacie się z kim rozmawia Marta? ;>
I trochę mało Nialla, co ? ;>
Co sądzisz? ^^
Btw. Up All Night okryło się złotem ! I to w Polsce !
Bądźmy dumne dziewczyny !
Wiśnia :D




 Jak mówiłam : SAM SEX ^^

Part 10


Usłyszałam kojący dźwięk gitary i cudowny głos ...

Shut the door, turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try

Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face

If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time

Śpiew przestał być kojący wraz z budzeniem się mojego organizmu... Kac morderca, nie ma serca...
Podniosłam się na łokciach i otworzyłam oczy.
Niall z gitarą klękał przy łóżku. Na szafce nocnej stała taca ze śniadaniem i kilkunastoma, kolorowymi tabletkami. Była też szklanka wody i filiżanka kawy.
Blondyn nie przerywał występu. Moja głowa powoli przestawała to wytrzymywać. Nie chciałam być niegrzeczna, więc uciszyłam go tylko pocałunkiem.
Natychmiast przestał grać.
- Dzień dobry, blondyneczko - uśmiechnął się, cmokając mnie w czoło. Odłożył gitarę na bok i przysiadł na łóżko.
- Cześć, blondyneczku. Jak się spało? - wysiliłam się na uśmiech
- Obok ciebie cudownie.- przyznał, bawiąc się moimi włosami.
- To dla mnie? - spytałam wskazując na tacę.
- Sam robiłem. Gubię się w tych wszystkich lekach przeciwbólowych, dlatego przyniosłem wszystkie. Ale zapamiętałem że ta, ta i ta są na głowę - wskazał po kolei czerwoną, białą i żółtą.
- Dziękuję - powiedziałam dość cicho, dając mu w nagrodę krótki pocałunek. - Ale nie wiem czy będę w stanie coś zjeść... Choć tak trudno mi się oprzeć ... A ty bez kaca?
- Bez. Ale fajnie będzie popatrzeć jak ty się z nim zmagasz - rzekł z uśmiechem.
- Horan lepiej uciekaj - zapowiedziałam. Odkryłam kołdrę, wstałam i nagle dopadł mnie ból, coś na kształt zawrotu głowy. Od razu opadłam na łóżko. Niall podbiegł i mnie przytulił.
- Od razu lepiej. - szepnęłam.
 Znów się położyłam. Blondyn wśliznął się koło mnie. Zamknęłam oczy, podczas gdy niebieskooki ponowił zabawę moimi włosami.
- Nic specjalnego w tych kudłach, możesz je zostawić. - powiedziałam, uśmiechając się delikatnie.
- Żartujesz sobie ? Masz genialne włosy. Takie gęste, mięciutkie ... ohh normalnie.- zachwycał się. - Plany na dziś ? - spytał, całkowicie odbiegając od tematu.
- Chcę dziś odpocząć chwilę w domu. Pograć na gitarze. Może pokopać piłkę... Dołączysz się? - zaproponowałam.
- Powiedziałaś, że chcesz odpocząć...
- Ale to nie znaczy, że bez ciebie.
- Więc obiecuję dotrzymać ci towarzystwa - powiedział wesoło.
- A masz jakiś ciekawy horror?
- Wiem, że już pytałem, ale pozwolę sobie jeszcze raz. Gdzie ty do cholery byłaś całe moje życie? - zapytał spokojnie, wtulając się we mnie.
- Nie wiem Niall... To ty przede mną uciekałeś. - otworzyłam oczy. Nade mną zobaczyłam piękną twarz blondyna. Jego niebieskie oczy odbijały wszelkie światło, stając się przez to jeszcze bardziej przyciągające. Podniosłam delikatnie głowę i czule pocałowałam Horana. Ten nie był dłużny i usiadł na mnie okrakiem. Zgrabnie ściągnęłam jego bluzkę, którą zdążył założyć zanim się obudziłam. Błądziłam rękami po jego nagim torsie...

***Perspektywa Karoline***

Siedziałam już w salonie pijąc sok pomarańczowy. Obok mnie siedziała Danielle, Eleanor, Harry i Liam. Zayn, Marta i Niall wciąż byli na górze. Wszystkie pozostałości po imprezie zostały już sprzątnięte przez specjalną ekipę. Oglądaliśmy teraz jakiś nudny program o kotach. Na życzenie Harrego.
- Idziemy dziś do wesołego miasteczka ! - krzyknął Lou z kuchni. Po chwili pojawił się w salonie, gryząc ulubione warzywo. - Co wy na to ?
- Ja mam wolne, jestem za ! - podniosłam rękę. Harry obdarzył mnie dość dziwnym spojrzeniem, z którego trudno było cokolwiek wyczytać. Zrobiłam więc pytającą minę.
- Ja też chętnie pójdę - powiedziała Danielle. Eleanor jej zawtórowała. Tylko chłopcy mieli jakieś krzywe miny. Biedactwa, skacowani?
Harold wstał i poszedł do kuchni. Wpadłam na pewien pomysł, więc pobiegłam za nim.
- Harry?
- Hmm ? - mruknął, otwierając lodówkę. Oparłam się o jego ramię i szepnęłam mu do ucha:
- Wiesz, że możemy im później uciec ? Wcale nie musimy bawić się na tych wszystkich karuzelach... - po wypowiedzeniu tych słów, delikatnie zaczęłam muskać ustami jego ucho. Odwrócił się, wziął mnie na ręce i zaczął namiętnie całować. Zamknął tyłkiem lodówkę i usadził mnie na blacie mebli. Przeszedł z pocałunkami na szyję...
- Hmmm Hmmm ...
Popatrzyłam przerażona w stronę drzwi. Zayn stał oparty o framugę. Harry przestał mnie całować. Zeskoczyłam z blatu, czerwieniąc się niczym dojrzały burak.
- Sorki stary - wzruszył ramionami i z uśmiechem Hazza, podczas gdy ja przemykałam już do salonu, wciąż zawstydzona.

***Perspektywa Marty***

Zjadłam, przepyszne wprost, śniadanko roboty Niallera, który był już na dole. Nikogo w pokoju nie było, na górnym piętrze chyba też nie więc pozwoliłam sobie na przebranie bez chodzenia do łazienki. Ależ ryzyko, uuh.
Stanęłam tyłem do drzwi i ściągnęłam bluzkę.
Poczułam usta na mojej szyi i delikatne łaskotanie w okolicach bioder. Zamknęłam oczy, pozwalając sobie na trochę rozkoszy.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś seksowna, przyjaciółko ... - usłyszałam szept nad uchem.
Zaskoczona otworzyłam oczy i powoli się odwróciłam. Ujrzałam Zayna w samych bokserkach z chytrym uśmieszkiem. Uwierzcie - SAM SEX *_*
Odwzajemniłam uśmiech i odpowiedziałam :
- Masz ochotę mi coś teraz zrobić?
- Nawet nie wiesz jak dużo... - wciąż trwaliśmy w uśmiechu. Chytrym, pełnym szczerości i przyjaźni. Przede wszystkim przyjaźni.
- A co z moją wybranką z wczorajszej imprezy? - spytałam, myśląc, że popsuję atmosferę. Wręcz przeciwnie ...
- Urwała się rano i zostawiła tylko numer, ale... Zaliczona ! Dzięki, Marta !  - zawołał, przybijając mi piątkę.
- Zawsze do usług - ukłoniłam się. Proszę nie zapominać, że miałam na sobie tylko stanik i spodenki Horana. Skąd ten brak wstydu przed Malikiem ? Nie mam kurde pojęcia... - Plany na dziś ? - zmieniłam temat.
- Obiecałaś głębsze poznanie się, więc zarezerwowałem ten dzień dla ciebie.
- Kurwa - złapałam się za głowę - Musisz jakoś odciągnąć Nialla. Miał do mnie dziś przyjść przed pracą...
- Jego kuzynka jest w szpitalu... - przerwał mi szybko.
- Czemu ja o tym nic nie wiem ?
- Bo zadzwoniła do niego jakieś 5 minut temu.
- Aha... Więc ... Ty wbijasz do mnie zamiast niego, rozumiem ?
- Jak tak bardzo mnie chcesz, to dobra, wpadnę.
- Nie wygłupiaj się Malik. Mówiłam Ci. Chcę Nialla, nie Ciebie.
- Ranisz mnie - spoważniał, co mnie zdziwiło. Gra aktorska czy powaga?
- To znaczy ?
- Zależy mi na tobie. Myślę, że się w tobie zakochałem... - zatkało mnie... Co ten Zayn wyprawia? - No, tylko zobacz, Marta. Mamy identyczne charaktery. Po zrobieniu Szybkiego Quizu będziemy znali się na wylot. Wiem, że cię pociągam. Ty mnie tak samo. Uważasz, że można tak łatwo to zignorować ? Przecież możemy zbudować coś większego niż zabawę. Ja myślę, że pozbywając się Nialla nam się to uda... - wybuchnął śmiechem.
- Malik, ty pieprzony aktorze ! - krzyknęłam bijąc go po jego pięknej, wyrzeźbionej klacie. Ten nie przestawał się śmiać. Postawiłam na drastyczniejsze metody i zaczęłam go łaskotać. Runeliśmy razem na podłogę.
- Auu ! Hahahahahah przestań, błagam !
- Koniec z tymi miłościami ?!
- Tak, tak już nie będę !
Wstaliśmy powoli, dochodząc do siebie.
- Ale miałaś minę... - zachichotał.
- Zamknij się, Malik. - uśmiechnęłam się.
- Dobra, to o której wpaść ?
- Jest przed 12, tak ? Pojedź od razu ze mną. Mam na 17 do pracy. Chłopakom powiesz, że mnie odwieziesz, a potem idziesz do kina z tą wczorajszą. Uwierzą?
- No pewnie ! Za pół godziny wyjazd ! - zawołał wychodząc. Pokręciłam głową z uśmiechem.
Danielle pożyczyła mi jakieś dresy i białą koszulkę. Przebrałam się, ogarnęłam w łazience i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie, oglądając telewizję. Niall podszedł i przytulił mnie. Swoją drogą, uwielbiałam gdy to robił.
- Przepraszam, ale moja kuzynka jest w szpitalu... Z naszego dnia nici ... - szepnął - Poprosiłem Zayna, żeby cię odwiózł. Zgodził się.
- Szkoda... Nadrobimy to. - powiedziałam, odrywając się od chłopaka i spoglądając mu w oczy. Były przepełnione smutkiem. Jak on to robił, że wyrażał tyle emocji właśnie tą częścią ciała? Niezły jest ...
- To co zbieramy się? - Zayn podniósł się z fotela i podszedł do nas.
- Jasne - rzekłam szorstko. - Dzięki wielkie za impreze, jakaś następna u mnie ! I Danielle dzięki za ciuchy ! - krzyknęłam wychodząc. Reszta odkrzyknęła coś na pożegnanie. Wsiadłam z Zaynem do jego srebrnego Audi.
- Ten ton w salonie był udawany, rozumiem? - spytał, zapinając pasy.
- No jasne. - potwierdziłam.
Kilka minut jechaliśmy w ciszy.
- Doszło do czegoś więcej w nocy, prawda ? - zapytałam. Mulat tylko się uśmiechnął i pokazał mi dwa palce.
- Aż dwa razy ?! - zaskoczył mnie... nie ma co.
- Cześć, jestem Zayn Malik, najseksowniejszy na tej planecie i myślałem, że co jak co, ale ty mnie znasz. - podsumował. Zaśmiałam się.
- Wieczorem pierwszy i nad ranem drugi ?
- Nie mogłem się oprzeć. Masz dobre oko, przyznaję. - powiedział, parkując samochód pod moim domem. Odpięłam pas i chciałam wysiąść, gdy chłopak złapał mnie za rękę.
- A gdzie podziękowanie? - zapytał z cwaniackim uśmiechem.
- Dam ci w domu, głupku. - powiedziałam i wysiadłam.
W domu cisza. Opcje są dwie. Albo Olaf śpi, albo już gdzieś wybył.
- Tam jest salon, idź włącz sobie telewizję, muszę coś sprawdzić.
Pobiegłam na górę. Przebrałam się  szybko i poszłam sprawdzić, czy brat jest obecny.
Dom czysty. Jeaa.
Zeszłam na dół i przysiadłam się do Malika.
- No nawet mi nie mów, że odsłoniłaś te zgrabne nogi - westchnął, patrząc na moje kończyny.
- Sorki, chciałam zobaczyć, jak wyglądasz podniecony. - powiedziałam, spoglądając na telewizor. Zaśmiał się krótko.
- Odpowiesz mi na wczorajsze pytanie?
- To czy miałam...
- Tak, właśnie to. - przerwał mi. Westchnęłam.
- Przygotuj się, bo to długa i nudna historia. - ostrzegłam go - Pozwalam ci się położyć.
- Mamy 3,5 h. Bez stresu. - powiedział i położył głowę na moich kolanach.
- Miał na imię Adrian- zaczęłam, mierzwiąc przy tym włosy mulata. - poznaliśmy się w 1 klasie gimnazjum. Byliśmy ze sobą 1,5 miesiąca, ale... to nie był związek... Nie było tej dojrzałości, chemi czy chciaż odrobiny namiętności. Nie chciałam, żeby był moją zabawką. Miał takie cudne, złote oczy. Ale się nią stał. Rzuciłam go, bo zaczął denerwować mnie ten brak sensu między nami. Po kilku miesiącach znów chceliśmy spróbować, ale... Moja kuzynka, zerwała z chłopakiem, z którym jest teraz. Specjalnie dla Adriana. Zabrała mi go. Gdy tylko zobaczyła, że jestem szczęśliwa. Chciała to zniszczyć. I jej się udało. Chodzili ze sobą tylko dwa miesiące, na wakacjach. Zerwali, ze względu na szkołę. Uczyli się i mieszkali w różnych miejscowościach, więc to by nie przetrwało. Zabawiła się nim. Poźniej wróciła do tamtego chłopaka. A Adrian musiał czuć się okropnie, więc przelewał swoje cierpienie w swoje ofiary. Aż zjawiłam się ja. Znowu. Wydawałoby się, że zaczął poważnieć, dojrzewać. Że ja jestem tą pierwszą na poważnie. Ja też przestałam bawić się chłopakami. Bo pojawił się on. I chyba za bardzo się zaangażowałam, bo kocham go do tej pory i mówię to z czystym sercem. Okazałam się jego zabawką na miesiąc. Był lepszy ode mnie. Nie wyczułam tego. Nie wiedział o tym, że mamy identyczne charaktery, nie wiedział o mnie. O prawdziwej mnie. I zanim zdążyłam mu powiedzieć, co czuję i jak jest, on zniknął. I od tamtej pory żadnego chłopaka nie biorę na poważnie.
Kiedyś na obozie poznałam kolesia, z którym miałam identyczne stosunki jak z tobą. I to mi się podobało... - skończyłam swój długi i jakże nudny monolog.
- Więc... Wciąż go kochasz? To co z Niallem ? - spytał Zayn cichym głosem.
- Wciąż go kocham, ale... co do Nialla... Mam nadzieje, że on będzie takim oderwaniem... pozwoli i pomoże mi zapomnieć o Adrianie. Bo chcę pokochać Nialla... On jest takim dzieckiem... Po prostu chociażby próbowanie zranienia go jest niemożliwe. Bo checi giną gdy się na niego spojrzy. Chciałabym zbudować z nim szczęśliwy związek. - przyznałam, wycierając samotną łzę, błądzącą po moim policzku.
Malik podniósł się i natychmiast mnie przytulił.
- Obiecuję nigdy Cię nie zranić. Zawsze będę przy tobie. - powiedział bardzo powoli. Rozkleiłam się całkiem.
- A ty? Miałeś kogoś takiego? - zapytałam.
- Tak, ale tak jak w twoim przypadku, nie dowiedziała się o tym. Ale byliśmy ze sobą jakieś pół roku. Na prawdę ją kochałem. I chyba kocham nadal...
- Kiedy to było?
- Zerwała ze mną jakiś tydzień przed tym, jak na mnie wpadłaś...
- Zayn...
- Nie, nie, jest w porządku - uśmiechnął się blado. - Dobra dawaj Szybki Quiz.
I tak przesiedzieliśmy około 1,5 godziny jedząc, grając i śmiejąc się.

Odwiózł mnie do klubu, gdy dochodziła 17.
- Nie chcesz czegoś wypić? - spytałam, gdy zaparkował pod budynkiem.
- A wiesz... skuszę się. - przyznał z uśmiechem i odpiął pas bezpieczeństwa.
Weszliśmy do Wrong Way, gdzie ludzi jak na obecną godzinę było dość sporo. Zrobiłam Malikowi drinka po czym usiadłam na stołeczku za ladą.
- Co się tak rozglądasz? - spytał
- No jak to ? Szukam jakiejś... Nie wiem co ty sobie myślałeś. - przyznałam, wciąż obserwując niektóre dziewczyny. Mulat zaśmiał się krótko.
- Daj spokój, dopiero co jedną odpuściłem. Z resztą, wolę patrzeć na ciebie. - rzekł , biorąc łyk alkoholu. Spojrzałam na niego z uśmiechem.
- Kurde, zapomniałam ci podziękować... Za podwózkę i w ogóle za dzień...
- Kiedy indziej.
- Sugerujesz coś?
- No a nie?
- Rozwiń się.
- No, myślę, że jeszcze nie jeden dzień spędzimy we dwójkę.
- Tak, ja też tak myślę. - przyznałam z uśmiechem

Malik zmył się po dwóch drinkach. Na jego miejscu pojawił się mój braciszek.
- Dawaj coś mocnego siostra - przywitał się z należytą wprost godnością
- Jasne - rzekłam krótko i podałam mu whiskey. - Coś nie tak?
- Ashley to pomyłka. Kolejna pusta lala. Emma była... ahh... Wciąż mi na niej zależy, ale ona jakby zniknęła. Nigdzie jej nie ma...- wyznał smutnym tonem. Skojarzyłam fakt z faktem i :
- Sprawdzałeś po szpitalach? - spytałam w lekko martwym wzrokiem wbitym w blat. Kątem oka, zobaczyłam, że Olaf rzucił mi zdziwione spojrzenie.
- Myślisz, że...
- Tak po prostu... wpadło mi do głowy. Nie pij tego, leć. - powiedziałam, zabierając mu szklankę z ręki.

O 23 przyszła Karoline na swoją zmianę. Wyglądała na dość zmartwioną.
- A co ty taka markotna? - spytałam, łapiąc ją za ramię.
- Ahh... Harry...
- Dawaj, wyduś to z siebie. - zachęciłam brunetkę. Wypuściła powietrze z ust.
- Myślę, że zbyt szybko się zaangażowałam. Chcę zwolnić. Ale on jest taki... uroczy. Cały czas mu ulegam. I nie wiem, czy jest tylko przejściówką, czy czymś poważnym. Nie pokazuje mi tego.
- Wydaje mi się, że to dopiero początek. Wkrótce ci pokaże, że mu zależy - pocieszyłam ją. - I przepraszam, ale muszę się zwijać.
- Jasne, na razie - uśmiechnęła się.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Pomyślałam, że muszę przycisnąć Harrego... Osobiście, lub przez Zayna. Mniejsza z tym. Ale skoro Karoline zależy... Nie dam mu się nią pobawić.
Weszłam do mieszkania. Zjadłam coś tam z lodówki i poszłam na górę. Olafa znów nie było.
Wzięłam gitarę do ręki i zaczęłam grać.
Wpadłam na genialny pomysł napisania piosenki....

_______________________________________

Proszę, oto ta nieszczęsna 10.
Kilka osób doradziło mi, żeby nie dawać wampirów.
Pomyślałam, że może jak skończę tego bloga, to nowy będzie z właśnie tymi istotami?
Nigdy nic nie wiadomo. ^^
Jeszcze dziś 11 !
Co o tym myślisz? ;>
Mini porno Zayna ^^
Wiśnia :D




sobota, 5 maja 2012

Part 9

 Zayn wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Popatrzył na mnie, a następnie delikatnie się uśmiechnął.
- Nie wiem , jak mam ci dziękować.
- Po prostu bądź Zayn. Ktoś kto poznał mnie w tak krótkim czasie a w takim stopniu powinnien być dla mnie ważną osobą. A takich przyznam szczerze, nie ma w ogóle - wyszczerzyłam się. - Coś czuję, że ta nasza przyjaźń będzie wprost zajebista. - przegryzłam wargę. On ukradkiem na nią spojrzał.
- Nawet nie wiesz jak seksownie wyglądasz w tej sukience. - przyznał, również gryząc usta.
- Ohh, ty nie masz pojęcia jak pociągający jesteś w tej koszuli. - wywróciłam oczy do góry, opierając się o nagłówek i głośno wzdychając. Zaśmiał się.
- Ty lepiej całujesz - powiedział, wpatrując się w kierownicę.
- Co? - spytałam, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Pytałaś, czy kuzynka Harrego dobrze całuje. Zdecydowanie ty jesteś lepsza. - wyznał, patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się szyderczo. Zbliżyłam się do niego. Czułam już jego oddech na swoich ustach. Dzieliły nas milimetry. Dołożyłam do tego rękę ściskając go za tors.
- Dzięki za podwózkę - szepnęłam, zgrabnie się odwracając i cmokając go w policzek. Zamknął oczy i uśmiechnął się, a ja usatysfakcjonowana otworzyłam drzwi i wysiadłam z auta. Zayn również wysiadł i podszedł do mnie z zadziornym uśmiechem.
- Jak zauważę jakąś godną twojej zabawy to dam ci znać. Bądź pod telefonem. - powiedziałam i ruszyłam do domu.
- Poczekaj ! - krzyknął. Odwróciłam się z zamiarem zaczekania na niego. - Pamiętasz jak kiedyś mówiliśmy, że zagramy w Szybki Quiz?
- No tak kojarzę. Co w związku z tym ?
- Zagrajmy w niego. To będzie takie zupełne dopełnienie naszej znajomości. Ale najpierw mi powiedz ... Miałaś kogoś takiego jak ja? Mówiłaś, że uwielbiasz przyjaźnie z chłopakami którzy są twoim odzwierciedleniem. Liczba mnoga... - czemu się tym zainteresował? Westchnęłam.
- Tak, miałam. Ale to bardzo długa historia. Obiecuję, że ci ją opowiem, ale po imprezie. Teraz idę tam, żeby się zmienić. Dla Nialla.
- Więc on nie ma być zabawką ?
- Co?! Nie ! Nigdy ! Jest inny... Nie zasługuje na to... Choć raz w życiu chcę zbudować coś większego niż zabawę. Ale nie mogę się oprzeć... Impreza... Pewnie jest tu wataha przystojnych i pewnych siebie. No, ale... kto jak woli. A ja wolę Nialla bez zabawy. - powiedziałam i ruszyłam, zostawiając Malika z tyłu. Ten jednak po chwilii do mnie doszedł.
- Jaką bajkę wymyślamy ? - zapytał. O tym nie pomyślałam...
- Nikt nie wie, że jestem z Polski ... Babcia... Szpital. Chłopakom i Karoline wytłumaczymy potem, jak było na prawdę. Oni na nią zasługują.
- Czyja ma być babcia?
- Moja, czubku. - powiedziałam ze śmiechem, sprzedając mu lekki cios w ramię.
Weszliśmy do środka. Na wejściu zauważyłam, że jest tu dość sporo celebrytów. Od razu podbiegło do nas dwóch wystrojonych w garnitury mężczyzn. Jeden ściągnął ze mnie skórę, drugi zaproponował mi drinki, trzymając je na tacy. Podziękowałam i wzięłam pomarańczowy z palemką. Zayn pociągnął mnie za rękę prosto do Nialla, omijając przy tym wszystkich, świetnie bawiących się ludzi. Blondyn, gdy tylko mnie zobaczył, rzucił się na mnie, dając mi najwspanialszego Horana Hug'a na świecie. Szepnął mi przy tym do ucha :
- Martwiłem się. Cieszę się, że jesteś. Wytłumaczysz mi poźniej, dobrze?
Odsunęłam się od niego delikatnie i popatrzyłam mu w oczy. Ich błękit zdradził mi, że Niall trochę już wypił oraz że się martwił. Zaskakujące, ile emocji można przeczytać z oczu. Pocałowałam go czule w policzek. Nie chciałam wzbudzać sensacji, ludzi było chyba z setkę. Z resztą, obiecałam sobie uważać. A kto wie kto z tych ludzi pracuje dla jakiegoś brukowca ?
- Wszystkiego najlepszego Niall - powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękuję - odpowiedział, wciąż patrząc mi w oczy. A ja tonęłam w nich jak w ogromnym i głębokim oceanie...
- Chodź - poczułam szarpnięcie za rękę. - Muszę z tobą pogadać - rzekła Karoline, prowadząc mnie w jakieś ustronne miejsce. Szybko wypiłam pomarańczowego drinka.
- O co chodzi? - spytałam dość zmartwionym tonem.
- Gdzie ty do cholery byłaś ?! - zaczęło się.
Wytłumaczyłam jej wszystko zgodnie z prawdą. Podziękowałam jej też za zmianę. Kiedyś ja wezmę dwie na raz.
- A jak randka z Harrym ? - uśmiech numer 4 : chytry.
- Ahhh, genialnie! No co chłopak... Nie mam pytań - wyznała rozmarzonym tonem.
- Jak podejrzewam, pierwsza randka i już pocałunek ?
- Skąd ty zawsze wiesz takie rzeczy? - spytała z niedowierzaniem.
- Gdzieś to przeczytałam. - powiedziałam szybko.
- A co jest między tobą a Zaynem ? Rozwiązałaś to w końcu?
- Z Zaynem się przyjaźnię. To z Niallem byłam na randce... I myślę, że z tego będzie coś więcej. Zależy mi na nim. - powiedziałam, kiedy obok nas zjawił się Lou.
- Mogę Martę prosić? - spytał wesoło.
Po czwartej piosence przetańczonej z Tommem, spróbowałam nawiązać rozmowę.
- Długo jesteś z Eleanor?
- Czy ja wiem... Jakieś pół roku. A tak w ogóle... Gdzie ty i Zayn byliście? Niall się martwił, że doszło do czegoś więcej... Wie, że Zayn jest o ciebie zazdrosny... - a jednak ! Czasami kobieca intuicja jest boska dziewczyny ! Wytłumaczyłam mu, tak jak Karoline, wszystko zgodnie z prawdą.
- Pamiętaj, że jeżeli Niall oddał komuś coś do jedzenia, to musi być ważna osoba. - ostrzegł mnie Loui. Czemu to robił ? Czemu wszyscy w okół podejrzewali, że Horan jest tylko moją zabawką? - On jest bardzo wrażliwy...
- Dość Lou. Wiem, że jest. Ale właśnie takiego go chcę. Nie umiałabym zranić tak wartościowego chłopaka. Nie jest moją zabawką - powiedziałam na jednym wydechu, zostawiając Tommlinsona oszołomionego na środku parkietu. Podeszłam do baru. Wypiłam trzy drinki, kiedy obok mnie zjawił się Zayn.
- Co tam przyjaciółko? Obiecujesz, że ze mną dziś zatańczysz? Nie mógłbym cię odpuścić w tej sukience... - powiedział lekko upity mulat.
- Obiecuję seksiaku. Przykro mi, ale nie wypatrzyłam żadnej godnej zabawy - rzekłam z krzywym uśmiechem.
- Ahh, ja też - przyznał. - To co pijemy czy tańczymy? - spytał. Spojrzałam na niego jak na idiotę. Ten tylko się zaśmiał. Zrozumiał o co mi chodzi i zamówił kolejne drinki. Po trzy dla niego i dla mnie. Wypiliśmy je i poszliśmy tańczyć. Z nim tańczyłam o wiele dłużej niż z Louim. Nagle zobaczyłam przemykającą obok mnie zgrabną brunetkę w łososiowej, krótkiej sukience. Szturchnęłam Zayna i wskazałam na moją wybrankę. Uśmiechnął się i poszedł na łowy. Ja stojąc i drapiąc się po głowie, myślałam co mogę teraz zrobić. Nialla nie było nigdzie widać, a jak na razie nie chciało mi się jeść, więc nie skierowałam swoich kroków w stronę bufetu, tylko do baru.
Gdy piłam kolejne dwa drinki, dosiadła się do mnie Danielle. Przegadałyśmy chwilę. Była taka piękna... Odeszła poproszona do tańca przez Liama, a na jej miejsce usiadł Harry.
- Jak tam ? Powtórzymy flirt z ostatniej imprezy? Teraz możesz się ze mną napić, nie pracujesz. - powiedział, wlepiając swoje zielone oczka we mnie.
- Powiem tak : Karoline. Nie pracuję. I NAPIJĘ SIĘ CHŁOPIE ! - niemal krzyknęłam, klepiąc go po plecach. Zrozumiał, że z flirtu nici, ze względu na Karoline. Kolejne dwa drinki.
Tym razem mój pęcherz ledwo wytrzymał. Pobiegłam więc do łazienki. Pod drzwiami spotkałam Zayna całującego się z moją wybranką. Przemknęłam się cicho, nie przeszkadzając im. Skorzystałam i znów powróciłam w wir zabawy. Malika wywiało na górę. Każdy może ruszyć główką - po co. Zgłodniałam i tak jak podejrzewałam - w bufecie spotkałam Nialla.
- Co tam solenizancie ? - podeszłam, przytulając się do głodomora. Ludzi w tym pomieszczeniu było mało więc ...
- A chyba się najadłem...
- Co takiego?! Ty ? - zdziwiłam się zmieniając akcent. Zaśmiał się.
- Tak. Ja. Chodź potańczyć. - zaproponował.
- Głodna jestem. - jęknęłam.
- To jedz szybko i chodź.
Tak też zrobiłam. Z Niallem tańczyłam pół nocy. Poźniej, tak jak ostatnio, wylądowaliśmy na huśtawce. Impreza zbliżała się do końca. Moja z Niallem prawdopodobnie dopiero się zaczynała.
Złożyłam mu kolejną wiązankę rymów i życzeń. Kończył 20 lat. To nie tak hop, co nie?
- Zawsze wydawało mi się, że ty jesteś ten nieśmiały. - stwierdziłam z uśmiechem, opierając głowę na dłoni. Ta z kolei opierała się na kolanie.
- Bo tak jest - zaśmiał się. - Przy tobie tylko ... czuję się tak swobodnie. - wyznał.
- Więc ze mną musi być coś nie tak - zaśmiałam się. Nawet nie macie pojęcia jak szumiało mi w głowie. - Delikatność, nieśmiałość, wrażliwość ... czynią cię innym. Ale o ileż bardziej wyjątkowym - uwaga. Pięć minut mojej alkoholowej mądrości.
- Łooł, Marta. Co to było ? - zdziwił się blondyn.
- A takie tam... chwilowe cytowanie na bani. - tym udało mi się wywołać jego śmiech. Spojrzał na mnie czule.
- Chodź tu do mnie. - powiedział podnosząc swoje ramię, tym samym zachęcając mnie do przybliżenia się. Przytuliłam go i oparłam głowę na jego barku.
- Lubię Cię, Niall. - już kompletnie nie kontrolowałam tego, jakie słowa wypowiadają moje usta.
- Ja też Cię lubię Marta. - odpowiedział Horan. - Zostaniesz na noc ? - wypalił.
- Masz jakieś brudne myśli w związku z tym czy pytasz o zwykły nocleg? - znów się zaśmiał.
- Te zboczone rzeczy to z Harrym. Karoline pewnie została. Ty też zostań, proszę. Rano odwieziemy cię do pracy czy do domu.
- Mam na 17. Dlatego pozwalam sobie rano na kaca. Ale pamiętaj, że rządam tabletek do łóżka! - zapowiedziałam.
- Jeśli ty tabletek, to ja dużego śniadania ! - droczył się. - To co, prześpisz się ze mną Cherry? - jakkolwiek to zabrzmiało, miał co innego na myśli. Ale moje skojarzenia sięgały zenitu.
- Prześpię się z tobą Horan. - potwierdziłam.
- Wiesz, jednak głupio to brzmi. Pograjmy w Szybki Quiz. - zaproponował, odchylając głowę, by na mnie popatrzeć.
- Ja zaczynam !
- Ahh, kuurrde... Tylko dlatego, że jesteś dziewczyną to ci odpuszczę. Dawaj.
- Ulubiony kolor?
- Zielony. Psy czy koty?
- Psy. Idol głosu?
- Michael Booble. Ulubiony aktor?
- Daniel Radcliffe, James Franco, Ian Somerhander. Ulubiona liczba?
- 8. Ulubione przedmioty w szkole?
- Angielski, polski, historia, wf. Ulubiony rodzaj sera?
- Masdamer. Ulubione perfumy?
- Playboy black. Imię pierwszego misia?
- Hahahaha, Frripy. Ulubiony smak dżemu?
- Truskawkowy. Prysznic czy wanna?
- Prysznic. Ulubiony sport?
- Piłka nożna. Ulubiony klub?
- Chelsea. Ulubiony piłkarz ?
- Robert Lewandowski. Piwo czy wódka?
- Piwo. Długopis czy pióro?
- Pióro. Słońce czy śnieg ?
- Słońce. Ulubiony gatunek muzyki?
- Nie mam. Idziemy spać?
- Idziemy spać - potwierdził, uprzednio wybuchając śmiechem.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju na pierwszym piętrze. Nikogo już nie było. Wszyscy albo opuścili imprezę albo spali. Dom był pogrążony w kompletnej ciszy. Jego sypialnia miała kolor biszkoptowy. Wielkie łóżko aż prosiło się o sen. Niall pożyczył mi swoją koszulkę i krótkie spodenki. Przemknęłam szybko do łazienki. Po przebraniu się, spojrzałam w lustro. Nie było aż tak źle... Za duża koszulka blondyna niezgrabnie opadała na moim chudym ciele. Weszłam do pokoju. Niall był już ubrany i sprawdzał twittera w swoim telefonie. Gdy tylko mnie zobaczył, odrzucił komórkę i razem położyliśmy się do łóżka.
- Dziękuję za dziś - szepnął i pocałował mnie czule w czoło.
- Ja też dziękuję. I jeszcze raz wszystkiego najlepszego. - powiedziałam, patrząc w jego piękne, błękitne tęczówki. Nie wiem czy kiedykolwiek się do nich przyzwyczaję. Były strasznie hipnotyzujące...
Powoli zbliżyliśmy się do siebie. Nasze nosy się stykały, usta dzieliły milimetry, a oczy wciąż wpatrywały się w siebie.
W końcu wtopiliśmy się w nasze wargi w delikatnym pocałunku, który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej zachłanniejszy. Moje ręce mierzwiły jego urocze blond włosy. On zaś masował dłońmi moje plecy i szyję. Trudno było nam się od siebie oderwać. Jego smak był niesamowity... Nie wiem czy alkohol robił swoje, ale mogłabym go porównać do przepysznej szarlotki. To dziwne, że porównowywałam Horana do jedzenia. Ale jestem pijana. A to bardzo dobre usprawiedliwienie.
W nocy do niczego więcej nie doszło. Zasnęłam w cudownie bezpiecznych ramionach Nialla...

_____________________________________



Dorwałam kompa i dodaję ^^
Co o tym myślicie ?
Wiśnia :D





piątek, 4 maja 2012

Part 8

- Zayn ? - spytałam z przerażeniem. 
Co on tu robił ? Czarna limuzyna już odjechała, więc nie mógł wrócić. O ile obok nie stało jego auto. Podeszłam do niego. Spał. Żal było go budzić... Był taki słodki. Śpiący Zayn Malik. Roztkliwiający widok. Nie wiem co go tu sprowadza, ale wypadało by to uwiecznić. Zrobiłam więc zdjęcie mulatowi, przysiadłam obok niego i zaczęłam delikatnie głaskać jego włosy. Obudził się raptownie, tak, że zderzyliśmy się głowami. Znów.
- Auuć !
- Marta ? Przepraszam, nic ci nie jest ? - spytał , przytrzymując mnie za ramię.
- Nie, zaraz mi przejdzie, ale to ja powinnam teraz zadać ci pytanie. - stwierdziłam , spoglądając na mulata. Widziałam tylko pół jego pięknej twarzy, która teraz była oświetlana przez lampę uliczną. W ciemności świeciły się też jego oczy.
- Hmm ?
- Co ty tu robisz? Coś się stało ? - zapytałam. Jego mina świadczyła o tym, że właśnie przypomniał sobie powód odwiedzin. Był roztrzęsiony.
- Ahh... Trochę głupio mi się do ciebie z tym zwracać. Ale mówiłaś, że mogę powiedzieć ci wszystko. Że mogę ci ufać...
- Tak, pewnie. - utwierdziłam go w moich słowach
- Moja siosta znów zniknęła. Tym razem martwię się o nią bardziej niż wtedy. Ostatnio chodziła taka zagubiona, jakby się czegoś bała. Rzadko wychodziła z domu. Tym razem muszę chociaż spróbować jej poszukać. - wytłumaczył mi zmartwiony Zayn. Był taki opiekuńczy...
- Pomogę ci, ale najpierw wejdźmy do domu. Wiesz gdzie może być?
- Marta, nie mamy czasu. Podejrzewam, że uciekła do takiej małej wsi, za Londynem. Gdy byłem młodszy, czasami uciekałem razem z nią.
Kiwnęłam głową i szybko wsiedliśmy do samochodu. Cała sytuacja była dziwna. Czemu nie poprosił o pomoc któregoś z chłopców ? Liam rzekomo został w domu...
- Jak randka? - spytał mulat. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Pytał pod względem przyjaciela, czy po prostu dla swojej wiadomości ? Czy, jak podejrzewałam wcześniej, był po prostu zazdrosny? Ale... wytłumaczyliśmy sobie, że pozostaje tylko na przyjaźni. No i Niall... Nie mogłabym go tak zranić... Nie takiego chłopaka...
- Było fajnie - powiedziałam, patrząc przed siebie.
- To nie było zbyt przekonywujące - stwierdził z uśmiechem.
- Przepraszam, wypadłam z formy - zażartowałam. - Na serio było świetnie. Podobało mi się. - wyznałam szczerze.
- O wiele lepiej - zachichotał.
- A ta dziewczyna, wczoraj, na imprezie. Kto to był? - odwdzięczyłam się wścibskością.
- Jaka? Ah, ta. Kuzynka Hazzy. - powiedział dość szybko.
- Dobrze całuje ? - spytałam już całkowicie chamsko. Spojrzał na mnie i rzekł z rozbawieniem.
- Czy ty jesteś zazdrosna ?
- Patrz na drogę. Dobrze wiesz, że nie. Ty spytałeś o randkę, więc ja spytałam się o dziewczynę, z którą się wczoraj całowałeś.
- Sprawiedliwość mimo wszystko.- podniósł pięść do góry, w buntowniczym geście.
- Wciąż nie odpowiedziałeś mi na pytanie. - zauważyłam. Czemu tak bardzo zależało mi na odpowiedzi? Bo byłam cholernie zazdrosna. Ukrywałam to przed nim, ale nie przed samą sobą.
- Marta, o co ci chodzi ? Nie jesteśmy parą. Ty masz Nialla, ja jestem singlem i mogę robić co chcę. Na tym rzecz polega. I wiem, że ty wcześniej robiłaś dokładnie tak jak ja teraz. Bawiłaś się.
- Matko święta, gdzie to przeczytałeś ?! - skąd on to do cholery wiedział? Moja największa tajemnica playgirl wyszła na jaw ...
- Widać wiem o tobie więcej niż ci się wydaje.
- O taak ! Uwielbiam przyjaźnić się z chłopakami, którzy są moim odzwierciedleniem ! - teraz powiedziałam szczerą prawdę. Zaśmiał się.
Powoli ta jazda zaczęła mnie nużyć. Zayn widząc to, zaczął śpiewać. Dobijał mi tym gwoździe do trumny.

********
Obudził mnie straszny ziąb. Odwróciłam się. W samochodzie byłam sama. Dojechaliśmy? Zaspana, podniosłam się do pozycji siedzącej. Gdzie ten Malik ?! Powoli wysiadłam z auta. Mój cienki sweterek dużo ciepła nie dawał. Wciąż miałam na sobie spódniczkę z randki. Zauważyłam mulata przy pobliskim płocie. Niebo było teraz naszą osobistą lampą, składającą się z milionów gwiazd i wielkiego, pełnego księżyca.
- Coś nie tak ? - spytałam. Westchnął.
- W tych ciemnościach nie wiem gdzie mam dalej jechać. Zatrzymałem się przy pierwszym lepszym domu. - wyznał
- Chcesz powiedzieć, że się zgubiliśmy ?! - zapomniałam teraz o całym zimnie, które powoli wchłaniało się do mojego ciała.
- Spokojnie - podszedł do mnie, ściągając z siebie bejsbolówkę i okrywając nią mnie. Ooo jak ciepło. Do tego te zarypiste perfumy. Obok Malik. Gwieździste niebo nad nami. Po prostu pięknie. Jedynym minusem było to, że nie wiedziałam, gdzie jesteśmy...
Podeszliśmy do domu nieopodal. We wszystkich oknach było ciemno. Zayn wskazał mi na stodołę z uchylonymi drzwiami. Chyba sobie żartował. No ale... lepsze to niż marznięcie.
Na szczęście było to składowisko siana, a nie zwierząt. Mulat rozłożył się wygodnie, wskazując mi miejsce obok siebie. Wciąż rozglądając się na około, usiadłam obok niego. Sen dopadł mnie równie szybko jak poprzednio. Powoli przestawałam słyszeć piękny śpiew Malika...

*******
- Oh zobacz, Jerry, jacy oni słodcy !
- Nie żartuj Melanie ! To mogą być zbrodniarze ! Przyszli udusić wszystkie moje kury ! Zobacz ! Na pewno są z Londynu ! To urzędnicy ! Chcą ściągać podatki !
- Przesadzasz Jerry, to dopiero dzieci. Zróbmy im zdjęcie ! Tak cudownie razem wyglądają...
- Tak ! Zrób im zdjęcie ! Wyślemy je na policję, za włamanie !
- Marudzisz, kochanie. Pewnie się zgubili, a nie chcieli spać w aucie. Noc była przecież taka zimna..
- Robisz to zdjęcie ?!
Usłyszałam krótki dźwięk aparatu i kolejną wymianę zdań, które z pewnością komentowały gotowe zdjęcie. Przez chwilę, nie mogłam przypomnieć sobie gdzie jestem, kiedy pod głową wyczułam coś miękkiego ... I bicie serca. Coś, również, obejmowało mnie. Delikatnie uchyliłam powiekę. Przede mną stało dwoje starszych ludzi. A ja spałam przytulona z Malikiem. Przez uchylone drzwi ujrzałam pierwsze promienie słońca.
- Wstawaj, młoda damo ! - krzyknął grubym głosem starszy mężczyzna. Zayn również się przebudził. Obdarzył mnie zmieszanym wzrokiem. Wstaliśmy oboje.
- Proszę, to dla was. - rzekła urocza kobieta, okropnie słodkim głosem, podając nam zdjęcie. Schowałam je do kieszeni swetra, który cały nabity był sianem. Postanowiłam obejrzeć je później.
- Oczekujemy wyjaśnień ! - mężczyzna był na prawdę w gorącej wodzie kąpany. Bogu dziękować, że to Zayn zaczął wszystko tłumaczyć. Staruszek nie tak łatwo nam uwierzył, ale na szczęście obok stała ta przemiła kobieta. Zaprosiła nas na śniadanie, podczas gdy Jerry, puszczając wiązankę przekleństw, odszedł wypuścić liczne zwierzęta.
Weszliśmy do drewnianego domu. Przedpokój zdecydowanie przypomniał mi mój dom w Polsce. Kuchnia była urządzona w starym stylu. Oczywiście, wszystko było z drewna. Melanie zrobiła nam tradycyjną jajecznicę i herbatę z cytyną, a następnie sama się do nas przysiadła.
- Proszę wybaczyć Jerremu. On zawsze jest taki gwałtowny... Wy jesteście parą prawda? Tak ślicznie razem wyglądacie - stwierdziła kobieta. Popatrzyliśmy się na siebie z Zaynem. Kolejna mini scena aktorska.
- Nie jesteśmy razem. On ma dziewczynę, a ja również mam chłopaka. - uśmiechnęłam się, wyjaśniając. Niegrzecznie zbiłam ją z tropu.
- Na prawdę? - spytała z nutą niedowierzania. - Ale macie miłość w oczach... Coś tu kręcicie. Czy ty czasem nie jesteś aktorem ? Tyle razy widziałam cię w telewizji.
- Piosenkarzem. Ona będzie aktorką - sprostował Zayn, również z uśmiechem.
- Ahh... - teraz kobieta już całkiem porzuciła to śledztwo.
Po zjedzonym śniadaniu, podziękowaliśmy, wyszliśmy i ze spokojem wsiedliśmy do samochodu.
- Urocza kobieta - rzekłam.
- Bardzo. Mogłabyś? - spytał Zayn pokazując na swoje plecy i włosy, w których było pełno siana. Ze śmiechem zabrałam się za czyszczenie chłopaka. On odwdzięczył się tym samym. Ruszyliśmy. Zauważyłam,  że wciąż mam na sobie jego kurtkę, jednak jej zapach stanowczo odradzał mi oddawania jej. Miał cudowne perfumy...
- Dzwoniłeś może do siostry ? - spytałam. Była 8 rano. W Londynie z pewnością będziemy na 12.
- Eee... Nie. Już dzwonię. - wybrał numer na telefonie i nawiązał połączenie. Nie słuchałam go, bo teraz sama dzwoniłam do Karoline, z prośbą wzięcia mojej zmiany. Potem zadzwoniłam do Briana i Olafa. Wytłumaczyłam, że nic mi nie jest i żeby się nie martwili.
- I co z nią?
- Wróciła. Znów była u koleżanki - powiedział z grymasem. - Przepraszam, że cię w to wciągnąłem...
- Nie żartuj, Zayn. Poznałeś moją tajemnicę. Teraz ja mogę liczyć na ciebie a ty na mnie. W każdej chwili. - zaśmiał się na te słowa.
Jechaliśmy już około dwóch godzin, a Londynu wciąż nie było widać. Dalej te same, wiejskie krajobrazy.
- Zapomniałem zapytać... Jak casting? - podjął rozmowę Zayn. Wzruszyłam ramionami.
- Dostałam główną rolę - powiedziałam bez uczuć.
- Wiedziałem - ucieszył się mulat. - Więc... Gotowa na sławę, na fanów, na wywiady, na śledzenie przez paparazzich ? - spytał o to, z czym cały czas walczyłam. Czy ja jestem na to gotowa ? To pytanie cały czas pozostawało nierozstrzygnięte. Przez kolejną godzinę rozmawialiśmy o sprawach tego typu.
Przerwał nam głośny warkot silnika. Samochód zatrzymał się.
- Co jest kurwa ? - dopytywał Malik, kopiąc w pedał gazu. Wysiadł, trzasnął drzwiami i otworzył maskę auta, z której buchnął szary, gęsty dym. 
No to pięknie.
Laweta przyjechała dopiero o 18, zabierając popsute, a dając nam nowe auto.
- Czy dzisiaj czasem nie ma imprezy Horana? - spytałam z przerażeniem, spoglądając na zegarek.
- O kur... Jest. Właśnie się zaczęła. - gwałtownie przyśpieszył. Nie rozmawialiśmy już do końca drogi.
Ja tylko oglądałam zdjęcie, które dostałam od Melanie. Przedstawiało ono mnie i Zayna wtulonych w siebie. Miała rację. Wyglądaliśmy dość słodko ...
Pod moim domem byliśmy o 19:30.
- Chodź, dam ci jakieś ciuchy na przebranie.
- A twój brat? Nie wkurzy się?
- Nie marudź. Tam masz łazienkę. Trzymaj. - powiedziałam, wskazując Malikowi drzwi i rzucając ciuchy . Sama szybko się przebrałam w coś przyzwoitego .
Ponownie szybko wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy pod willę chłopców, z której sączyła się głośna muzyka i śmiechy dobrze bawiących się ludzi.
_____________________________________________


Cześć ! Mam taką małą informację.^^
Wczoraj moje małe, skromne miasteczko nawiedziła ogromna burza, przez co nie mam internetu. Modem się spalił, czy coś. Pioruny, rozumiecie ^^. Dodaję rozdział u koleżanki.
Nie wiadomo, ile dni nie będę miała dostępu do internetu. Możliwe, że nawet 2 tygodnie. Jak gdzieś złapię jakiś komputer to dodam, a jak nie, to nie. 
To tyle. A co sądzicie o tym ? ^^
Harry wybrał się jednak do LA... sam.  Kto jak woli :))
muzyczka ^^

Wiśnia :D








czwartek, 3 maja 2012

Part 7

Obudziły mnie wibracje mojego telefonu pod poduszką. Z wciąż zamkniętymi oczami wyciągnęłam komórkę z pod głowy i odebrałam dobijające się połączenie.
- Halo? - powiedziałam słabym, cichym i zachrypniętym głosem.
- Dzień dobry, z tej strony Ronan Russel. Dzwonię w sprawie wczorajszego castingu. - na te słowa poderwałam się szybko, odchrząknęłam i ciągnęłam rozmowę, nie zważąjąc jak na razie na ogromny ból głowy.
- Dzień dobry. Marta Cherry, miło mi.
- Chciałbym z przyjemnością oznajmić iż dostała pani główną rolę w naszym filmie, u boku Daniela Radcliffe.
- Na prawdę? Dziękuję... Jestem w wielkim szoku.
- Nie ukrywam, że była pani najlepsza. Nawet od aktorek z wieloletnim doświadczeniem. Ma pani ogromny talent.
- Dziękuję, za te miłe słowa... Kiedy wszystko się zaczyna ?
- W ten piątek jest spotkanie. Damy pani scenariusz i podamy dokładną datę rozpoczęcia kręcenia scen. To wszystko. Do widzenia.
- Dziękuje jeszcze raz. Do widzenia. - rozłączyłam się.
Przysiadłam na łóżku, kładąc telefon na szafce nocnej. Pomyślałam, że teraz wszystko się zmieni. Jeżeli film osiągnie sukces, będę tęsknić za dniami takimi jak ten. Dostałam się... Po prostu nie do wiary ... Widocznie to co miało się zmienić, właśnie nadchodziło. Nie oszukam przeznaczenia. Wiem to. Właśnie teraz, w tej chwili, zaczynąło się nowe życie. Tyle razy widziałam, jak za chłopcami biegali liczni paparazzi. Mieli ogromną willę, miliony fanów na całym świecie, szofera ... Robili to co kochali. Czy też będzie mi dane ta właśnie żyć ? To okaże się za nie mniej jak za pół roku, po premierze filmu. Ten czas muszę wykorzystać jak normalny człowiek. Żyć własnym życiem.
Od tych wszystkich myśli, poczułam kacowy ból głowy. Jeju ... Spojrzałam na zegarek. 9:30. Mam półtorej godziny na wstawienie się w klubie ! Dla kogoś mogło by być to masą czasu. Dla mnie jednak to było bardzo mało. Szybko popędziłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.  Zrobiłam luźnego kłosa. Zbiegłam na dół, do kuchni, w której zastałam Olafa. Mieszkalismy razem a nie widzieliśmy się całe dwa dni. Dziwne, prawda ?
- Cześć braciszku, co tam ? Jak mecz? - przywitałam się, otwierając lodówkę.
- Dobrze, wygrany 2:0 więc... Pograłem całą drugą połowę. Myślę, że trener w końcu zaczął mnie zauważać. - powiedział popijając kawę. - A ty co sobie pięciu naraz do domu sprowadzasz, hmm ? - spytał, unosząc brwi.
- Ahh to długa historia.
- Siadaj. Zrobię ci śniadanie i kawę, a ty opowiadaj. - zaproponował, a raczej, rozkazał. Zrobiłam więc jak powiedział i zaczęłam opowiadać co działo się przez ostatnie dwa dni. Oszczędziłam mu tylko przemyśleń i uczuć. Ominęłam też dzisiajeszą randkę z Niallem. Na słowa o wygranym castingu aż wylał kawę. Sierota. Na szczęście to był jego napój. Mój był już prawie wypity.
- Czekaj ... TO One Direction? - zapytał z niedowierzaniem wskazujac palcem na radio, z którego słychać było właśnie ich piosenkę
- Tak, dokładnie to One Direction.
- Więc moja siostra jest właśnie rodzącą się gwiazdką ? - spytał z uśmiechem.
- Nigdy nic nie wiadomo - powiedziałam wstając i podchodząc do szafki z lekami. Ból głowy nie ustępował.
- Kac ? - co jak co ale on wiedział o co chodzi.
- Delikatny - przyznałam popijając tabletki. - A ty jak stoisz z dziewczynami ?
- Emma mnie wykręciła, więc umawiam się z Ashley.
- Dziwkarskie imię. - stwierdziłam, ale gdy zobaczyłam jego minę szybko wydusiłam - No sorki, sorki.
W tym czasie do kuchni weszła Karoline. Olaf stanął jak wryty. Nie mówiłam nic o nocnym gościu, a on jak zawsze stał teraz w samych bokserkach.
- Cześć, jest woda ? - spytała przecierając oczy. Olaf wciąż nic nie mówiąc podał jej butelkę napoju. Szturchnęłam go, żeby w końcu coś powiedział.
- Cz-cześć Karoline. Co tu robisz? - wydukał.
- Przyjechałam szukać pracy - powiedziała po wypiciu wody. Nawet na niego nie spojrzała. Za to on cały czas wpatrywał się w nią. Czy ja o czymś nie wiem ?
- Jakieś plany na dziś chłopcy i dziewczęta ? - spytałam eliminując gęstą atmosferę.
- Mam randkę - powiedzieli równocześnie, spoglądając na siebie. Zaśmiałam się.
- Taa, ja też. Rozumiem, że ty z Ash, a ty? Harry ?
- Tak, zaprosił mnie wczoraj.
- Cieszę się. - oznajmiłam. Olaf wyszedł, zapewne się ogarnąć. - Jedziesz ze mną do klubu? Może tam znajdzie się dla ciebie praca.
- Oh, naprawdę ? - była zaskoczona.
- Tak, szukuj się. Za 20 minut podjedzie taxi.
- Ok, dzięki wielkie - podbiegła, cmoknęła mnie w policzek i już jej nie widziałam.
Westchnęłam i zasiadłam przed telewizorem. Włączyłam jakis program muzyczny. HotNews. Nazwa prosta, ale efektywna. Najpierw mówili o nowym hicie Kelly Clarkson, poźniej o plotkach dotyczących odejścia Madonny na emeryturę.
- A teraz pokażemy zdjęcia pięknej nieznajomej, którą widziano kilka razy z przystojnymi chłopcami z One Direction. - zapowiedziała ruda prezenterka. Gdybym miała coś teraz w ustach na pewno był to wypluła. Ale tylko upuściłam pilot, z wrażenia. Pokazywali moje zdjęcia. Raz jak wpadłam na Nialla, w drodze ze sklepu. Poźniej jak wsiadaliśmy całą szóstką do limuzyny. Następnie jak wychodziłam z castingu. I na koniec Zayna i mnie przytulających się na schodach wczoraj wieczorem. Prezenterka mówiła coś jeszcze o skradnięciu serca i aktorstwie, ale jej nie słuchałam. Muszę być bardziej ostrożna, tym bardziej dzisiaj.
Karoline była już gotowa, taxi też juz czekała. Wzięłam małą torebkę i ruszyłyśmy do klubu. Miałam zmianę od 11 do 17.
Brian przyjechał dopiero o 12. Był zachwycony zwolnięciem Marry i zatrudnięciem nowej pracowniczki. Moja przyjaciółka zaczynała już od jutra. Dzisiaj miałam ją wprowadzić. Dlatego te sześć godzin minęło bardzo szybko.
Wróciłyśmy do domu w dobrych humorach. Włączyłam komputer z zamiarem zapisania się na prawo jazdy. Tak też zrobiłam. Obgadywałyśmy wczorajsze ognisko, siedząc przed telewizorem. I znów naszą przyjazną rozmowę przerwał mi mój telefon. Tym razem był to sms. Znów nieznany numer.
,, Cześć, to ja Niall. Co u Ciebie ? Pamiętasz o dzisiajeszym spotkaniu? ;) xoxo "
Zawsze boję się kiedy odczytuję esemesy od nieznajomego numeru, tym razem jednak, ucieszyłam się.
- Co ci się tak mordka cieszy ? - spytała Karoline z chytrym uśmiechem, jak zwykle z resztą.
- To Niall. On sprawia ten uśmiech na mojej twarzy - powiedziałam wciąż patrząc na ekran.
- No dawaj, odpisuj ! - poganiała mnie.
- Czekaj, ja tu myślę. - usprawiedliwiłam się
- Taa, widzę. Masz wtedy śmieszną minę. - zaśmiała się. Spojrzałam na nią wrogo. Podniosła ręce w geście obronnym. Odpisałam :
,, Cześć, nudzę się przed telewizorem. A u Ciebie? Pamiętam i nie mogę się doczekać ;) xx". Po minucie dostałam odpowiedź.
,, Zayn jest jakiś nieswój i zabrał mi dzisiaj gofry ... Jestem podłamany ... ;< x . Zaśmiałam się. A potem przeanalizowałam pierwszą część zdania. Czemu z Zaynem coś nie tak ? Opcja pierwsza : Chodzi o jego siostrę . Opcja druga : Lubi gofry. Opcja trzecia : zabranie jedzenia Horankowi było aluzją zazdrości o mnie. Wybieram opcję drugą. Trzecia jest mało prawdopodobna a pierwsza ... wczoraj kiwnął głową, że wszystko w porządku więc ... Mimo wszystko wciąż mnie to zastanawiało. Odpisałam blondaskowi, żeby się nie martwił. Zje coś ze mną. I że muszę już śmigać się przygotowywać. Było już po 18 . Karoline pojechała do siebie do domu. Wynajmowała dwa pokoje u jakichś staruszków w bliźniaku trzy przecznice dalej.
Po naprawdę dłuugim myśleniu ubrałam się w to <klik> . Zeszłam na dół kiedy na zegarze wybiła 19 a do drzwi ktoś zadzwonił. Otworzyłam i ujrzałam w nich wystrojonego Nialla. Wyglądał co najmniej pociągająco. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wyciągnął kwiaty zza pleców, chowając za nimi pół twarzy.
- Gotowa? - spytał, badając wzrokiem całą mnie. Byłam zachwycona jego romantycznością na wejściu, więc tylko kiwnęłam głową.
- Proszę, to dla Ciebie. - powiedział, dając mi piękne, białe róże. Zdecydowanie lubiłam te kwiaty.
- Dziękuję... - odpowiedziałam, zabierając mu je z rąk. - Poczekasz chwilkę? Wstawię je do wody...- spytałam.
- Jasne, leć - rzekł. Pobiegłam do domu, zrobiłam to co miałam zrobić i znów wyszłam przed dom, uprzednio go zamykając. Olaf już wybył.
Niall czekał już z otwartymi drzwiami limuzyny niczym gentelman. Wsiadłam, wsiadł i on po czym odjechaliśmy.
- Gdzie mnie zabierasz? - spytałam chłopaka. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Tajemnica królewska - wyznał, patrząc na mnie.
- Ahh... Ale droga długa ?
- Czy ja wiem ... Jakieś pół godzinki. A co, już chcesz wracać? - zapytał zmartwiony. Walnęłam go w ramię.
- Głupek. Chciałam spytać o gitarę. Nigdy więcej tak nie myśl - znów sprzedałam mu uroczy szczerz.
- Dobra dobra, żartowałem. Proszę - rzekł, podając mi instrument. - Co chcesz zagrać ?
- Chyba ... Forever young... tak myślę. Zaśpiewasz ? - zaproponowałam.
- Jeżeli ty też zaśpiewasz - droczył się. - Ale najpierw powiedz, czy wiadomo coś z castingiem. - zmienił temat.
- Tak, dostałam się.
- To znaczy ?
- Dostałam główną rolę... - ledwo co powiedziałam, bo blondasek już mnie przytulał
- Nawet nie wiesz jak się cieszę ! - krzyknął ściskając mi żebra. To było przyjemne, mimo wszystko...
- Niall ... dusisz ... - wydukałam.
- Przepraszam - szybko się odsunął.
- Następnym razem prosiłabym delikatniej - wyszerzyłam się
- Więc mogę cię przytulać ?
- Po co pytasz? Jestem zwykłym człowiekiem, każdy lubi się przytulać. - oznajmiłam. - To co, gramy ? - spytałam, unosząc gitarę centymetry wyżej.
- Jasne, ale masz śpiewać ze mną. Twój głosik jest tak uroczo delikatny ...
- Haha, proszę nie kończ ! - powiedziałam ze śmiechem i zaczęłam grać. Zaśpiewałam pierwszą zwrotkę. Refren wspólnie. Niall drugą. I tak na zmianę. Zgraliśmy się świetnie. Przez chwile poczułam się jak wtedy na praktykach. Że nie ważne co się stanie, zagramy na zwłokę z wiedzą, że wszystko będzie dobrze. Tak było i tym razem. Poźniej on przejął gitarę i zagrał utwór The Fray - Never say never. Wprost szalałam za tym zespołem ! Znów idealnie podzieliliśmy się zwrotkami. Gdy skończył limuzyna się zatrzymała. Spojrzałam na widok za oknem. Najzwyklejsze kino. Randka już z góry mogłaby się wydawać banalna, ale właśnie takie uwielbiałam. Bez zbędnego kombinowania. Stojąc w kolejce po bilety, zauważyłam, że Niall wpatruję się w zapowiedź bajki Auta3. Przypomniało mi się coś.
- Zapisałam się dzisiaj na prawo jazdy. - powiedziałam, również spoglądając na plakat. Spojrzał na mnie.
- Tak, ja też. Jaki film wybierasz ? - spytał, ponieważ już byliśmy przy kasie. Wybrałam jakieś love story. Horrorów niestety nie było. Niall również był za tym filmem. Kupiliśmy trzy duże kartony popcornu i coli. Poprawka. On kupił colę, ja soczek. Spojrzał na mnie pytajaco.
- Od urodzenia mam problemy z żołądkiem. Nie można mi pić gazowanego. - wytłumaczyłam. Zaśmiał się uroczo.
- A piwo to wciągasz. - trafnie zauważył
- Do wszystkiego można się przyzwyczaić - wyszczerzyłam się.
Weszliśmy na salę, wdrapaliśmy się na miejsca i oglądaliśmy. Film nie był taki nudny jaki na początku się wydawał. Niall co chwilę śmiał się z jego tandetnych części. A kiedy śmiał się on, śmiałam się i ja. Po filmie znów wysiedliśmy do limuzyny, która tym razem zawiozła nas pod Nando's. Randka banał - ciąg dalszy. A już się bałam, że będzie kombinował. Zamówiliśmy dość dużą porcję jedzenia. Wypytywał mnie jak wygląda życie w Polsce. Trochę o moją przeszłość. Ale przede wszystkim rozmawialiśmy o polskim jedzeniu. Poźniej on opowiadał trochę o sobie. Wbrew plotkom, nie był wcale taki nieogarnięty. Po posiłku wyciągnęłam portfel, żeby zapłacić za swoje danie.
- W tej chwli mi to chowaj, nie chcę tego widzieć ! - krzyknął.
- Że niby ty masz za mnie płacić ? - zaśmiałam się.
- Zawsze płacę za dziewczynę w barze. - przyznał.
- To dobrze. Ale mimo wszystko nalegam - naciskałam.
- Nie ma mowy. - był nieugięty.
- To ja zapłacę następnym razem.
- Znów powiem : nie ma mowy... czekaj ... następnym razem ? - spytał zaciekawiony
- Nie wiem jak ty, ale ja z wielką chęcią powtórzyłabym nasz mały wypad. - uśmiechnęłam się i przegryzłam wargę. Odwzajemnił i lekko zawstydzony rzekł:
- Idę zapłacić.
Kiedy wrócił wziął mnie pod rękę i znów pomaszerowaliśmy do limuzyny. Zabawa była świetna. Czułam się przy nim niesamowicie, ale czy jestem gotowa na to co prawdopodobnie nastąpi? Tego jeszcze nie wiem ...
- Zamyśliłaś się...- przyznał Niall wpatrując się we mnie. Popatrzyłam na niego z uśmiechem na ustach.
- Po prostu ten wieczór mi się podobał... A co tam u chłopaków? - ożywiłam się.
- Harry miał dzisiaj randkę z tą... Ka... Karoline, tak ? Szykował się na nią od rana - zaśmiał się na same wspomnienie tej chwili. - Lou pojechał z Eleanor do jej rodziny. A Liam siedzi w domu. - skończył.
- A co się stało Zaynowi ? Mówiłeś, że był jakis nieswój...- przypomniałam mu, chociaż wydawałoby się, że o Zaynie specjalnie zapomniał.
- On jest taki... tajemniczy, że tak powiem. Czasami nikomu nie powie co mu leży na sercu. Liam'owi kiedyś udawało się do niego dotrzeć... Ale od ostatniego tygodnia ... Nie wiem co mu jest, szczerze mówiąc. A co do jego siostry... Już wróciła. Jest bezpieczna. Więc nie o nią tu chodzi. - pokiwałam ze zrozumieniem głową. Dojechaliśmy do ostatniego na dziś przystanku. Wieczór był naprawdę genialny. Ale mimo wszystko od tych szpilek bolały mnie już nogi. Niall to chyba zauważył, więc przerzucił mnie przez ramię i stanął w kolejce na London Eye. Krzyczałam, żeby mnie puścił. Jednak na próżno. Taki kruchy Horanek, a tyle ma siły ...
Zachodzące słońce, wspaniały chłopak obok, praca na najbliższe pół roku zapewniona, przyjaciółka powróciła... Może w końcu będzie dobrze ? Nacierpiałam się już w życiu za dwie osoby... Teraz chcę być szczęśliwa za kolejne dwie. Koniec kropka Jezu !
- Teraz ty się zamyśliłeś - szturchnęłam Nialla
- Piękny widok - powiedział wciąż wpatrując się we mnie, tak jak wcześniej. Było zimno, więc objął mnie ramieniem.
- Taak, zdecydowanie. - zgodziłam się
- Cieszę się, że Cię poznałem, Marta. - powiedział, patrząc mi głęboko w oczy. Już wiedziałam. Chcę tego. Niall był tym rodzajem chłopaka, który potrafił mnie zrozumieć. Plus mieliśmy wspólne zainteresowania. Graliśmy na gitarze, uwielbialiśmy piłkę nożną... Niektóre restauracje mogłyby przez nas zbankrutować. Byliśmy nawet w miarę do siebie podobni... Chociaż od zawsze ciągnęło mnie do mulatów, zdarzała mi się ,,faza" na blondynów. Szukałam w nich męskiej wersji mnie. Niall bezdyskusyjnie nią był.
I stało się. Wpił swoje usta w moje w czułym pocałunku. Mierzwiłam jego blond włosy, on zaś jeździł dłońmi po moich plecach i szyi. Pocałunek na London Eye. Zdecydowanie zapamiętam do końca życia. Oderwaliśmy się od siebie. Dał mi swojego Horana Hug'a. Wysiedliśmy z wagoniku i znów niczym celebryci odjechaliśmy czarną limuzyną. Podziękowałam mu za wieczór krótkim pocałunkiem. Pożegnałam się i już miałam wchodzić po schodach kiedy zauważyłam ...

____________________________________________________________

A co mi tam, przerwę w takim momencie. I tak był długi, a jest już po 21 więc... Soreczki :D
Co sądzicie ? ^^
Btw. DZIĘKUJĘ ! za ponad 250 odwiedzin. Nie podejrzewałabym, że osiągnę 100 a co dopiero 250 ...
To prawda, że Harry jest teraz w LA? :o
Wiśnia :D